poniedziałek, 24 czerwca 2013

33

Zaraz po wakacjach państwo Bartmanowie urządzili małą imprezę. Zaprosili całą resovię i kilku zawodników reprezentacji aby oznajmić iż możemy spodziewać się na świecie kolejnego siatkarskiego talentu. Otóż Joanna była w 2 miesiącu ciąży. Pogratulowałam przyszłym rodzicom, i odciągnęłam od nich
podekscytowanego Nowakowskiego który chciał wszystko wiedzieć. Ogólnie od kiedy się dowiedział o tej ciąży zaczął się dziwnie zachowywać. Ostatni dzień przed wyjazdem Pita na zgrupowanie do Spały spędziliśmy razem. Wybraliśmy się do Parku Wodnego, co jak się okazało w moim przypadku nie było trafnym wyborem.Musiałam się użerać z tą dwójką nieogarniętych dzieciaków no ale jak to delikatnie zaakcentował siatkarz "Sama chciałam ". Po męczących 5 godzinach zabawy w wodzie wróciliśmy do domu, po drodze zahaczyliśmy  jakąś restauracje w której zjedliśmy obiad-kolacje . Od razu po powrocie Jagoda wyczerpana zasnęła a ja z moim bojfrendem zasiedliśmy na kanapie.
-Ale ty naprawdę nie chcesz mieć dzieci ? Zapytał nagle Pit, oderwałam wzrok od jakże interesującego filmu i spojrzałam mu w oczy. Był smutny ?
-Chce ale nie teraz za młoda jestem.
-Ale Bartman i Joasia jakoś będą mieć.
-A czy my jesteśmy nimi ? Nie musimy robić tego co inni. Prawda ?
-No tak ! Ale dlaczego nie chcesz teraz ? Jesteśmy młodzi, damy sobie radę, jak nie teraz to kiedy?
-Za dwa może trzy lata. Zrozum ja chce zdobyć wykształcenie, spełniać swoje marzenia, a ty ? Jak to sobie wyobrażasz ? Ciągle wyjeżdżasz nigdy Cie nie ma nie chcę aby którekolwiek z nas z czegoś zrezygnowało.
-Ale przecież jesteś już na ostatnim roku, ciąża trwa 9 miesięcy.
-Ale ja chce popracować zaraz po studiach przynajmniej rok.
-Ehhhh. Jak chcesz . Uśmiechnął się blado i pocałował mnie w policzek.
-Kochanie zrozum, chce z tobą być i założyć prawdziwą rodzinę, ale czy wszystko musi być tak szybko ?
-Kocham Cię wiesz. Szepnął i mocno mnie pocałował.
-Ja ciebie też.
 .......
Przez ostanie 4 miesiące widywaliśmy się tylko w weekendy.Później dłuższe wolne miał na święta.  Tęskniłam za nim cholernie, i ledwo dawałam radę na studiach.Chłopcy wyjechali do Włoch na finały Ligi Światowej a ja miałam do nich dołączyć zaraz po moim ostatnim egzaminie. Co do Jagody to rośnie i ma się dobrze ostatnio kiedy Piotr przyjechał na dwa dni urządziliśmy jej imprezę urodzinową .Skończyła 7 lat i właśnie szykuje się do pójścia do pierwszej klasy. Ja dostałam się na 3 miesięczny staż do kobiecego klubu siatkarskiego Dąbrowa Górnicza. Piotrek nie był tym faktem zbytnio zadowolony ale udawał ze wszystko w porządku. Po mimo tego że jesteśmy zaręczeniu już dłuższy czas nadal nie rozmawialiśmy o ślubie.
.........
Ostatni egzamin napisany, nie ważne jak ale napisany. Wpadłam do domu z prędkością światła zabrałam swoją torbę i Jagody, zamówiłam taksówkę i pojechałam pod szkołę.
Odebrałam małą, po czym jak najszybciej udałyśmy się na lotnisko. Po 1h odprawie wystartowałyśmy. We Włoszech byłyśmy już 3 godziny później. Wyczerpana, wręcz słaniająca się na nogach zabrałam nasze torby i Owocka na ręce i pojechałam pod hotel wynajętą taksówką. Po dłuższej wymianie zdań z lekko powiedziane niedorozwiniętą recepcjonistką dotarłyśmy do pokoju.Od razu zadzwoniłam do Pita ze już jesteśmy. Siatkarz jak na zawołanie zjawił się w moim pokoju.
-Cześć kochanie. Krzyknął w progu z wielkim uśmiechem na twarzy, jednak gdy zobaczył mnie rozwaloną na łóżku mina mu zrzedła.
-Matko Boska stało się coś ?
-O cześć Pituś. Nie nic, po-prostu jestem zmęczona. Moja blada twarz, podkrążone oczy nie przekonywały wysiliłam się na uśmiech. Podsunęłam się bliżej i wbiłam w jego usta.
-Wyglądasz okropnie.
-Nie ma to jak komplement od ukochanego chłopaka. Zaśmiałam się krótko.
-Nie żartuj, co ci jest ?.
-Nic po prostu ciężkie egzaminy.
-I nie tylko. Mruknęła Jagoda. Zgromiłam ją wzrokiem i próbowałam odwrócić uwagę chłopaka.
-Co to znaczy ?
-Nic ona głupoty gada.
-Ja ? A kto płakał po nocach w poduszkę, mówiąc że już nie daje rady ?
-Jagoda dziecko kochane nie jesteś głodna? Piotrek weź ją proszę Cię na jakiś obiad ja się umyję i przebiorę.
-Zaraz wrócę i pogadamy. Powiedział z zatroskaną miną siatkarz i z Owockiem na rękach wyszedł z pokoju.
Weszłam pod prysznic i tak po prostu się rozkleiłam,nie miałam już siły wszystko mnie męczyło. Po okólnym ogarnięciu, ubrałam się, uczesałam i wymalowałam tak że już nie było widać jakichkolwiek oznak zmęczenia. Po chwili do pokoju wparował Cichy. Usiadł na łóżku i pociągnął mnie za rękę abym i ja to uczyniła. Jak chciał tak zrobiłam
-Co się dzieje ?
-No naprawdę nic. Gdzie jest Jagoda ?
-Z Asią nie zmieniaj tematu.
-Ale Asia się teraz nie może przemęczać przecież wiesz.
-Sama zaproponowała, zresztą jest z nią Zibi. Ale ja nie o tym chciałem. Dlaczego nie chcesz mi powiedzieć?
-Ale co ?
-Widzę że coś cię trapi.
Popatrzyłam na niego, nie miałam już siły udawać i tak po prostu się rozpłakałam. Siatkarz przytulił mnie mocno i przeciągnął tak że usiadłam na jego kolanach.
-Nie mam już siły, robię wszystko na raz jestem wykończona. Budzę się o 6 a idę spać o 24. Nie daje już rady. Jeszcze do tego przytyłam 5 kilko wyglądam jak spaślak muszę jakoś zadbać o siebie.
-Co ty wygadujesz jesteś piękna, jak zawsze. Jagoda mi właśnie mówiła ze się na jakieś treningi zapisałaś, tak nie można kobieto.
-Ale ja nie chce żebyś sobie znalazł jakąś ładniejszą ja Cie Kocham.
-Dziecko ty moja najpiękniejsze. Kocham Tylko ciebie nie ważne ile ważysz, jak się ubierasz czy ile masz kasy. Kocham Blankę a nie rzeczy wokół ciebie.
-Jestem wyczerpana.
-Właśnie widzę. Połóż się teraz, zajmę się małą.
-Ale ty masz trening za chwilę.
-Dziewczyny nie odmówią pomocy.
-Dziękuje Kocham Cię.
-Ja ciebie też Dobranoc.
Pocałował mnie w czubek głowy i położył na łóżku po czym szczelnie przykrył kołdrą. Zasnęłam od razu,nic specjalnego mi się nie śniło. Obudziłam się  nazajutrz, wzięłam szybki prysznic i ogarnęłam twarz(XD). Stałam tak przed wielkim lustrem w łazience i zauważyłam coś.. hmmmm nie wiem czy można nazwa to mianem dziwnego. Mój brzuch zaczął się wyraźnie zaokrąglać. Czyżby? Pomyślałam i nie panikując
co samą mnie zdziwiło wyciągnęłam swój kalendarzyk do którego nie zaglądałam ostatnim czasy. Przypomniałam sobie że od 2 miesięcy nie miałam okresu, ale zwalałam to na za duży wysiłek i stres. I w tej chwili poczułam się jakoś dziwnie, tak jakby coś podświadomie mówiło mi ze jestem w ciąży. Tłumaczyło by to większy apetyt i kilka kilo więcej. Zadzwoniłam do siatkarza aby upewnić się czy mała jest bezpieczna. Okazało się że jest razem z Pauliną Winiarską, a spała u Asi i że Paulina sama ją chciała przygarnąć. Zadzwoniłam więc do Asi, i nakazałam jak najszybciej przyjść do mnie do pokoju.
-No hejka . Co jest ? Pocałowała mnie w policzek i usiadła na łóżku. Uśmiechnęłam się na widok jej już bardzo dużego brzuszka i zasiadłam koło niej.
-Znasz okolice prawda ?
-No mniej więcej. A co ?
-Potrzebna mi apteka. Powiedziałam z uśmiechem na ustach. Dziewczyna popatrzyła na mnie przerażona ale zmieniła wyraz twarzy kiedy wstałam i zaprezentowałam jej
mój dziwaczny brzuszek.
-Co o tym myślisz ? To co myślę czy wzdęcia ?
-Spóźnia ci się ?
-Dwa miesiące.
-To co myślisz. Pisnęła uradowana i przytuliła mnie mocno.
-Ale trzeba to sprawdzić.
-No tak.Spoważniała i z powrotem usiadła zastanawiając się nad czymś.
-Na czym dumasz ?
-Nad tym gdzie znajduje się najbliższa apteka. Aaaaa już wiem chodź.
-No właśnie w tym jest problem. Nie chce aby ktokolwiek mnie zauważył w pobliżu tamtego budynku. Bo jeśli to okaże się prawdą chcę sprawić niespodziankę Piotrkowi.
-Musimy zwołać naradę. Obdzwoniła wszystkie dziewczyny które były aktualnie we Włoszech aby kibicować swoim mężczyzną. 10 minut później u mnie w pokoju odbył się tz. zlot czarownic.
Przyszła Hania narzeczona el Capitano, Iwonka Ignaczak, Paulina Wlazły, Monia od Kubiego, Żona Rucka, i Kasia dziewczyna Bartka. Z wszystkimi się dobrze znałam a nawet można powiedzieć ze przyjaźniłam.
Dzieci bawiły się w pokoju Jagody a dziewczyny zajęły każde wolne miejsce.
-No dobra co to za pilna sprawa ?
-Blanka zaprezentuj.
-Ale to głupie.
-No nie pierdol tylko zaprezentuj.
Wstałam i podniosłam podkoszulek. Można było usłyszeć, cichy śmiech i szepty.
-Pit będzie tatą ? Zapytała niepewnie jedna z dziewcząt z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Najprawdopodobniej. Ponownie zajęłam swoje miejsce a Joanna kontynuowała.
-No właśnie prawdopodobnie, jest sprawa trzeba załatwić test ciążowy dla pewności. Ona tego nie zrobi, bo jeżeli ją ktoś zobaczy a okaże się to prawda to nici z niespodzianki dla Nowakowskiego. Za to ja do
apteki nie pójdę gdyż gdyby mój mężu się o tym w jakiś sposób dowiedział nie dał by mi spokoju ,a  co gorsza myślałby że mi coś jest, a nadopiekuńczy Zibi to wkurzający Zibi. Wszystkie się zaśmiałyśmy ponieważ już nie raz widziałyśmy w akcji tego nadopiekuńczego Zbysia.
-Zrobi to któraś dla mnie ? Zapytałam z nadzieją .
-Ja mogę iść, powiem że po plastry dla Oliwiera. Powiedziała Paulina, wzięła ode mnie pieniądze i wyszła. W między czasie dziewczyny zaczęły zadawać mi mnóstwo pytań. Ale kiedy pytanie zadała mi Asia zaczęłam się poważnie zastanawiać.
-Jeżeli to będzie prawda. Cieszysz się ? Zastanowiłam się dłuższą chwilę, i po przemyśleniu uśmiechnęłam się sama do siebie.
-Jeszcze pół roku temu mówiłam że nie zajdę w ciąże wcześniej niż za 2-3 lata, a teraz po mimo tego że nie jest to potwierdzone jeszcze oficjalnie, czuję że jest to prawda i bardzo kocham tego małego     Nowakowskiego.
-Albo Nowakowską.
-Coś mi mówi ze to będzie chłopczyk. Po kilku minutach wróciła Paulina z siatką. Przejęłam ją od niej i udałam się do toalety. Zrobiłam pierwszy, drugi, trzeci, czwarty, piąty i wszystkie jednakowo wskazywały że zostanę mamą. Z ryczana wyszłam z łazienki, dziewczyny od razu do mnie podbiegły i wy przytulały.
-Nic się nie stało, przecież możecie się postarać o dziecko.
-Ale ja jestem w ciąży ciołki.
-To dlaczego ryczysz ?
-Bo bo bo ja się tak bardzo cieszę . Zaczęłyśmy się śmiać i ryczeć jednocześnie. Po chwili słabości dziewczyny wyszły na obiad, została tylko Asia i Jagoda.
-Jagódko kochanie chodź tu do mnie na chwilkę.
-Tak Blanka ? Dziewczynka do mnie podeszła  a ja wzięłam i posadziłam ją sobie na kolanach.
-Pamiętasz jak mówiłaś że chcesz abym urodziła dzidziusia.
-No tak , wtedy powiedziałaś że nie chcesz i Piotrek się taki smutny zrobił.
-Tak wiem, ale teraz już będzie szczęśliwy mam taką nadzieję przynajmniej bo będziemy mieć takie maleństwo.
-Naprawdę ? Pisnęła dziewczynka.
-Tak. Powiedziałam z uśmiechem i mocno ja do siebie przytuliłam.
-Mogę dotknąć ? Zapytała mała wskazując na mój brzuszek. Kiwnęłam twierdząco głowa i odsunęłam lekko bluzkę.
-Ale ty nie masz takiego wielkiego brzucha jak ciocia Asia.
-Bo ciocia  ma już dłużej  tego dzidziusia w brzuchu, ja na razie mam tak lekko zaokrąglony brzusio.
-Ale fajnie.
-Też się ciesze. Ale mam prośbę, nie mów nic Piotrusiowi na razie dobra zrobimy mu niespodziankę jak wygra. Zgadzasz się ?
-Tak . Podałyśmy sobie małe paluszki i zawarłyśmy układ jak to zawsze miałyśmy w zwyczaju.

.......................................
Cóż takie cosik mi wyszło. Czekam na komentarze. Buziaki <3
Jull

czwartek, 20 czerwca 2013

32

*ROK PÓŹNIEJ

Minął rok od pamiętnych wakacji na których stałam się dziewczyną Pita, dalej jesteśmy razem i nawet planujemy wspólnie zamieszkać. W tym roku Resovia po raz drugi obroniła tytuł tym razem przeciwko Skrze która swoją formą w sezonie zaskoczyła wszystkich. Cztery tygodnie po meczu finałowym zaplanowane mieliśmy wakacje. Jedziemy razem z panem i panią Bartman którzy zaraz po zakończeniu Ligi wzięli ślub no i oczywiście z Jagodą która w tym roku idzie już do zerówki. Jest niedziela dzień przed naszym odlotem a ja latam po mieszkaniu nie wiedząc w co ręce włożyć. Ponieważ wyjeżdżamy wcześnie rano Piotrek przyjechał już gotowy i zostanie u nas na noc. Bawi się aktualnie lalkami Barbie z Owockiem więc wolałam nie przeszkadzać. Ale tak na serio zaczynam się go bać, ostatnio kiedy zapytałam się go co chce na obiad podczas ich zabawy kucykami pony, zabił mnie wzrokiem i okrzyczał że przeszkadzam.  Myślicie że psychiatra jest już potrzebny ? Obawiam się jednak ze po jego wizycie psychiatra będzie potrzebował psychiatry. Badełej spakował już małą  więc teraz tylko moje rzeczy i spokój. Z pracą uwinęłam się dość szybko, przy okazji posprzątałam pokoje, umyłam podłogi łazienkę i kuchnię. Zajrzałam do pokoju Jagody a tam w niezmiennej pozycji z lalkami siedziały te moje dzieciaki. Przyłączyłam się no bo co miałam począć i tak oto minęła mi reszta dnia.Obudziłam się w ramionach Piotra, było kilka minut po 7 więc wstałam wzięłam prysznic i się Ubrałam. Zrobiłam śniadanie i obudziłam moich śpiochów. Już o 10 byliśmy na lotnisku z którego mieliśmy lecieć na Malediwy. Razem z Bartmanami około godziny 13 wylecieliśmy na wakacje. Po długim locie i męczącej podróży do hotelu zasnęłam od razu. Rano wstałam o 5:30 byłam lekko zdziwiona godziną ale było tak pięknie że grzechem by było nie pójść na spacer. Ubrałam luźne dresy i wyszłam z hotelu. Mieszkaliśmy jakieś 10 minut drogi od plaży więc postanowiłam ze z mapą w ręce na nią powędruję. Do pokoju wróciłam o 8 akurat na śniadanie, wzięłam prysznic ubrałam się i dałam ciuchy małej, schodząc na dół spotkaliśmy Zbycha i Asie. Podczas posiłku ustaliliśmy program dnia i wychodząc z sali umówiliśmy sie za 10 minut w holu aby iść na tz. leżing, smażing, plażing. Wzięłam torbę podręczną i schowałam do niej dwa ręczniki, jakąś książkę, olejki do opalania i kilka zabawek Jagody. Ubrałam strój i ponownie wskoczyłam w tą samą sukienkę i sandałki. Siatkarz jak się okazało był już w pełni gotowy na kąpiele, więc rozkazałam mu spakować kilka rzeczy do podręcznej lodówki. Od miłego kelnera otrzymaliśmy świeży lód i włożyliśmy tam kilka batonów, owoców i napojów. Tak przygotowani razem z Bartmanami wyruszyliśmy na plażę. Oczywiście że ja byłam przewodnikiem, udawałam że jestem mądra i umiem odczytać z mapy drogę,a że mam dobrą pamięć zapamiętałam ja podczas mojego porannego spacerku.
........................
Dopiero co tu przyjechaliśmy a już minęło 5 dni. Siedzę właśnie na naszym balkonie, Jagoda jest u Asi a Cichy w łazięce bierze prysznic po wodzie z morza. Nagle poczułam, ogromne i mokre ręce na swojej tali. Piotrek przytulił się do moich pleców i staliśmy tak dłuższa chwilę.
-Zabieram Cie dzisiaj gdzieś.
-Gdzie ? Spytałam zaciekawiona i odwróciłam się do niego przodem.
-Niespodzianka. Pisnął uradowany. Zrobiłam Face Palma i pocałowałam go.
-Kocham Cię ty mój dzidziusiu kochany.
-Ja ciebie też mamusiu. Zaśmialiśmy się z naszej głupoty i wtuliłam mocno w chłopaka.
-A tak w ogóle to z kim zostawimy Owocka ?
-Doskonale wiesz że Bartmanowie ją uwielbiają.
-No ale może oni też chcą sobie razem gdzieś wyjść ?
-Co ? Nie !! Ja już wszystko załatwiłem. Pójdą jutro.
-No to okey. O której idziemy ?
-A która jest ? Popatrzyłam na zegarek na ręce.
-Dwadzieścia po piątej.
-Mamy tam być o 19 więc idź się już przygotowywać, ubierz się elegancko.    
Uprzedził moje pytanie, czyżby aż tak dobrze mnie znał ? Ruszyłam do łazienki, wzięłam 10 minutowy zimny prysznic. Wysuszyłam włosy, które później lekko zakręciłam, nałożyłam puder,później róż, eyeliner i tusz do rzęs.W ręczniku wyszłam z pomieszczenia i stanęłam przed walizką.
-Zaczyna się. Prychnął siatkarz wchodząc do kuchni. Wystawiłam mu język na co odkrzyknął
-Nie wystawiaj języka bo ci krowa nasika
-Dziecko !!
-Foch z przytupem.
-Spadaj Nowakowski.
-Lecz się Nowakowska.
-Chyba Jasińska tępaku. Usłyszałam jeszcze ciche " Już nie długo" ale wolałam, nie wnikać. Po burzy mózgów z Aśką i Jagodą postanowiłam że ubiorę, moją NOWĄ SUKIENKĘ , do tego naszyjnik który dostałam od Pita na Walentynki i kolczyki także od niego ale te już bez okazji. Miło tak czasami wrócić do domu z męczących studiów i dostać kwiaty, albo wyjść na romantyczną kolacje. Nowakowski to straszny romantyk, czasami aż się boje co on może nowego wymyślić. Ale teraz nie o tym, ubrałam sukienkę i dodatki, OBCASY  i wzięłam kopertówkę. Odprowadziłam dziewczyny do ich pokoju skąd razem z moim chłopakiem wyszłam na randkę. W taksówce zasłonił mi oczy opaskom, otworzyłam je dopiero po jakimś czasie. BYŁO PIĘKNIE .  Kolacja była pyszna, było wspaniale zapamiętam tą randkę na zawsze. Rozmawialiśmy o naszej wspólnej przyszłości, o szkole Jagody o moim stażu o rozłące która nas niedługo czeka. Na propozycję Piotrka abyśmy si przeszli zgodziłam się od razu. Czułam się jak w bajce, ja i mój książę na plaży o wschodzie słońca. Po chwili Piotrek się zatrzymał, stanął przede mną i wyraźnie podenerwowany złapał mnie za ręce i popatrzył mi w oczy.
-Stało się coś ? Zapytałam lekko zdenerwowana.
-Nie.... właściwie to tak. Zaczął się plątać z czego się zaśmiałam.
-Co się śmiejesz pierwszy raz to robię i mam nadzieje ze ostatni. Popatrzyłam na niego jak na idote, nie rozumiejąc nic z jego słów. Ale kiedy uklęknął na jednym kolanie i wyciągnął czerwone pudełeczko z kieszeni kompletnie mnie zatkało. Stałam jak zaklęta i nawet przez chwilę wstrzymałam oddech.
-Ale oddychać możesz. Zaśmiał się Pit, uśmiechnęłam się lekko i głośno odetchnęłam.
-Teraz zacznę swój wywód ale znając twoje zamiłowanie do przerywania mi poproszę cię o chwilę ciszy . Zgadzasz się ?
Kiwnęłam lekko głową na znak zgody i zaczęłam słuchać jego monologu.
-Znamy się już ponad rok, wiem że jesteś tą jedyną i kocham Cię nad życie. Ty i Jagoda jesteście dla mnie najważniejsze na świecie i za nic bym was nie wymienił. Kocham kiedy się uśmiechasz, kiedy mówisz z jedzeniem w ustach paprając się przy tym i na mnie się później drzesz że to moja wina, w ogóle lubię jak wszystko na mnie zwalasz, jak budzisz się koło mnie albo na mnie, lubię kiedy żartujesz, chcę Cie lepiej poznawać, pocieszać jak się zasmucisz i śmiać się kiedy zrobisz coś głupiego. Lubię nawet kiedy mi przerywasz. Mam jedno pytanie ZOSTANIESZ MOJĄ ŻONĄ ?
Łzy lały mi się strumieniami a uśmiech nie schodził z ust, nie potrafiłam wypowiedzieć ani słowa więc ochoczo kiwnęłam głową. Uradowany siatkarz wyciągnął piękny PIERŚCIONEK z opakowania i włożył mi go na palec po czym podniósł mnie i zaczął kręcić i całować.  Noc spędziliśmy razem, było wspaniale. Rano obudziliśmy się po 9, uśmiechy nie schodziły nam z twarzy. Wzięliśmy wspólny prysznic, ubraliśmy się i zeszliśmy na śniadanie. Tam przy stole siedziała już nasza kochana trójca. Usiadłam pomiędzy Jagodą a Asia które z uśmiechami mi się przypatrywały.
-Pokaż !! Pisła Jagoda i złapała mnie za rękę, Aśka uczyniła to samo i po chwili można było usłyszeć krzyki radości a ja leżałam na podłodze przygnieciona. Kiedy dziewczyny się trochę ogarnęły i ze mnie wstały, Zibi złożył nam życzenia i dalsza część śniadania minęła dość spokojnie. Kiedy wracaliśmy do pokoju Jagoda zadała mi dość krępujące pytanie.
-To kiedy zrobicie sobie dzidziusia. Popatrzyłam na nią zdziwiona a Bartmanowie wybuchli śmiechem.
-Jagódko, co ty dziecko wygadujesz. My musimy pierwsze wziąć ślub, Piotrek pracuje i wiecznie go nie ma, ja mam studia i Ciebie więc dzidziusia chyba nie będzie.Powiedziałam poważnie.
-Jak to ? Usłyszałam z ust Jagody i Piotra.
-Tak to dzieciaki, ruchy ruchy przebieramy się i na plażę.


.............................
Już niedługo się pożegnamy ale nadal zachęcam do komentowania.
Jull Pozdro <3 xoxo

sobota, 15 czerwca 2013

31

Po powrocie, w Rzeszowie przygotowali dla nich wielką fetę . Chłopcy bawili się z całym miastem. Przez cały tydzień chodzili jeszcze na lekkie treningi aby za szybko nie przerwać tej ciągłości. Jutro czyli w poniedziałek wyjeżdżamy na wakacje. Piotr poszedł na ostatni trening a ja latam po mieszkaniu jak na zabicie. Biorę wszystkie rzeczy które wpadną mi do rąk i wkładam do walizki. Wiedziałam że jedziemy na dwa tygodnie do ciepłych krajów ale gdzie to już książę nie raczył powiedzieć. Gdy już byłam przygotowana  umyłam, przebrałam i u spałam Jagodę po czym uczyniłam to samo. Rano dosyć drastyczną pobudkę zafundował nam siatkarz. Dzwonił dzwonkiem, walił pięściami w drzwi i dzwonił na mój telefon jednocześnie. Przerażona wstałam i spojrzałam na zegarek z myślą ze zaspałam, myliłam się jednak bo była 5:10 a on miał być u nas po 7. Nadal lekko zaspana wstałam i otworzyłam drzwi, przez które wpadł Cichy, zaczął panikować i latać po całym mieszkaniu zbierając moje walizki. Ja stałam w drzwiach zszokowana i nie poruszyłam się nawet o centymetr.
-Szybko ubieraj się bież małą i jedziemy .
-Ale gdzie ?
-Zaspaliśmy.
-A o której mieliśmy wyjeżdżać z stąd ?
-O 7 .
-Wiesz która jest godzina ?
-po 10 !!
-Nie dopiero kilka minut po piątej.
-Nie możliwe !! Mój zegar w pokoju wyraźnie wskazywał  godzinę 10:11
-A popatrzyłeś na godzinę na telefonie ?
-Zszokowany byłem i spanikowany nie myślałem.
-Bateria ci się w zegarku zepsuła idioto.
Razem z Cichym wróciliśmy do łóżka i przespaliśmy jeszcze 1.30 h . O 7 wyjechaliśmy na lotnisko z którego po 1h wylecieliśmy. Podroż trwała sporo czasu,jednak mała była taka podekscytowana tymi wakacjami że odpocząć nie dawała. Cały czas nawijała jak to fajnie będzie na Hawajach, że zawsze o tym marzyła. Przez te trzy lata nigdy nie wyjeżdżałyśmy nigdzie w sumie sama nie wiem dlaczego. Po zabraniu bagaży taksówką dojechaliśmy na plażę. Nie bardzo wiedziałam o co chodzi, nie miałam ochoty na grzanie się na słońcu zaraz po przyjeździe. Nie odzywałam się jednak i szłam grzecznie za siatkarzem, który śmiał się z mojej miny.
-Jak zobaczysz gdzie mieszkamy to ci mina zrzednie.
-To my na plaży będziemy mieszkać ?
-Można tak powiedzieć.
Odeszliśmy kawałek i zobaczyliśmy kilkanaście domków na wodzie. Podbiegłam do nich i z otwartą buzią obserwowałam jak Piotrek zanosi tam nasze rzeczy. Uśmiech nie schodził mi z twarzy i tak przez kolejne 5 minut przypatrywałam się naszemu tymczasowemu .MIESZKANIU. Piotrek przyszedł po mnie i za rękę wprowadził do pomieszczenia. Wzięłam szybki prysznic i umyłam małą, po czym położyłyśmy się spać. Rano obudziłam się kilka minut po 9, słoneczko grzało, a piękny widok za oknem przyprawiał mnie o dreszcz. Zawsze marzyłam o wejściu do takiego domu ale nigdy o zamieszkaniu przez 2 tygodnie. Wyszłam na tarasik  na którym śnaidanie przygotowywał mój chłopak. Przytuliłam się do niego od tyłu i pocałowałam w plecy. Odwrócił się w moją stronę i dał soczystego buziaka.
-Jak się spało ?
-Zajebiście, a  tobie ?
-No wiesz bez ciebie to nie to samo ale rzeczywiście wygodne te łóżka.
-Mam pomysł.
-Co takiego ?
-Mała jeszcze śpi więc choć popływać !
-Teraz ?
-Teraz !!!
Zeszliśmy po schodkach z tarasu do błękitno czystej wody. Przez dłuższą chwilę bawiliśmy się jak nastolatkowie całując co chwilę i przytulając. Kiedy Jagoda się obudziła i przyszła na taras, wzięłam ją chwilę do nas a później w szlafrokach zjedliśmy śniadanie. Cały dzień zwiedzaliśmy, więc obiad i kolacji zjedliśmy na mieście. Kolejnego dnia uczestniczyliśmy w jakimś karnawale, i także cały dzień spędziliśmy poza domkiem. Kolejny dzień poświęciliśmy na odpoczynek, opalanie to to co tygryski lubią najbardziej. Piotrek bawił się w wodzi z Owockiem a ja nabierałam koloru brąz. Co ja bredzę jaki brąz ? czerwień raczej, przynajmniej tak było przez dwa dni później już ładnie zaczęło to ciemnieć i wyglądałam dosyć "przystojnie " jak to określił Nowakowski. Na niedzielę mieliśmy zaplanowaną podróż statkiem, rano ruszyliśmy do portu skąd odpłynęliśmy małym statkiem. Jagoda cały czas przesiadywała z kapitanem w jego burcie więc mieliśmy chwilę czasu dla siebie. Siedzieliśmy wtuleni w siebie na jednym z leżaków kiedy nagle podeszła do nas jakaś mała kapela i zaczęła grać. Popatrzyłam na Piotrka, ten wstał i podał mi rękę abym uczyniła to samo. Jeden z mężczyzn podał mu PIĘKNY BUKIET . Po chwili otrzymałam go ja, a siatkarz zaczął swoja przemowę.
-Znamy się już prawie dwa miesiące, a ja czuje się przy tobie jakbym znał cię wieczność, chcę dzielić z tobą życie, cieszyć się z tobą i Cię pocieszać, spędzać wspaniały czas ale i kłócić o głupie rzeczy, chcę być częścią ciebie i twojej rodziny, Kocham Ciebie ale nie mniej pokochałem Jagodę. Jest naprawdę podobna do Ciebie i nie da się jej nie kochać. Mam pytanie Zostaniesz moją dziewczyną ?
-Tak. Pokiwałam znacząco głową i wytarłam łzę szczęścia. Wpadłam w objęcia siatkarza i odnalazłam jego słodkie usta. Jeśli on teraz mową o to czy zostanę jego dziewczyną tak mnie wzruszył to co będzie na zaręczynach ? Resztę rejsu spędziliśmy, wtuleni w siebie. Minął tydzień i został tydzień nie wiem czy się cieszyć czy już zacząć płakać. W poniedziałek przyjechała nowa rodzina, do domku obok, okazało się ze są polakami i większość czasu przez trzy dni spędziliśmy z nimi. Małżeństwo w naszym wieku no może dwa lata starsze, z trojaczkami w wieku Jagody. Dwóch chłopaków i dziewczynka, Mateusz i Kacper i Oliwia. Owocek była tak szczęśliwa że nie odstępowała ich na krok a oni ją . W Czwartek Państwo Kotlińscy stwierdzili że powinniśmy wybrać się na jakąś kolacje bez małej. Ustaliliśmy że Jagoda nocuje u nich w Czwartek i my idziemy na miasto a w piątek ich dzieci u nas i to oni idą zaszaleć. Włosy rozpuściłam i wyprostowałam, nałożyłam trochę podkładu i różu, później kreskę zrobiłam eyelinerem i wymalowałam rzęsy. Ubrałam się TAK, Piotrek miał na sobie jeansowe spodenki do kolan i białą koszulę nie do końca zapiętą, do tego brązowe buty. Wyszliśmy trzymając się za ręce do pięknej restauracji. Znajdowała się ona przy ogromnych skałach, właściwie to w nich. W Skałach były oddzielne jaskinie do których wchodziło się schodkami, w każdej było mnóstwo świec a z boku znajdowała się ściana wody spływającej z wodospadu która w połączeniu z kolorowymi lampkami robiła wrażenie. Spędziliśmy tam chyba trzy godziny, po czym udaliśmy się na spacer. Kilka minut po 12 wróciliśmy do domku, i wtedy właśnie zrobiliśmy to. Przespałam się z Piotrkiem i jest mi z tym dobrze haha. Ale tak na serio było wspaniale i wyjątkowo. Może wyklepana formułka ale jakże trafna i prawdziwa. Rano obudziłam się w jego objęciach i z wielkim bananem na twarzy wstałam wzięłam prysznic i popędziłam po małą. Kiedy wróciłyśmy, śniadanie było już gotowe i tylko czekało na pożarcie. Usiadłam koło mojego chłopaka o jeju jak to pięknie brzmi badełej zjedliśmy śniadanie i resztę dnia spędziliśmy w wodzie. Coś po 19 Kotlińscy podrzucili nam dzieci. Wszystkie chciały iść do wody więc i my musieliśmy to zrobić. Odbijaliśmy i wygłupialiśmy się , kiedy dzieci nie miały już siły wyszliśmy wysuszyliśmy i przebraliśmy. Działaliśmy zgodnie z planem, kiedy ja myłam dziewczynki po słonej wodzie on suszył chłopaków i ubierał w szlafroki, i na odwrót kiedy on ich mył ja suszyłam i ubierałam dziewczyny. W jednym z pokoi połączyliśmy dwa łóżka i tam ułożyliśmy dzieciaki, które i tak po chwili spały jak zabite. My kolejną noc spędziliśmy razem, nie myśląc o malcach. Rano odebrała ich Kasia a ja wróciłam do łóżka ponieważ był to już nasz ostatni dzień pobytu tutaj. W niedziele po południu mieliśmy samolot powrotny do Katowic do rzeczywistości.

..................
Bliżej końca niż dalej. Ohhh czekam na komentarze i niedługo się pożegnamy z Pitem, Blanką i Jagodą .
 Pozdrawiam Jull xoxo

wtorek, 11 czerwca 2013

30.

Śniło mi się coś naprawdę pięknego, kiedy nagle usłyszałam głośny śmiech, byłam wręcz pewna że mi się on nie śni. Powoli otworzyłam jedno oko, po czym znów je zamknęłam, znów je otworzyłam i to co ujrzałam przeraziło mnie. Szeroko otworzyłam oczy i tak jakby odruchowo przykryłam nas kołdra.
-Wstała księżniczka, teraz królowa jeszcze króla trzeba obudzić. Usłyszałam głos Ignaczaka. Obok mnie leżała Jagoda śmiejąca się z zaistniałej sytuacji i Piter śpiący jak zabity. Wychyliłam lekko głowę aby sprawdzić czy aby to co ujrzałam mi się jednak nie przyśniło.
-Nie nie śpisz my tu naprawdę stoimy. Byłam już pewna na 100 % że widzę przed sobą cały zespół Resovi z aparatami w ręku. Serio ?? Ja się pytam Serio ??
-Co wy tu do jasnej ciasnej robicie ?
-Zdjęcia. Krzyknął Igła a reszta się zaśmiała.Zgromiłam go wzrokiem i wstałam z łóżka zapominając o fakcje ze mam krótki top odsłaniający mój sexy brzuch. Usłyszałam tylko kilka tak zw "pstryków" i zobaczyłam mnóstwo błysku światła. Nie lubię się powtarzać ale jeszcze raz zapytam Serio ??
-ZABIJE. Powiedziałam z wściekłym wyrazem twarzy. Zawołałam Jagodę wzięłam rzeczy do przebrania i zamknęłam się w łazience. Myjąc Jagodę usłyszałam charakterystyczny huk zamykania drzwi, już myślałam że się od nas wynieśli, jednak po kilku sekundach usłyszałam ten sam dźwięk, śmiech i później krzyk Cichego. Szybko wytarłam małą i zostawiłam jej UBRANIA do przebrania wyszłam sprawdzić co się stało.
Mianowicie chłopcy nie mogąc obudzić Pita wymyślili genialny plan, Jeden polazł bo wiadro i przyniósł w nim wodę. Tak tak WIADRO !! Pomijając fakt iż jesteśmy w hotelu wszystko spoko. Mój  siatkarz stał w kącie cały mokry, biedny, zmarnowany- oj no dobra z opisem zgadza się tylko ze był mokry. Stał wściekły i wszystkich obdarzał zabójczym wzrokiem. Już zaczął zbliżać się do Ignaczaka który aktualnie trzymał wiadro kiedy stanęłam między nimi. Próbowałam zachować powagę i się nie zaśmiać, ale Piotrek widząc mój wyraz twarzy sam wybuch śmiechem a ja zaraz po nim i siatkarze. Po chwili wszyscy się uspokoili.
-Dziękuje za uratowanie. Powiedział Krzysztof i razem z innymi siatkarzami zaczęli się zbierać do wyjścia na śniadanie. W tym samym czasie Jagoda weszła do pokoju więc poprosiłam Bartmana aby ją zabrał ze sobą. Kiedy wszyscy już wyszli odwróciłam głowę powrotem w stronę siatkarza.
-No i ? Zapytałam.
-No i ? Odpowiedział pytaniem na pytanie. Zaśmiałam się cicho, i już chciałam coś powiedzieć ale wbił się w moje usta uniemożliwiając mi to. Odwzajemniłam pocałunek, i oplotłam jego biodra nogami. Po kilku minutach oderwałam się od niego.
-Kocham Cię.
-Ja ciebie też.
-Dobrze Panie Piotrze na dziś już starczy idę się myć i na śniadanie. Niechętnie wypuścił mnie ze swoich objęć i wyszedł z pokoju. Miał wrócić za 15 minut więc dużo to ja czasu nie miałam. 5 minutowy prysznic, szybki naturalny make-up i STRÓJ. Kiedy wybiła godzina 9:00 usłyszałam pukanie do drzwi, otworzyłam myśląc ze to mój "chłopak" ?. Myliłam się, przede mną stała skacowana Marta. Pomogłam jej wejść do pokoju i położyłam na łóżku. Zasnęła od razu więc postanowiłam iść spokojnie na śniadanie. Ubrałam brązowe sandałki i wyszłam z Pitem który właśnie chciał zapukać kiedy otwarłam drzwi o mało mnie nie uderzając. Przeszliśmy korytarz trzymając się za ręce, wsiedliśmy do windy i zjechaliśmy na parter gdzie znajdowała się stołówka. Siatkarze mieli na tyle dobrze że stołówka była wynajęta na określone godziny i wtedy mogli sobie spokojnie zjeść. Weszliśmy do pomieszczenia roześmiani i nawet nie zauważyliśmy ponurych min niektórych siatkarzy. Wzięliśmy swój posiłek i dosiedliśmy się do stolika przy którym siedzieli państwo Bartmanowie(już wkrótce), , Ignaczakowie, Achremowie i Lotmanowie. Piotrek grzecznie odsunął  mi krzesło, a sam usiadł koło mnie.
-Gdzie Jagódka ?
-Grzesiek wziął wszystkie dzieci i zabrał na plac zabaw.
-No żartujesz ? Popatrzyłam na Igłę nie dowierzając.
-No naprawdę. Odparł libero i wysilił się na nikły uśmiech.
 Zaczęłam jeść posiłek jednak natarczywy wręcz wzrok moich współtowarzyszy zaczynał mnie irytować. Podniosłam głowę i spojrzałam na pozostałych, szturchnęłam łokciem Nowakowskiego i głową wskazałam na pozostałych. Chłopak popatrzył się na nich badawczo i bezradnie poruszył ramionami. Po chwili ciszy nie wytrzymałam.
-Coś się stało ?
-Nie skąd ? Zaczęli się wszyscy tłumaczyć, teraz to ja już na 100 % wiedziałam że coś nie tak.
-Czemu jesteście smutni ?
-Zmęczeni po prostu.
-Nie wierzę. Mówcie o co chodzi ? Słucham?
-Ale jak nie będziesz chciała to nie odpowiadaj okey ?
-Dobra.
-Zapytałem dzisiaj Owocka, o waszych rodziców.... przepraszamy.
-Ahhh to o to chodzi. Za co przepraszacie nic nie zrobiliśmy.
-Ale na ciebie naciskaliśmy wręcz prześladowaliśmy.
-Oj dacie spokój nie wiedzieliście, bo nie chciałam.
-Ale dlaczego pomoglibyśmy ci.
-Igła przecież pomagaliście, wiele razy zostawiałam ją u was.
-Kiedy to było ?
-Trzy lata temu w grudniu, jechali na wesele i zginęli w wypadku samochodowym. Konie historii. Teraz uśmiech na twarze i cieszymy się ze zwycięstwa.
Wszyscy uśmiechnęli się szeroko i już bez większych zakłóceń skończyliśmy posiłek. Wszyscy wrócili do pokoi po swoje bagaże. Jagoda została "porwana" przez Asię więc miałam luzyy. Weszłam do pokoju Marty, zastałam ją już w lepszym stanie, siedziała na łóżku i pochłaniała wodę mineralną.
-Kochanie masz 20 minut  bo o 10  wyjeżdżamy.
-Gdzie ?
-Do Rzeszowa z chłopakami.
-Ja nigdzie nie jadę Radek już po mnie jedzie bo był gdzieś tu w pobliżu.
-Radek ?
-No mój chłopak nie mówiłam ci ?
-Wiesz po twoim wczorajszym zachowaniu mało kto założyłby że masz chłopaka.
-Oj no dobra wiem przesadziłam. Nie chcę żadnych złotych rad idź się pakuje a ja idę pod prysznic.
Ona ruszyła w kierunku łazienki a ja szybko się spakowałam. Przed 10 przyszedł Pit i wziął jedną z moich torb. Marta zeszła z nami aby zjeść śniadanie, pożegnałam się z nią w holu i dołączyłam do grupki ustawionej przed budynkiem w oczekiwaniu na autokar. Nie obyło się od tłumu fanów, rozdawania autografów i robienia sobie zdjęć ale chłopcy byli tak szczęśliwi że nikomu to nie przeszkadzało. Stanęłam obok Asi która trzymała na rękach Jagodę bawiąca się prawdopodobnie jej telefonem. Po kilku sekundach autokar podjechał a wszyscy zaczeli głośno klaskać i wiwatować, taką radośc sprawił im wielki napis MISTRZ RESOVIA. Wszyscy wsiedliśmy zajmując miejsca ze swoimi drugimi połówkami bądź dziećmi. Ja usiadłam na samym tyle z Nowakowskim ponieważ jak to stwierdził "tylko on mi został bo Jagoda znalazła już nową siostrę" No dzięki !!


..................................
Kolejnyyy !!! Ej boże boze ak oni mogli przegrać. Gdyby nie ten pierwszy set wygrali by na 100 %
No ale cóż i tak ich kocham i ich grę <3 Komentować prosze :P
Pozdro. Jull xoxo






sobota, 8 czerwca 2013

29

Podążałam w stronę trybun gdzie siedziały moje dziewczyny, z daleka widziałam wielki uśmiech Piotrka i jego ataki "na wysokościach". Usiadłam obok Jagody i zaczęłam rozmyślać nad tym co prawie powiedziałam w szatni Cichemu. Byłam przerażona tym że on zapewne domyślił się co chciałam powiedzieć i ma teraz jakieś nadzieje. Musiał się kogoś poradzić a najlepszą w doradzaniu była Marta więc szybko zamieniłam się miejscami z małą która była tak przejęta meczem że nic innego ją nie interesowało.
-Co jest ? Pogodziłaś się z nim ?
-Tak .
-To czemu smutasz ?
-Bo prawie powiedziałam mu że go Kocham.
-Ale kiedy ?
-No teraz byłam u niego w szatni.
-Jak to prawie ?
-Dokładnie że cytuje " Przecież wiesz ze to ciebie k" I w tym momencie wszedł Achrem i go zaciągnął na boisko. Ale ja jestem wręcz pewna ze on wie co chciałam mu powiedzieć .
-No dobrze to w czym problem ?
-Jak to w czym on teraz sobie pomyśli ze serio coś do niego czuje .
-A tak nie jest ?
-Nie, znaczy się nie wiem chyba nie, ale to nie ma znaczenia przecież ja mam Jagodę studia niepoukładane życie po co miałby się wiązać z taką osobą żeby mieć więcej problemów ?
-Powiem ci jedno nawet jeśli myślisz że chciałaś powiedzieć to niechcący tak naprawdę powiedziałaś to bo tak chciałaś, przecież gdybyś nic do niego nie czuła to by ci to nawet na myśl nie przyszło. A po za tym Piotrek nie jest typem faceta który patrzy się wyłącznie na zewnętrzne cechy i wartości.
-Myślisz ?
-Myślę ze powinnaś dać mu szansę.
Pocałowałam przyjaciółkę w policzek i rozsiadłam się wygodnie ponieważ właśnie zaczęto prezentować drużyny. Mecz był zacięty i wyrównany, lecz po tie-breku lepszą okazała się drużyna Resovi. Chłopcy rozbiegli się po całej hali skacząc i drąc się w wniebogłosy, my lepsze nie byłyśmy razem z Jagodą Martą i Asią która się do nas dosiadł skakałyśmy piszczałyśmy a ja się nawet popłakałam. Chłopcy po chwili podbiegli do nas, Bartman zaczął całować Aśkę i ją kręcić wokół, Piotrek nie zważając na tysiące ludzi przyglądającym się nam z przygotowanymi aparatami wziął mnie na ręce i mocno pocałował. Odwzajemniłam pocałunek, i byłam już pewna że go Kocham i stał się on już częścią mnie. Po chwili oderwaliśmy się od siebie, Marta pogratulowała Pitowi a Jagoda na niego wskoczyła i zaczęła mu do ucha krzyczeć "Mistrz mistrz Resovia" . Zaczęłam się zastanawiać bo kim to dziecko ma ADHD, odpowiedź przyszła szybko.
-Jagoda jest zupełnie taka jak ty. Zwrócił się do mnie Cichy, odstawił małą na podłogę pocałował mnie jeszcze raz i odszedł z resztą chłopaków do szatni. Słychać było tylko ich głośny śpiew i śmiech.Po rozdaniu nagród ruszyliśmy na rynek, bawiliśmy się z zupełnie nieznanymi ludźmi ale najwyraźniej nikomu to nie przeszkadzało. Ja nic nie piłam ponieważ miałam pod opieką Owocka i wolałam nie ryzykować chociaż kuszona byłam cały czas. Z głośnego klubu przeniosłam się do kawiarni po drugiej stronie w której było o wiele ciszej. Jagoda była już tak śpiąca że gdy tylko tam weszłyśmy zasnęła mi na rękach. Cieszyłam się że jest to 24h kawiarnia bo chwile sobie na chłopaków poczekam. Marta zniknęła mi zaraz po wejściu do klubu , była rozszarpywana przez wolnych siatkarzy i jakoś po jej wyrazie twarzy nie wywnioskowałam ze potrzebuje pomocy, wręcz przeciwnie była w swoim żywiole.Było grubo po 2 w nocy a ja byłam tak śpiąca że gdyby nie kawa przed sekundą mi przyniesiona zasnęła bym od razu. Po kilku chwilach zobaczyłam Piotrka idącego w stronę kawiarni. Wszedł do niej i przysiadł się do nas uprzednio przykrywając małą swoją bluzą. Uśmiechnęłam się szeroko i do niego przytuliła bo byłam tak zmęczona że siedzieć mis ię nie chciało.
-Zmęczona?
-Śpię na stojąco.
-Chcesz już wracać ?
-Idź się bawić nie przejmuj się mną.
-Ale wiesz ze możemy zamówić taksi.
-Piotrek jest późno ja nie myślę, zamów mi pojazd i wracaj do zabawy.
-No już lecę, nie zostawię was same, a jak ten kierowca się pedofilem okaże.
-Boże dzwoń po to taksi i wracaj.
Siatkarz zadzwonił po środek transportu do którego weszliśmy wszyscy we troje mimo moich próśb żeby wrócił się bawić. Okazało się że oprócz kilku kieliszków szampana chłopak nic nie wypił i był dosyć trzeźwy. Jeszcze pod kawiarnią przejął ode mnie Jagodę i teraz kładł ją na  łóżku w apartamencie. Kiedy pocałował mnie na dobranoc i chciał już wychodzić odważyłam się go zatrzymać.
-Piotrek?
-Tak ? Odwrócił się na pięcie i spojrzał na mnie badawczo.
-Zostań, po co masz sam siedzieć w pokoju jeżeli możesz zostać ze mną chyba ze wracasz do klubu ?
-Nie nie wracam. Na prawdę tego chcesz ?
-Tak chce żebyś został. Skocz do siebie po piżamę ja się w tym czasie wykąpie.
-Dobra zaraz wracam.
Posłałam mu buziaka w powietrzu którego złapał i schował do kieszeni.
-Na później. Oznajmił i wyszedł z pokoju. Wzięłam szybki prysznic zmyłam makijaż i ubrałam swoją mało seksowną ale wygodną PIŻAMKĘ . Wyszłam z toalety kiedy akurat siatkarz wrócił z mała podręczną torebką. Teraz to on udał się do toalety a ja ułożyłam się wygodnie w łóżku. Po kilku minutach wrócił w samych spodenkach i stanął przede mną ponieważ z wrażenia aż usiadłam.
-Podsumowując najgorsza klata w reprezentacji. Zacytowałam jednego z siatkarzy i szeroko się uśmiechnęłam. Zrobił smutna minę która po chwili przerodziła się już w bardziej złowieszczą.Po woli zaczął się nade mną nachylać aż w końcu położyłam się na łóżku a on oparł się łokciami o materac.
-Najgorsza powiadasz ?
-Ale wiesz to taki żart był.Zaczęłam się tłumaczyć, próbując się nie zaśmiać .
-Ni e znam się na żartach. Powiedział i wbił się moje usta, uśmiechnęłam się i odwzajemniłam pocałunek. Po chwili oderwał się ode mnie i popatrzył głęboko w oczy momentalnie robiąc się poważnym.
-Stało się coś ? Zapytałam lekko przerażona.
-Kocham Cię powiedział już uśmiechając się od ucha do ucha. Znów wbił się w moje usta i nawet nie pozwolił mi jakkolwiek zareagować. Odepchnęłam go lekko i wyswobodziłam się z jego uścisku.
-Jezu przepraszam ja nie powinienem, naprawdę żartowałem tak głupio przepraszam.
Popatrzyłam na jego przerażoną minę i objęłam jego twarz dłońmi.
-Nie znam się na żartach. Kocham Cię Piotrek. Szepnęłam i wbiłam się w jego usta. Po chwili wtuleni mega zmęczeni zasnęliśmy wtuleni w siebie. W nocy obudził nas ciszy płacz. Przerażona wstałam i szybko udałam się do pokoju mojej siostry co także uczynił siatkarz. Podeszłam do jej łóżka i zaczęłam ją uspokajać. Miała straszny koszmar i to jego się przestraszyłam. Cichy podszedł do nas wziął ją na ręce i zaniósł do naszego pokoju położył ją na środku łóżka a sam ułożył się obok niej, uczyniłam to samo tylko z drugiej strony tak że Owocek czuł się bezpiecznie. Przybliżyliśmy się do siebie a ona wtuliła się w Piotrka a ja w nią.
-Kocham was. Powiedziała cicho i zasnęła.
-My ciebie też kochanie. Szepnęłam i pocałował ją w czoło.


.................
Już jutro kolejny mecz się doczekać nie mogę. Jak podoba się rozdział ? Już niedługo koniec :( ale nie martwcie się tak szybko się mnie nie pozbędziecie mam już nowy projekt na oku no i jeszcze ten niedokończony.


-

piątek, 7 czerwca 2013

28

Zadzwoniłam do Cichego aby poinformować go ze dotarłyśmy. Nie wiem czy minęło 10 sekund a on już był w holu i obejmował mnie wręcz odcinając dopływ powietrza.
-Piotrekkk
-O Jezu przepraszam nic ci nie jest ?
-Nie nic chodź no tu do mnie stęskniłam się. Ponownie mnie przytulił ale już o wiele delikatniej. Małą wyściskał tak samo jak mnie( tylko ze z nią się nie całował :D). O cholera no właśnie całował, całowaliśmy się na środku holu w porze obiadowej geniusss. Rozglądnęłam się nerwowo i ujrzałam grupkę siatkarzy stojącą koło schodów i wlepiających w nas swój niedowierzający wzrok. Tylko Zibi przeszedł koło nich, i niezaskoczony jakoś obrotem sprawy. Marta załatwiła już wszystkie formalności, przywitała się z Cichym i podążyłyśmy do swojego pokoju. Znajdował się on na drugim piętrze hotelu, i co się później okazało obok pokoju Asi. Poprawiłyśmy makijaż i fryzury i poszłyśmy na obiad. Coraz bardziej zbliżając się do stołówki byłam coraz bardziej zdenerwowana ponieważ wiedziałam że są tam siatkarze. Niestety miałam racje i kiedy weszłyśmy wzrok wszystkich z nich został przeniesiony na mnie. Postanowiłam udawać ze nie wiem o co im chodzi i do każdego podeszłam z wielkim uśmiechem i się przywitałam. Odpowiadali krótkie cześć bo chyba nadal w szoku byli. Usiadłyśmy przy wolnym stoliku i czekałyśmy na kelnera. Chwilę poczekałyśmy ale uwierzcie było warto. Wysoki przystojny całkiem dobrze zbudowany brunet  z zielonymi oczami. Ohhhh...
-Witam piękne panie czym mogę służyć ?
No czyż on nie jest cudowny ?
-A co pan proponuje ? Zapytałam wyzywającą unosząc brwi. Gościu uśmiechnął się szeroko i puścił do mnie oczko a Marta była w takim szoku ze musiałam za nią coś zamówić bo nic się nie odzywała tylko patrzyła na mnie z wytrzeszczonymi oczami . Zamówiłam dwie normalne porcje dania głównego i połówkę dla Owocka.
-No co ?? Zapytałam kiedy "ciacho" już odeszło .
-Blanka.
-No co ?
-Nie poznaje Cię. Dawniej to ty byś się słowem do takiego przystojniaka nie odezwała i to ja bym gadała a teraz ?
-Przystojny to on jest naprawdę!!
-Kto?? Koło mnie zasiadł Cichy i popatrzył na mnie wyczekująco.
-Oczywiście ze ty !!
-Widziałem tego kelnera.
-Ale że co ?
-Podrywał Cię a ty jego !
-Nie ?
-Tak !
-Pit przestań wymyślać.
-Przyszedłem wam tylko powiedzieć ze idziemy na trening , widzimy się na meczu ?
Zapytał dziewczyn a na mnie nawet nie spojrzał. Co mu ?
-Tak tak przyjdziemy. Pisnęła Jagoda i się do niego przytuliła. Siatkarz pocałował ją w czoło i nakazał mocnego trzymania kciuków. Wstał i tak po prostu wyszedł. Ej no co się właśnie stało ? Obraził się ? Ale o co ? Kelnera ?
-No to się porobiło .
-Marta ale o czym ty mówisz ?
-Pit się na ciebie fochnął.
-To wiem ale o co ?
-O kelnera, widział jak do niego zarywasz.
-Ale ja nic nie zrobiła, a tak po za tym to my nawet razem nie jesteśmy.
-Razem nie jesteście a ostatni miesiąc on prawie u ciebie zamieszkał i jeszcze do tego się całujecie.
-Cicho, później pogadamy. Znacząco popatrzyłam na małą co miało oznaczać ze nie chce przy niej gadać. Marta zrozumiała i wzięła się za pożeranie swojego posiłku którego nawet nie wiem kiedy nam przyniesiono.Przed 14 wróciłyśmy do pokoju i każda padnięta padła na łóżku. Postanowiłyśmy zrobić sobie godziną drzemkę. Jak postanowiłyśmy tak uczyniłyśmy tylko że zamiast godziny przespałyśmy dwie. Wstałam pierwsza, była 16:10 więc postanowiłam ze obudzę je kiedy się umyje. Wzięłam szybki prysznic i w szlafroku wyszłam z łazienki, obudziłam dziewczyny i dałam małej ubrania do PRZEBRANIA. Sama ubrałam się TAK, włosy spięłam w wysokiego koka i uczesałam Owocka. Po chwili z łazienki wyszła Marta, ja poszłam się wymalować a ona  UBRAĆ. Uczesała się tak jak ja, zrobiła makijaż i byłyśmy gotowe do wyjścia. Zamówiłam Taksówkę i po 20 minutach byłyśmy pod halą. Źle czułam się z myślą ze Piotrek jest na mnie zły i postanowiłam złapać go jeszcze przed meczem. Dziewczyny poszły do naszego sektora a ja ruszyłam na poszukiwania. Ochroniarz nie chciał wpuścić mnie w pobliże szatni ale wybłagałam go aby to on tam wszedł i poprosił Nowakowskiego mówiąc że przyszła Jasińska i nie chce się ruszyć do półki go nie spotka. Po kilku chwilach z szatni wyłoniły się chyba głowy wszystkich siatkarzy oprócz Pita.
-Igła pomocy, weź go zawołaj.
-Uparł się i nie pójdzie.
-Mogę tam wejść ?
-Możesz. Ochroniarz popatrzył na nich zdziwiony ale przepuśćił mnie.  W szatni stało kilku siatkarzy reszta w drzwiach stała trener , Pit siedział na ławce zły i nawet na mnie nie popatrzył.
-Dzień dobry panie Andrzeju.
-Blanka ? Co ty tu robisz ?
-Musze pogadać z Piotrkiem.
-Ale ja nie chce z tobą rozmawiać.
-Czy ja cię o zdanie pytałam ? Popatrzył na niego zła, i usłyszałam cichy śmiech siatkarzy i sztabu.
-Wiesz ze przed meczami na to nie pozwalam zwłaszcza przed takim ważnym ?
-Tak wiem ale to 5 minut zajmie, naprawdę i mogę obiecać ze będzie mieć lepszy humor.
-Tak ? A cóż uczynisz ?
-Trenerze tajemnica. On mnie po prostu bardzo lubi.
-Bardzo Trenerze, widziałam dzisiaj jak namiętnie wyrażali tą przyjaźń . Krzyknął Ignaczak gdzieś z korytarza. Wszyscy się zaśmiali włącznie ze mną.
-Ciebie nikt nic nie pytał Ignaczak. Krzyknął trener i wyszedł, wyganiając wszystkich z szatni. Piotrek też chciał wyjść ale stanęłam przed nim i wbiłam się w jego usta. Oderwałam się od niego i zawiesiłam ręce na jego szyi.
-Piotrze Nowakowski dla mnie jesteś najprzystojniejszym facetem na świecie.
-Ale ten kelner...
-Był przystojny to prawda, chyba mogę się patrzyć na innych czy nie ? Siatkarz pokiwał przecząco głową i się cicho zaśmiał.
-Pitt noo, wiesz że to Ciebie K....
-Piotrek choć już. Do szatni wpadł Achrem i wyciągnął Piotrka z szatni.
-Pogadamy po meczu. Krzyknął/
-Dobrze powodzenia, wygrajcie to.

.............
Jest kolejny zachęcam do komentowania :D Ja po meczu trochę zawiedziona jestem ale blok Wrony i Kurasia  nadal ma w głowie. TACY SAMI A ŚCIANA MIĘDZY NAMI HAHAHAH <3 Pozdro.
Jull xoxo

poniedziałek, 3 czerwca 2013

27

Popatrzyłam się na niego zalotnie, ten podniósł mnie lekko tak abym mogła objąć go nogami w biodrach. Przylgnęłam do niego całym ciałem i zaczęłam całować. Ten przycisnął mnie do ściany tak jakby bał się że mu ucieknę. Nasze pocałunki stawały się coraz bardziej namiętne i odważne.
-Pit dziecko jest w pokoju obok. Siatkarz jednak nic sobie z tego nie robił i nadal całował moją szyje i dekolt. 
-Pit! Powiedziałam głośniej, oderwał się ode mnie i spojrzał seksownie.
-No co ? Będziemy cicho przynajmniej ja. Uniósł jedną brew, i nadal paczył mi się odważnie w oczy. Zaśmiałam się krótko i przewróciłam oczami na znak jego głupoty. Patrzyła się na niego pewnie i nieubłaganie chociaż w środku nie pragnęłam niczego innego.
-Nie ?? Zapytał Piter z kocimi oczami ? 
-Ehhhh z bólem serca ale nie :( Cóż bycie "matką" to trudna rzecz. 
-No dobrze. Powiedział zrezygnowany i niechętnie się ode mnie oderwał.  Usiedliśmy wtuleni na kanapie i włączyliśmy jakąś durną telenowele. Po chwili chłopak zerwał się z kanapy zwalając mnie przy tym na podłogę i niczym odkrywca jakiejś rzeczy która zmieni świat stanął nade mną. 
-Ałaaa. Zawołałam i popatrzyłam z rozbawieniem na minę Cichego który dopiero teraz zorientował się co uczynił. 
-Matko Boska przepraszam nic ci nie jest, jaki ze mnie idiota, boli Cię coś ?
-Spokojnie oddychaj i podaj mi rękę żebym mogła wstać. Jak poprosiłam tak uczynił i już po chwili ponownie siedziałam na sofie. 
-No to mów co odkryłeś ?
-Mam plan ! Powiedział uradowany. 
-Słucham Cię uważnie.
-Za tydzień mamy pierwszy mecz finałowy, w sumie dwa bo to jeden jest w piątek a drugi w niedziele. 
-To wiem, wzięłam wolne mam bilety.
-Ciiii nie przerywaj,
-No mów dalej.
-Nie dała byś rady załatwić sobie wolnego na dwa tygodnie, bo chce was zabrać na wakacje.
-Was ? Czyli ?
-No Ciebie i Jagodę a kogo ? Hahhaha 
-Tak się pytam tylko. Ale to kiedy dokładnie.
-No to załóżmy że rozegramy pięć spotkań to tak za 4 tygodnie powiedzmy.
-Pewnie da się załatwić.A gdzie ??
-A tego nie powiem. Ale czekaj czekaj czy ty powiedziałaś ze przyjedziesz do Kędzierzyna ? 
-Z Jagodą no tak, już miałam bilety dawno kupione. 
-I czemu ciołku nie mówisz ?
-Ciołku ? Ja ci dam ciołka zaraz w łeb.
-Oj wież ze cię Lubię. Pokazałam mu język i odwróciłam się do niego plecami .
-Foch Forever ?
-Żebyś wiedział.
-A masz bilety na mecz w Rzeszowie ?
Odwróciłam się do niego przodem i popatrzyłam z przymrużonych oczu co siatkarza nieźle rozbawiło.
-Co proponujesz ?
-Bileciki.
-Serio ?
-Serio serio. Skoczyłam na niego i zaczęłam ściskać. 
-Tu poproszę. Powiedział siatkarz wskazując na policzek, ja postanowiłam jednak inaczej mu podziękować. Objęłam jego twarz dłońmi odwróciłam tak że nasze usta już prawie się stykały i namiętnie go pocałowałam. Stwierdzam że źle się ze mną dzieje coś ostatnio się uczuciowa zrobiłam naprawdę. Wcześniej nigdy bym tak nie zareagowała. Piter wyraźnie zaskoczony ale też ucieszony oddał mój pocałunek. Kilka minut po 17 siatkarz wyszedł ode mnie z mieszkania, ponieważ musiał jeszcze przed treningiem wstąpić do swojego po strój na przebranie. 


*3-TYGODNIE PÓŹNIEJ.

Te kilka tygodni były bardzo intensywne nie tylko dla Piotrka ze względu na mecze ale o tym za chwilkę ale także dla mnie ze względy na sesję na studiach i rożnych innych pierdołach związanych ze szkołą. Większość rzeczy pozdawałam w pierwszym terminie choć nie było łatwo bo najwięcej uczyłam się w pociągu jeżdżącym kursem Rzeszów - Katowice - Kędzierzyn wiem pokręcone ale pojechałyśmy dzień wcześniej i nocowałyśmy u Marty, ponieważ ona też chciała jechać na ten mecz jechałyśmy rano z Katowic do Kędzierzyna. Właśnie pakuję się aby znów ruszyć w podróż do miasta rywali Resoviaków. Jak przewidywał Piotrek kto zdobędzie złoto rozstrzygnie się w 5 meczu w Kędzierzynie. Tydzień po tym ostatnim meczu wyjeżdżamy na dwu tygodniowe wakacje, lecz nawet jak bym chciała nie powiem wam gdzie bo sama nie wiem. A co do mnie i do Cichego, cóż sprawy idą w dobrym kierunku (chyba ?) nie ma już na szczęście takich odpałów jak 3 tygodnie temu z czego jestem pół na pół zadowolona i smutna ood taka logika kobiety. Nie jesteśmy razem, i nikt nie wie że się spotykamy w sensie ze na randki chodzimy chyba z wyjątkiem Krzysia Iwonki i Bartmana i Asi którzy ostatnimi czasy robili za opiekunki. Jagoda już tak zżyła się z Piotrkiem że sama czasami proponuje ze pójdzie do wujka Zibiego i cioci Asi ale i tak argumentacja jej była najlepsza " Lubie ich bo mi dają słodycze, biorą mnie na lody, wujek nosi mnie na baranach a ciocia przebiera i oglądają ze mną bajki"-No tak to w końcu dziecko. Trzy dni temu przyjechała do mnie Marta, i razem z nami jedzie dopingować chłopaków. 
Rano wstałyśmy z Martą o 7:01, umyłyśmy się, wymalowałyśmy i przebrałyśmy. Ja ubrałam się tak :
Marta tak:
Z czego tylko buty ubrała swoje resztę to moja szafa ale no jak to mówią przyjaciół się nie wybiera haha :D Obudziłyśmy małą którą ubrałam TAK, zjadłyśmy spólne śniadanie i o 8:15 wyjechałyśmy z pod kamienicy taksówką na PKP. Po 4 godzinach podróży wysiadłyśmy na dworcu głównym w Kędzierzynie i pojechałyśmy pod hotel chłopaków. 


.................................
Już jest kolejny. Zachęcam do komentowania, czy się podoba ? Zmieniłam zdanie i napisze jeszcze góra 4  rozdziały +Epilog . Miłego czytania Jull Xoxo