czwartek, 20 czerwca 2013

32

*ROK PÓŹNIEJ

Minął rok od pamiętnych wakacji na których stałam się dziewczyną Pita, dalej jesteśmy razem i nawet planujemy wspólnie zamieszkać. W tym roku Resovia po raz drugi obroniła tytuł tym razem przeciwko Skrze która swoją formą w sezonie zaskoczyła wszystkich. Cztery tygodnie po meczu finałowym zaplanowane mieliśmy wakacje. Jedziemy razem z panem i panią Bartman którzy zaraz po zakończeniu Ligi wzięli ślub no i oczywiście z Jagodą która w tym roku idzie już do zerówki. Jest niedziela dzień przed naszym odlotem a ja latam po mieszkaniu nie wiedząc w co ręce włożyć. Ponieważ wyjeżdżamy wcześnie rano Piotrek przyjechał już gotowy i zostanie u nas na noc. Bawi się aktualnie lalkami Barbie z Owockiem więc wolałam nie przeszkadzać. Ale tak na serio zaczynam się go bać, ostatnio kiedy zapytałam się go co chce na obiad podczas ich zabawy kucykami pony, zabił mnie wzrokiem i okrzyczał że przeszkadzam.  Myślicie że psychiatra jest już potrzebny ? Obawiam się jednak ze po jego wizycie psychiatra będzie potrzebował psychiatry. Badełej spakował już małą  więc teraz tylko moje rzeczy i spokój. Z pracą uwinęłam się dość szybko, przy okazji posprzątałam pokoje, umyłam podłogi łazienkę i kuchnię. Zajrzałam do pokoju Jagody a tam w niezmiennej pozycji z lalkami siedziały te moje dzieciaki. Przyłączyłam się no bo co miałam począć i tak oto minęła mi reszta dnia.Obudziłam się w ramionach Piotra, było kilka minut po 7 więc wstałam wzięłam prysznic i się Ubrałam. Zrobiłam śniadanie i obudziłam moich śpiochów. Już o 10 byliśmy na lotnisku z którego mieliśmy lecieć na Malediwy. Razem z Bartmanami około godziny 13 wylecieliśmy na wakacje. Po długim locie i męczącej podróży do hotelu zasnęłam od razu. Rano wstałam o 5:30 byłam lekko zdziwiona godziną ale było tak pięknie że grzechem by było nie pójść na spacer. Ubrałam luźne dresy i wyszłam z hotelu. Mieszkaliśmy jakieś 10 minut drogi od plaży więc postanowiłam ze z mapą w ręce na nią powędruję. Do pokoju wróciłam o 8 akurat na śniadanie, wzięłam prysznic ubrałam się i dałam ciuchy małej, schodząc na dół spotkaliśmy Zbycha i Asie. Podczas posiłku ustaliliśmy program dnia i wychodząc z sali umówiliśmy sie za 10 minut w holu aby iść na tz. leżing, smażing, plażing. Wzięłam torbę podręczną i schowałam do niej dwa ręczniki, jakąś książkę, olejki do opalania i kilka zabawek Jagody. Ubrałam strój i ponownie wskoczyłam w tą samą sukienkę i sandałki. Siatkarz jak się okazało był już w pełni gotowy na kąpiele, więc rozkazałam mu spakować kilka rzeczy do podręcznej lodówki. Od miłego kelnera otrzymaliśmy świeży lód i włożyliśmy tam kilka batonów, owoców i napojów. Tak przygotowani razem z Bartmanami wyruszyliśmy na plażę. Oczywiście że ja byłam przewodnikiem, udawałam że jestem mądra i umiem odczytać z mapy drogę,a że mam dobrą pamięć zapamiętałam ja podczas mojego porannego spacerku.
........................
Dopiero co tu przyjechaliśmy a już minęło 5 dni. Siedzę właśnie na naszym balkonie, Jagoda jest u Asi a Cichy w łazięce bierze prysznic po wodzie z morza. Nagle poczułam, ogromne i mokre ręce na swojej tali. Piotrek przytulił się do moich pleców i staliśmy tak dłuższa chwilę.
-Zabieram Cie dzisiaj gdzieś.
-Gdzie ? Spytałam zaciekawiona i odwróciłam się do niego przodem.
-Niespodzianka. Pisnął uradowany. Zrobiłam Face Palma i pocałowałam go.
-Kocham Cię ty mój dzidziusiu kochany.
-Ja ciebie też mamusiu. Zaśmialiśmy się z naszej głupoty i wtuliłam mocno w chłopaka.
-A tak w ogóle to z kim zostawimy Owocka ?
-Doskonale wiesz że Bartmanowie ją uwielbiają.
-No ale może oni też chcą sobie razem gdzieś wyjść ?
-Co ? Nie !! Ja już wszystko załatwiłem. Pójdą jutro.
-No to okey. O której idziemy ?
-A która jest ? Popatrzyłam na zegarek na ręce.
-Dwadzieścia po piątej.
-Mamy tam być o 19 więc idź się już przygotowywać, ubierz się elegancko.    
Uprzedził moje pytanie, czyżby aż tak dobrze mnie znał ? Ruszyłam do łazienki, wzięłam 10 minutowy zimny prysznic. Wysuszyłam włosy, które później lekko zakręciłam, nałożyłam puder,później róż, eyeliner i tusz do rzęs.W ręczniku wyszłam z pomieszczenia i stanęłam przed walizką.
-Zaczyna się. Prychnął siatkarz wchodząc do kuchni. Wystawiłam mu język na co odkrzyknął
-Nie wystawiaj języka bo ci krowa nasika
-Dziecko !!
-Foch z przytupem.
-Spadaj Nowakowski.
-Lecz się Nowakowska.
-Chyba Jasińska tępaku. Usłyszałam jeszcze ciche " Już nie długo" ale wolałam, nie wnikać. Po burzy mózgów z Aśką i Jagodą postanowiłam że ubiorę, moją NOWĄ SUKIENKĘ , do tego naszyjnik który dostałam od Pita na Walentynki i kolczyki także od niego ale te już bez okazji. Miło tak czasami wrócić do domu z męczących studiów i dostać kwiaty, albo wyjść na romantyczną kolacje. Nowakowski to straszny romantyk, czasami aż się boje co on może nowego wymyślić. Ale teraz nie o tym, ubrałam sukienkę i dodatki, OBCASY  i wzięłam kopertówkę. Odprowadziłam dziewczyny do ich pokoju skąd razem z moim chłopakiem wyszłam na randkę. W taksówce zasłonił mi oczy opaskom, otworzyłam je dopiero po jakimś czasie. BYŁO PIĘKNIE .  Kolacja była pyszna, było wspaniale zapamiętam tą randkę na zawsze. Rozmawialiśmy o naszej wspólnej przyszłości, o szkole Jagody o moim stażu o rozłące która nas niedługo czeka. Na propozycję Piotrka abyśmy si przeszli zgodziłam się od razu. Czułam się jak w bajce, ja i mój książę na plaży o wschodzie słońca. Po chwili Piotrek się zatrzymał, stanął przede mną i wyraźnie podenerwowany złapał mnie za ręce i popatrzył mi w oczy.
-Stało się coś ? Zapytałam lekko zdenerwowana.
-Nie.... właściwie to tak. Zaczął się plątać z czego się zaśmiałam.
-Co się śmiejesz pierwszy raz to robię i mam nadzieje ze ostatni. Popatrzyłam na niego jak na idote, nie rozumiejąc nic z jego słów. Ale kiedy uklęknął na jednym kolanie i wyciągnął czerwone pudełeczko z kieszeni kompletnie mnie zatkało. Stałam jak zaklęta i nawet przez chwilę wstrzymałam oddech.
-Ale oddychać możesz. Zaśmiał się Pit, uśmiechnęłam się lekko i głośno odetchnęłam.
-Teraz zacznę swój wywód ale znając twoje zamiłowanie do przerywania mi poproszę cię o chwilę ciszy . Zgadzasz się ?
Kiwnęłam lekko głową na znak zgody i zaczęłam słuchać jego monologu.
-Znamy się już ponad rok, wiem że jesteś tą jedyną i kocham Cię nad życie. Ty i Jagoda jesteście dla mnie najważniejsze na świecie i za nic bym was nie wymienił. Kocham kiedy się uśmiechasz, kiedy mówisz z jedzeniem w ustach paprając się przy tym i na mnie się później drzesz że to moja wina, w ogóle lubię jak wszystko na mnie zwalasz, jak budzisz się koło mnie albo na mnie, lubię kiedy żartujesz, chcę Cie lepiej poznawać, pocieszać jak się zasmucisz i śmiać się kiedy zrobisz coś głupiego. Lubię nawet kiedy mi przerywasz. Mam jedno pytanie ZOSTANIESZ MOJĄ ŻONĄ ?
Łzy lały mi się strumieniami a uśmiech nie schodził z ust, nie potrafiłam wypowiedzieć ani słowa więc ochoczo kiwnęłam głową. Uradowany siatkarz wyciągnął piękny PIERŚCIONEK z opakowania i włożył mi go na palec po czym podniósł mnie i zaczął kręcić i całować.  Noc spędziliśmy razem, było wspaniale. Rano obudziliśmy się po 9, uśmiechy nie schodziły nam z twarzy. Wzięliśmy wspólny prysznic, ubraliśmy się i zeszliśmy na śniadanie. Tam przy stole siedziała już nasza kochana trójca. Usiadłam pomiędzy Jagodą a Asia które z uśmiechami mi się przypatrywały.
-Pokaż !! Pisła Jagoda i złapała mnie za rękę, Aśka uczyniła to samo i po chwili można było usłyszeć krzyki radości a ja leżałam na podłodze przygnieciona. Kiedy dziewczyny się trochę ogarnęły i ze mnie wstały, Zibi złożył nam życzenia i dalsza część śniadania minęła dość spokojnie. Kiedy wracaliśmy do pokoju Jagoda zadała mi dość krępujące pytanie.
-To kiedy zrobicie sobie dzidziusia. Popatrzyłam na nią zdziwiona a Bartmanowie wybuchli śmiechem.
-Jagódko, co ty dziecko wygadujesz. My musimy pierwsze wziąć ślub, Piotrek pracuje i wiecznie go nie ma, ja mam studia i Ciebie więc dzidziusia chyba nie będzie.Powiedziałam poważnie.
-Jak to ? Usłyszałam z ust Jagody i Piotra.
-Tak to dzieciaki, ruchy ruchy przebieramy się i na plażę.


.............................
Już niedługo się pożegnamy ale nadal zachęcam do komentowania.
Jull Pozdro <3 xoxo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz