sobota, 15 czerwca 2013

31

Po powrocie, w Rzeszowie przygotowali dla nich wielką fetę . Chłopcy bawili się z całym miastem. Przez cały tydzień chodzili jeszcze na lekkie treningi aby za szybko nie przerwać tej ciągłości. Jutro czyli w poniedziałek wyjeżdżamy na wakacje. Piotr poszedł na ostatni trening a ja latam po mieszkaniu jak na zabicie. Biorę wszystkie rzeczy które wpadną mi do rąk i wkładam do walizki. Wiedziałam że jedziemy na dwa tygodnie do ciepłych krajów ale gdzie to już książę nie raczył powiedzieć. Gdy już byłam przygotowana  umyłam, przebrałam i u spałam Jagodę po czym uczyniłam to samo. Rano dosyć drastyczną pobudkę zafundował nam siatkarz. Dzwonił dzwonkiem, walił pięściami w drzwi i dzwonił na mój telefon jednocześnie. Przerażona wstałam i spojrzałam na zegarek z myślą ze zaspałam, myliłam się jednak bo była 5:10 a on miał być u nas po 7. Nadal lekko zaspana wstałam i otworzyłam drzwi, przez które wpadł Cichy, zaczął panikować i latać po całym mieszkaniu zbierając moje walizki. Ja stałam w drzwiach zszokowana i nie poruszyłam się nawet o centymetr.
-Szybko ubieraj się bież małą i jedziemy .
-Ale gdzie ?
-Zaspaliśmy.
-A o której mieliśmy wyjeżdżać z stąd ?
-O 7 .
-Wiesz która jest godzina ?
-po 10 !!
-Nie dopiero kilka minut po piątej.
-Nie możliwe !! Mój zegar w pokoju wyraźnie wskazywał  godzinę 10:11
-A popatrzyłeś na godzinę na telefonie ?
-Zszokowany byłem i spanikowany nie myślałem.
-Bateria ci się w zegarku zepsuła idioto.
Razem z Cichym wróciliśmy do łóżka i przespaliśmy jeszcze 1.30 h . O 7 wyjechaliśmy na lotnisko z którego po 1h wylecieliśmy. Podroż trwała sporo czasu,jednak mała była taka podekscytowana tymi wakacjami że odpocząć nie dawała. Cały czas nawijała jak to fajnie będzie na Hawajach, że zawsze o tym marzyła. Przez te trzy lata nigdy nie wyjeżdżałyśmy nigdzie w sumie sama nie wiem dlaczego. Po zabraniu bagaży taksówką dojechaliśmy na plażę. Nie bardzo wiedziałam o co chodzi, nie miałam ochoty na grzanie się na słońcu zaraz po przyjeździe. Nie odzywałam się jednak i szłam grzecznie za siatkarzem, który śmiał się z mojej miny.
-Jak zobaczysz gdzie mieszkamy to ci mina zrzednie.
-To my na plaży będziemy mieszkać ?
-Można tak powiedzieć.
Odeszliśmy kawałek i zobaczyliśmy kilkanaście domków na wodzie. Podbiegłam do nich i z otwartą buzią obserwowałam jak Piotrek zanosi tam nasze rzeczy. Uśmiech nie schodził mi z twarzy i tak przez kolejne 5 minut przypatrywałam się naszemu tymczasowemu .MIESZKANIU. Piotrek przyszedł po mnie i za rękę wprowadził do pomieszczenia. Wzięłam szybki prysznic i umyłam małą, po czym położyłyśmy się spać. Rano obudziłam się kilka minut po 9, słoneczko grzało, a piękny widok za oknem przyprawiał mnie o dreszcz. Zawsze marzyłam o wejściu do takiego domu ale nigdy o zamieszkaniu przez 2 tygodnie. Wyszłam na tarasik  na którym śnaidanie przygotowywał mój chłopak. Przytuliłam się do niego od tyłu i pocałowałam w plecy. Odwrócił się w moją stronę i dał soczystego buziaka.
-Jak się spało ?
-Zajebiście, a  tobie ?
-No wiesz bez ciebie to nie to samo ale rzeczywiście wygodne te łóżka.
-Mam pomysł.
-Co takiego ?
-Mała jeszcze śpi więc choć popływać !
-Teraz ?
-Teraz !!!
Zeszliśmy po schodkach z tarasu do błękitno czystej wody. Przez dłuższą chwilę bawiliśmy się jak nastolatkowie całując co chwilę i przytulając. Kiedy Jagoda się obudziła i przyszła na taras, wzięłam ją chwilę do nas a później w szlafrokach zjedliśmy śniadanie. Cały dzień zwiedzaliśmy, więc obiad i kolacji zjedliśmy na mieście. Kolejnego dnia uczestniczyliśmy w jakimś karnawale, i także cały dzień spędziliśmy poza domkiem. Kolejny dzień poświęciliśmy na odpoczynek, opalanie to to co tygryski lubią najbardziej. Piotrek bawił się w wodzi z Owockiem a ja nabierałam koloru brąz. Co ja bredzę jaki brąz ? czerwień raczej, przynajmniej tak było przez dwa dni później już ładnie zaczęło to ciemnieć i wyglądałam dosyć "przystojnie " jak to określił Nowakowski. Na niedzielę mieliśmy zaplanowaną podróż statkiem, rano ruszyliśmy do portu skąd odpłynęliśmy małym statkiem. Jagoda cały czas przesiadywała z kapitanem w jego burcie więc mieliśmy chwilę czasu dla siebie. Siedzieliśmy wtuleni w siebie na jednym z leżaków kiedy nagle podeszła do nas jakaś mała kapela i zaczęła grać. Popatrzyłam na Piotrka, ten wstał i podał mi rękę abym uczyniła to samo. Jeden z mężczyzn podał mu PIĘKNY BUKIET . Po chwili otrzymałam go ja, a siatkarz zaczął swoja przemowę.
-Znamy się już prawie dwa miesiące, a ja czuje się przy tobie jakbym znał cię wieczność, chcę dzielić z tobą życie, cieszyć się z tobą i Cię pocieszać, spędzać wspaniały czas ale i kłócić o głupie rzeczy, chcę być częścią ciebie i twojej rodziny, Kocham Ciebie ale nie mniej pokochałem Jagodę. Jest naprawdę podobna do Ciebie i nie da się jej nie kochać. Mam pytanie Zostaniesz moją dziewczyną ?
-Tak. Pokiwałam znacząco głową i wytarłam łzę szczęścia. Wpadłam w objęcia siatkarza i odnalazłam jego słodkie usta. Jeśli on teraz mową o to czy zostanę jego dziewczyną tak mnie wzruszył to co będzie na zaręczynach ? Resztę rejsu spędziliśmy, wtuleni w siebie. Minął tydzień i został tydzień nie wiem czy się cieszyć czy już zacząć płakać. W poniedziałek przyjechała nowa rodzina, do domku obok, okazało się ze są polakami i większość czasu przez trzy dni spędziliśmy z nimi. Małżeństwo w naszym wieku no może dwa lata starsze, z trojaczkami w wieku Jagody. Dwóch chłopaków i dziewczynka, Mateusz i Kacper i Oliwia. Owocek była tak szczęśliwa że nie odstępowała ich na krok a oni ją . W Czwartek Państwo Kotlińscy stwierdzili że powinniśmy wybrać się na jakąś kolacje bez małej. Ustaliliśmy że Jagoda nocuje u nich w Czwartek i my idziemy na miasto a w piątek ich dzieci u nas i to oni idą zaszaleć. Włosy rozpuściłam i wyprostowałam, nałożyłam trochę podkładu i różu, później kreskę zrobiłam eyelinerem i wymalowałam rzęsy. Ubrałam się TAK, Piotrek miał na sobie jeansowe spodenki do kolan i białą koszulę nie do końca zapiętą, do tego brązowe buty. Wyszliśmy trzymając się za ręce do pięknej restauracji. Znajdowała się ona przy ogromnych skałach, właściwie to w nich. W Skałach były oddzielne jaskinie do których wchodziło się schodkami, w każdej było mnóstwo świec a z boku znajdowała się ściana wody spływającej z wodospadu która w połączeniu z kolorowymi lampkami robiła wrażenie. Spędziliśmy tam chyba trzy godziny, po czym udaliśmy się na spacer. Kilka minut po 12 wróciliśmy do domku, i wtedy właśnie zrobiliśmy to. Przespałam się z Piotrkiem i jest mi z tym dobrze haha. Ale tak na serio było wspaniale i wyjątkowo. Może wyklepana formułka ale jakże trafna i prawdziwa. Rano obudziłam się w jego objęciach i z wielkim bananem na twarzy wstałam wzięłam prysznic i popędziłam po małą. Kiedy wróciłyśmy, śniadanie było już gotowe i tylko czekało na pożarcie. Usiadłam koło mojego chłopaka o jeju jak to pięknie brzmi badełej zjedliśmy śniadanie i resztę dnia spędziliśmy w wodzie. Coś po 19 Kotlińscy podrzucili nam dzieci. Wszystkie chciały iść do wody więc i my musieliśmy to zrobić. Odbijaliśmy i wygłupialiśmy się , kiedy dzieci nie miały już siły wyszliśmy wysuszyliśmy i przebraliśmy. Działaliśmy zgodnie z planem, kiedy ja myłam dziewczynki po słonej wodzie on suszył chłopaków i ubierał w szlafroki, i na odwrót kiedy on ich mył ja suszyłam i ubierałam dziewczyny. W jednym z pokoi połączyliśmy dwa łóżka i tam ułożyliśmy dzieciaki, które i tak po chwili spały jak zabite. My kolejną noc spędziliśmy razem, nie myśląc o malcach. Rano odebrała ich Kasia a ja wróciłam do łóżka ponieważ był to już nasz ostatni dzień pobytu tutaj. W niedziele po południu mieliśmy samolot powrotny do Katowic do rzeczywistości.

..................
Bliżej końca niż dalej. Ohhh czekam na komentarze i niedługo się pożegnamy z Pitem, Blanką i Jagodą .
 Pozdrawiam Jull xoxo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz