Podążałam w stronę trybun gdzie siedziały moje dziewczyny, z daleka widziałam wielki uśmiech Piotrka i jego ataki "na wysokościach". Usiadłam obok Jagody i zaczęłam rozmyślać nad tym co prawie powiedziałam w szatni Cichemu. Byłam przerażona tym że on zapewne domyślił się co chciałam powiedzieć i ma teraz jakieś nadzieje. Musiał się kogoś poradzić a najlepszą w doradzaniu była Marta więc szybko zamieniłam się miejscami z małą która była tak przejęta meczem że nic innego ją nie interesowało.
-Co jest ? Pogodziłaś się z nim ?
-Tak .
-To czemu smutasz ?
-Bo prawie powiedziałam mu że go Kocham.
-Ale kiedy ?
-No teraz byłam u niego w szatni.
-Jak to prawie ?
-Dokładnie że cytuje " Przecież wiesz ze to ciebie k" I w tym momencie wszedł Achrem i go zaciągnął na boisko. Ale ja jestem wręcz pewna ze on wie co chciałam mu powiedzieć .
-No dobrze to w czym problem ?
-Jak to w czym on teraz sobie pomyśli ze serio coś do niego czuje .
-A tak nie jest ?
-Nie, znaczy się nie wiem chyba nie, ale to nie ma znaczenia przecież ja mam Jagodę studia niepoukładane życie po co miałby się wiązać z taką osobą żeby mieć więcej problemów ?
-Powiem ci jedno nawet jeśli myślisz że chciałaś powiedzieć to niechcący tak naprawdę powiedziałaś to bo tak chciałaś, przecież gdybyś nic do niego nie czuła to by ci to nawet na myśl nie przyszło. A po za tym Piotrek nie jest typem faceta który patrzy się wyłącznie na zewnętrzne cechy i wartości.
-Myślisz ?
-Myślę ze powinnaś dać mu szansę.
Pocałowałam przyjaciółkę w policzek i rozsiadłam się wygodnie ponieważ właśnie zaczęto prezentować drużyny. Mecz był zacięty i wyrównany, lecz po tie-breku lepszą okazała się drużyna Resovi. Chłopcy rozbiegli się po całej hali skacząc i drąc się w wniebogłosy, my lepsze nie byłyśmy razem z Jagodą Martą i Asią która się do nas dosiadł skakałyśmy piszczałyśmy a ja się nawet popłakałam. Chłopcy po chwili podbiegli do nas, Bartman zaczął całować Aśkę i ją kręcić wokół, Piotrek nie zważając na tysiące ludzi przyglądającym się nam z przygotowanymi aparatami wziął mnie na ręce i mocno pocałował. Odwzajemniłam pocałunek, i byłam już pewna że go Kocham i stał się on już częścią mnie. Po chwili oderwaliśmy się od siebie, Marta pogratulowała Pitowi a Jagoda na niego wskoczyła i zaczęła mu do ucha krzyczeć "Mistrz mistrz Resovia" . Zaczęłam się zastanawiać bo kim to dziecko ma ADHD, odpowiedź przyszła szybko.
-Jagoda jest zupełnie taka jak ty. Zwrócił się do mnie Cichy, odstawił małą na podłogę pocałował mnie jeszcze raz i odszedł z resztą chłopaków do szatni. Słychać było tylko ich głośny śpiew i śmiech.Po rozdaniu nagród ruszyliśmy na rynek, bawiliśmy się z zupełnie nieznanymi ludźmi ale najwyraźniej nikomu to nie przeszkadzało. Ja nic nie piłam ponieważ miałam pod opieką Owocka i wolałam nie ryzykować chociaż kuszona byłam cały czas. Z głośnego klubu przeniosłam się do kawiarni po drugiej stronie w której było o wiele ciszej. Jagoda była już tak śpiąca że gdy tylko tam weszłyśmy zasnęła mi na rękach. Cieszyłam się że jest to 24h kawiarnia bo chwile sobie na chłopaków poczekam. Marta zniknęła mi zaraz po wejściu do klubu , była rozszarpywana przez wolnych siatkarzy i jakoś po jej wyrazie twarzy nie wywnioskowałam ze potrzebuje pomocy, wręcz przeciwnie była w swoim żywiole.Było grubo po 2 w nocy a ja byłam tak śpiąca że gdyby nie kawa przed sekundą mi przyniesiona zasnęła bym od razu. Po kilku chwilach zobaczyłam Piotrka idącego w stronę kawiarni. Wszedł do niej i przysiadł się do nas uprzednio przykrywając małą swoją bluzą. Uśmiechnęłam się szeroko i do niego przytuliła bo byłam tak zmęczona że siedzieć mis ię nie chciało.
-Zmęczona?
-Śpię na stojąco.
-Chcesz już wracać ?
-Idź się bawić nie przejmuj się mną.
-Ale wiesz ze możemy zamówić taksi.
-Piotrek jest późno ja nie myślę, zamów mi pojazd i wracaj do zabawy.
-No już lecę, nie zostawię was same, a jak ten kierowca się pedofilem okaże.
-Boże dzwoń po to taksi i wracaj.
Siatkarz zadzwonił po środek transportu do którego weszliśmy wszyscy we troje mimo moich próśb żeby wrócił się bawić. Okazało się że oprócz kilku kieliszków szampana chłopak nic nie wypił i był dosyć trzeźwy. Jeszcze pod kawiarnią przejął ode mnie Jagodę i teraz kładł ją na łóżku w apartamencie. Kiedy pocałował mnie na dobranoc i chciał już wychodzić odważyłam się go zatrzymać.
-Piotrek?
-Tak ? Odwrócił się na pięcie i spojrzał na mnie badawczo.
-Zostań, po co masz sam siedzieć w pokoju jeżeli możesz zostać ze mną chyba ze wracasz do klubu ?
-Nie nie wracam. Na prawdę tego chcesz ?
-Tak chce żebyś został. Skocz do siebie po piżamę ja się w tym czasie wykąpie.
-Dobra zaraz wracam.
Posłałam mu buziaka w powietrzu którego złapał i schował do kieszeni.
-Na później. Oznajmił i wyszedł z pokoju. Wzięłam szybki prysznic zmyłam makijaż i ubrałam swoją mało seksowną ale wygodną PIŻAMKĘ . Wyszłam z toalety kiedy akurat siatkarz wrócił z mała podręczną torebką. Teraz to on udał się do toalety a ja ułożyłam się wygodnie w łóżku. Po kilku minutach wrócił w samych spodenkach i stanął przede mną ponieważ z wrażenia aż usiadłam.
-Podsumowując najgorsza klata w reprezentacji. Zacytowałam jednego z siatkarzy i szeroko się uśmiechnęłam. Zrobił smutna minę która po chwili przerodziła się już w bardziej złowieszczą.Po woli zaczął się nade mną nachylać aż w końcu położyłam się na łóżku a on oparł się łokciami o materac.
-Najgorsza powiadasz ?
-Ale wiesz to taki żart był.Zaczęłam się tłumaczyć, próbując się nie zaśmiać .
-Ni e znam się na żartach. Powiedział i wbił się moje usta, uśmiechnęłam się i odwzajemniłam pocałunek. Po chwili oderwał się ode mnie i popatrzył głęboko w oczy momentalnie robiąc się poważnym.
-Stało się coś ? Zapytałam lekko przerażona.
-Kocham Cię powiedział już uśmiechając się od ucha do ucha. Znów wbił się w moje usta i nawet nie pozwolił mi jakkolwiek zareagować. Odepchnęłam go lekko i wyswobodziłam się z jego uścisku.
-Jezu przepraszam ja nie powinienem, naprawdę żartowałem tak głupio przepraszam.
Popatrzyłam na jego przerażoną minę i objęłam jego twarz dłońmi.
-Nie znam się na żartach. Kocham Cię Piotrek. Szepnęłam i wbiłam się w jego usta. Po chwili wtuleni mega zmęczeni zasnęliśmy wtuleni w siebie. W nocy obudził nas ciszy płacz. Przerażona wstałam i szybko udałam się do pokoju mojej siostry co także uczynił siatkarz. Podeszłam do jej łóżka i zaczęłam ją uspokajać. Miała straszny koszmar i to jego się przestraszyłam. Cichy podszedł do nas wziął ją na ręce i zaniósł do naszego pokoju położył ją na środku łóżka a sam ułożył się obok niej, uczyniłam to samo tylko z drugiej strony tak że Owocek czuł się bezpiecznie. Przybliżyliśmy się do siebie a ona wtuliła się w Piotrka a ja w nią.
-Kocham was. Powiedziała cicho i zasnęła.
-My ciebie też kochanie. Szepnęłam i pocałował ją w czoło.
.................
Już jutro kolejny mecz się doczekać nie mogę. Jak podoba się rozdział ? Już niedługo koniec :( ale nie martwcie się tak szybko się mnie nie pozbędziecie mam już nowy projekt na oku no i jeszcze ten niedokończony.
-
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz