wtorek, 11 czerwca 2013

30.

Śniło mi się coś naprawdę pięknego, kiedy nagle usłyszałam głośny śmiech, byłam wręcz pewna że mi się on nie śni. Powoli otworzyłam jedno oko, po czym znów je zamknęłam, znów je otworzyłam i to co ujrzałam przeraziło mnie. Szeroko otworzyłam oczy i tak jakby odruchowo przykryłam nas kołdra.
-Wstała księżniczka, teraz królowa jeszcze króla trzeba obudzić. Usłyszałam głos Ignaczaka. Obok mnie leżała Jagoda śmiejąca się z zaistniałej sytuacji i Piter śpiący jak zabity. Wychyliłam lekko głowę aby sprawdzić czy aby to co ujrzałam mi się jednak nie przyśniło.
-Nie nie śpisz my tu naprawdę stoimy. Byłam już pewna na 100 % że widzę przed sobą cały zespół Resovi z aparatami w ręku. Serio ?? Ja się pytam Serio ??
-Co wy tu do jasnej ciasnej robicie ?
-Zdjęcia. Krzyknął Igła a reszta się zaśmiała.Zgromiłam go wzrokiem i wstałam z łóżka zapominając o fakcje ze mam krótki top odsłaniający mój sexy brzuch. Usłyszałam tylko kilka tak zw "pstryków" i zobaczyłam mnóstwo błysku światła. Nie lubię się powtarzać ale jeszcze raz zapytam Serio ??
-ZABIJE. Powiedziałam z wściekłym wyrazem twarzy. Zawołałam Jagodę wzięłam rzeczy do przebrania i zamknęłam się w łazience. Myjąc Jagodę usłyszałam charakterystyczny huk zamykania drzwi, już myślałam że się od nas wynieśli, jednak po kilku sekundach usłyszałam ten sam dźwięk, śmiech i później krzyk Cichego. Szybko wytarłam małą i zostawiłam jej UBRANIA do przebrania wyszłam sprawdzić co się stało.
Mianowicie chłopcy nie mogąc obudzić Pita wymyślili genialny plan, Jeden polazł bo wiadro i przyniósł w nim wodę. Tak tak WIADRO !! Pomijając fakt iż jesteśmy w hotelu wszystko spoko. Mój  siatkarz stał w kącie cały mokry, biedny, zmarnowany- oj no dobra z opisem zgadza się tylko ze był mokry. Stał wściekły i wszystkich obdarzał zabójczym wzrokiem. Już zaczął zbliżać się do Ignaczaka który aktualnie trzymał wiadro kiedy stanęłam między nimi. Próbowałam zachować powagę i się nie zaśmiać, ale Piotrek widząc mój wyraz twarzy sam wybuch śmiechem a ja zaraz po nim i siatkarze. Po chwili wszyscy się uspokoili.
-Dziękuje za uratowanie. Powiedział Krzysztof i razem z innymi siatkarzami zaczęli się zbierać do wyjścia na śniadanie. W tym samym czasie Jagoda weszła do pokoju więc poprosiłam Bartmana aby ją zabrał ze sobą. Kiedy wszyscy już wyszli odwróciłam głowę powrotem w stronę siatkarza.
-No i ? Zapytałam.
-No i ? Odpowiedział pytaniem na pytanie. Zaśmiałam się cicho, i już chciałam coś powiedzieć ale wbił się w moje usta uniemożliwiając mi to. Odwzajemniłam pocałunek, i oplotłam jego biodra nogami. Po kilku minutach oderwałam się od niego.
-Kocham Cię.
-Ja ciebie też.
-Dobrze Panie Piotrze na dziś już starczy idę się myć i na śniadanie. Niechętnie wypuścił mnie ze swoich objęć i wyszedł z pokoju. Miał wrócić za 15 minut więc dużo to ja czasu nie miałam. 5 minutowy prysznic, szybki naturalny make-up i STRÓJ. Kiedy wybiła godzina 9:00 usłyszałam pukanie do drzwi, otworzyłam myśląc ze to mój "chłopak" ?. Myliłam się, przede mną stała skacowana Marta. Pomogłam jej wejść do pokoju i położyłam na łóżku. Zasnęła od razu więc postanowiłam iść spokojnie na śniadanie. Ubrałam brązowe sandałki i wyszłam z Pitem który właśnie chciał zapukać kiedy otwarłam drzwi o mało mnie nie uderzając. Przeszliśmy korytarz trzymając się za ręce, wsiedliśmy do windy i zjechaliśmy na parter gdzie znajdowała się stołówka. Siatkarze mieli na tyle dobrze że stołówka była wynajęta na określone godziny i wtedy mogli sobie spokojnie zjeść. Weszliśmy do pomieszczenia roześmiani i nawet nie zauważyliśmy ponurych min niektórych siatkarzy. Wzięliśmy swój posiłek i dosiedliśmy się do stolika przy którym siedzieli państwo Bartmanowie(już wkrótce), , Ignaczakowie, Achremowie i Lotmanowie. Piotrek grzecznie odsunął  mi krzesło, a sam usiadł koło mnie.
-Gdzie Jagódka ?
-Grzesiek wziął wszystkie dzieci i zabrał na plac zabaw.
-No żartujesz ? Popatrzyłam na Igłę nie dowierzając.
-No naprawdę. Odparł libero i wysilił się na nikły uśmiech.
 Zaczęłam jeść posiłek jednak natarczywy wręcz wzrok moich współtowarzyszy zaczynał mnie irytować. Podniosłam głowę i spojrzałam na pozostałych, szturchnęłam łokciem Nowakowskiego i głową wskazałam na pozostałych. Chłopak popatrzył się na nich badawczo i bezradnie poruszył ramionami. Po chwili ciszy nie wytrzymałam.
-Coś się stało ?
-Nie skąd ? Zaczęli się wszyscy tłumaczyć, teraz to ja już na 100 % wiedziałam że coś nie tak.
-Czemu jesteście smutni ?
-Zmęczeni po prostu.
-Nie wierzę. Mówcie o co chodzi ? Słucham?
-Ale jak nie będziesz chciała to nie odpowiadaj okey ?
-Dobra.
-Zapytałem dzisiaj Owocka, o waszych rodziców.... przepraszamy.
-Ahhh to o to chodzi. Za co przepraszacie nic nie zrobiliśmy.
-Ale na ciebie naciskaliśmy wręcz prześladowaliśmy.
-Oj dacie spokój nie wiedzieliście, bo nie chciałam.
-Ale dlaczego pomoglibyśmy ci.
-Igła przecież pomagaliście, wiele razy zostawiałam ją u was.
-Kiedy to było ?
-Trzy lata temu w grudniu, jechali na wesele i zginęli w wypadku samochodowym. Konie historii. Teraz uśmiech na twarze i cieszymy się ze zwycięstwa.
Wszyscy uśmiechnęli się szeroko i już bez większych zakłóceń skończyliśmy posiłek. Wszyscy wrócili do pokoi po swoje bagaże. Jagoda została "porwana" przez Asię więc miałam luzyy. Weszłam do pokoju Marty, zastałam ją już w lepszym stanie, siedziała na łóżku i pochłaniała wodę mineralną.
-Kochanie masz 20 minut  bo o 10  wyjeżdżamy.
-Gdzie ?
-Do Rzeszowa z chłopakami.
-Ja nigdzie nie jadę Radek już po mnie jedzie bo był gdzieś tu w pobliżu.
-Radek ?
-No mój chłopak nie mówiłam ci ?
-Wiesz po twoim wczorajszym zachowaniu mało kto założyłby że masz chłopaka.
-Oj no dobra wiem przesadziłam. Nie chcę żadnych złotych rad idź się pakuje a ja idę pod prysznic.
Ona ruszyła w kierunku łazienki a ja szybko się spakowałam. Przed 10 przyszedł Pit i wziął jedną z moich torb. Marta zeszła z nami aby zjeść śniadanie, pożegnałam się z nią w holu i dołączyłam do grupki ustawionej przed budynkiem w oczekiwaniu na autokar. Nie obyło się od tłumu fanów, rozdawania autografów i robienia sobie zdjęć ale chłopcy byli tak szczęśliwi że nikomu to nie przeszkadzało. Stanęłam obok Asi która trzymała na rękach Jagodę bawiąca się prawdopodobnie jej telefonem. Po kilku sekundach autokar podjechał a wszyscy zaczeli głośno klaskać i wiwatować, taką radośc sprawił im wielki napis MISTRZ RESOVIA. Wszyscy wsiedliśmy zajmując miejsca ze swoimi drugimi połówkami bądź dziećmi. Ja usiadłam na samym tyle z Nowakowskim ponieważ jak to stwierdził "tylko on mi został bo Jagoda znalazła już nową siostrę" No dzięki !!


..................................
Kolejnyyy !!! Ej boże boze ak oni mogli przegrać. Gdyby nie ten pierwszy set wygrali by na 100 %
No ale cóż i tak ich kocham i ich grę <3 Komentować prosze :P
Pozdro. Jull xoxo






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz