poniedziałek, 15 lipca 2013

Epilog.

Leże właśnie na hamaku powieszonym pomiędzy drzewami w naszym małym lasku w ogrodzie. Odkładam czytaną książkę aby chwilowo oczy odpoczęły, i abym mogła zajrzeć co się dzieje w ogrodzie, z którego dochodzą piski, wrzaski i śmiechy. Wychyliłam głowę za drzewa i ujrzałam mojego męża biegającego po ogrodzie z bandą dzieciaków. Sporo minęło już od tego pamiętnego finału Ligi Światowej w Sofii. Po 6 latach ja nadal lubię wracać do wspomnień z tamtego dnia oraz z kilku lat bo nim.

****
Radość i duma jaka mnie ogarnęła są nie do opisania, zamiast skakać i piszczeć jak reszta polskich kibiców ja siedzę na swoim miejscu i becze. Jagoda już dawno jest w objęciach Piotrka którego tak szczęśliwego nigdy nie widziałam. Podbiega do mnie z małą na rękach, i robimy tak zwanego misia. Niedługo później zostawia mi owocka i pędzi do chłopaków aby przygotować się do zakończenia. Po tej jakże wzruszającej i radosnej uroczystości Polska wynosi kilka statuetek indywidualnych. Chłopcy zabierają swoje lepsze połówki i wszyscy razem jedziemy do hotelu na balangę jak to raczył określić Igła. Z dziewczynami postanowiłyśmy że dzieci damy do jednego pokoju, i na zmianę co kilka minut będziemy do nich zaglądać. 
Jeszcze nie poinformowałam Piotrka o tym że nasza rodzina się niedługo powiększy ale właśnie mam zamiar to uczynić, w sumie chciałam to zrobić już kilka razy ale zawsze coś stało na przeszkodzie. Tym razem postanowiłam dociągnąć to do końca zanim zaczną rozdawać alkohol i będzie po rozmowie. 
-Piotruś chodź na chwilę.
-Coś się stało ?
-Nieee.. a właściwie to tak musimy porozmawiać.
-Chodź, tu jest za głośno. Siatkarz złapał mnie za rękę i zaprowadził na jakiś taras. Podeszliśmy do samych barierek i staliśmy chwilę bez ruchu wtuleni w siebie, patrząc w gwiazdy. 
-Powiesz mi już co się stało ?
-Od razu mówię że ze stażu nie zrezygnuję. 
-Jakiego stażu ?
-Oj no wiesz w Dąbrowej , i informuje Cie ze będę pracować jak najdłużej się da. 
-Boże Blanka przerażasz mnie, powiedz co się dzieje?
-Jestem w ciąży. 
Chwila zawahania z jego strony jakby dopiero jego mózg przetrawiał to co właśnie powiedziałam i wielka eksplozja radości. Bo wycałowaniu mnie z czterech stron świata oderwał się ode mnie i spojrzał prosto w oczy.   
-Dzisiaj, jak wygraliśmy byłem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie i myślałem że już nic tego nie przebije, ale teraz? ja nie wiem jak to określić kocham Cię nad Życie, kocham was nad życie Ciebie, Jagodę i nasze maleństwo. Później było oficjalne oświadczenie tego w gronie siatkarskim, gratulacje i zabawa do rana.  Potem był mój wyjazd do Dąbrowy, przez który mój brzuszek nabrał kształtów, całe te 4 miesiące przez telefon i "skajpaja" ustalaliśmy szczegóły dotyczące ślubu, który postanowiliśmy wyprawić zaraz po moim powrocie ze stażu. 
 I tak 06.06.2013 roku , po całonocnych stresach, i wątpliwościach tak wyglądając w asyście jednego z wujków Piotrka którego bardzo polubiłam wkroczyłam do małego kościółka w Żyrardowie. Bo pełnej łez mszy i wypowiedzeniu magicznego TAK bawiliśmy się w rozstawionych w pięknym ogrodzie BIAŁYCH NAMIOTACH. No i oczywiście pierwszy moment który zapamiętam do końca życia z zdarzył się przez przypadek. Kiedy już gotowi i zwarci razem z Cichym staliśmy na środku parkietu i okrążeniu przez tłum gości czekaliśmy na naszą piosenkę do której mieliśmy zatańczyć nasz pierwszy taniec, jakimś cudem nie wiem jak Igła po mimo moich nakazów aby go tam nie wpuszczać dorwał się do sprzętu z nagłośnieniem, i zamiast klimatycznej piosenki Stay w wykonaniu Rihanny usłyszeliśmy wszyscy równie znaną lecz mało romantyczna piosenkę "Będę brał Cię w Aucie". Dokładnie pamiętam zaskoczenie na twarzach gości kiedy po słowach wodzireja "a teraz pierwszy taniec państwa młodych" usłyszeli taka muzykę. Pamiętam także Poker Face Pita przez którego wybuchłam śmiechem a za mną cała sala, wraz z mężem. I tak o to przez resztę wieczoru mama Piotrka i jego ciotki płakały ze śmiechu. Pamiętam już podrośniętą  Blankę która w tym roku ma pójść do 2 klasy podstawówki biegającą w  kolorowej sukience i tańczącą z wszystkimi wujkami, i cieszącą się z chwili która trwa.
Później był tak oczekiwany poród, Marysia okazała się konkretną dziewczyną i już po 2 godzinach była na świecie, a no właśnie nie wspomniałam że byłam w ciąży z dziewczynką. Mała była oczkiem w naszych głowach ale nie zapomnieliśmy o naszym małym Owocku. Jagoda pomagała nam w opiece, bawiła się z małą   , później karmiła i wcale nie była zazdrosna wręcz przeciwnie pouczała nas że ona już jest "dorosła " i żebyśmy zajęli się Marysią. 6 miesięcy później okazało się ze mała będzie mieć rodzeństwo, w tedy postanowiliśmy kupić dom. Znaleźliśmy działkę na obrzeżach Rzeszowa i już następnego dnia po zakupie jej poszliśmy na wstępną wizytę do architekta. Pamiętam jak dziś wizytę u ginekologa kiedy mieliśmy dowiedzieć się więcej o dziecku, i usłyszeliśmy słowa które lekko nas nie tyle zaniepokoiły ale zapędziły do szybkich zmian ów planów budowy. Oczywiście cieszyliśmy się niezmiernie ale chyba każdy po słowach " Będziecie mieć trojaczki" na chwilę by zgłupiał i zaczął się zastanawiać czy to prawda. Budowa domu zajęła nam tyle co moja ciąża, z każdym miesiącem i ja i dom stawaliśmy się więksi. Po woli zaczęłam nie wytrzymywać tego ciężaru ale kiedy ujrzałam nasze maleństwa cały stres, wyparował a na jego miejsce przyszedł spokój i radość. Piter zrobił zdjęcie naszych TRZECH CHŁOPAKÓW  i wysłał rodzinie podpisując od prawej: Alan na środku: Filip i po lewej  Fabian. Owocek poszedł do 3 klasy a my śmialiśmy się ze co klasa to kolejny dzidziuś. No chyba pan żartuje panie Nowakowski. Pod koniec roku 2017 kiedy Marysia miała 4 lata , trojaczki 2.5 roku a Jagoda 12 na świat przyszła kolejna pani Nowakowska o imieniu Melania przez nas nazywana Melcią.

****
Wstałam aby bliżej przyjrzeć się poczynaniom moje rodziny która na dniach  znów się powiększy. Pan Nowakowski który ciężko pracuje z drużyną aby odzyskać utracony przed rokiem tytuł Mistrza Polski na rzecz JSW, nadal ma siłę aby bawić się ze swoimi pociechami. Mała Melcia śpi grzecznie w kołysce ustawionej pod jednym z drzew, 6 letnia Marysia i 4.5 roczni Filip, Alan i Fabian wraz ze swoim własnym dziecinnym do granic możliwości ojcem bawili się w wojowników a 14 letnia Jagoda i jej bardzo miły chłopak Patryk siedzieli grzeczni na balkonie w jej pokoju i uczyli się jakiś słówek na egzamin.  Stanęłam z boku i przyjrzałam się temu sielankowemu obrazkowi, po chwili zostałam zauważona i mężuś przyszedł się przywitać a za nim nasze Aniołki (hahahahhahah) sory ale nie mogłam się powstrzymać. Aniołki taaaaaaaaaaa przez duże "A" , to tylko pozory, wrodzone wściubianie nosa tam gdzie nie trzeba to zasługa taty po mamusi mają urodę :D . Dzieci zaciągnęły tatę z powrotem do zabawy, ten po drodze skradł mi jeszcze jednego całusa i wrócił do nich. Ruszyłam w stronę kuchni w celu spożycia czegoś bardzo kalorycznemu no co w ciąży można( a później przez 6 miesięcy siłownia) ale do półki mogę to korzystam. Zbliżała się godzina kolacji więc pomiędzy przyrządzaniem kanapek i herbaty pożerałam duziego batonika. Jak by ktoś nie wiedział po słodkim mi odbija. Tak więc kiedy stół był już zastawiony a ja zanosiłam ostatnią porcję posiłku dla jednego z moich maluchów poczułam okropny skurcz. Wiedziałam że się zaczęło, szczerze powiedziawszy zamiast panikować spokojnie dokończyłam wykonywaną czynność i zadzwoniłam po Igłę.
-Hej Kochana co jest ?
-Cześć Igiełko zajęci jesteście ?
-Właśnie mieliśmy przygotowywać kolacje.
-Nic nie przygotowujcie, zabieraj Iwonę i dzieciaki i przyjeżdżajcie zaczęło się.
-Ale co się zaczęło.... aaaaaaaaaaaa o matko Iwonka Iwonka Blanka rodzi.
-Bądźcie jak najszybciej.
-6 minut i jesteśmy.
-Dziękuje.
Rozłączyłam się z libero, i wyszłam pomału do ogrodu.
-Kochani chodźcie do domu , Piotrek zaczęłam rodzić.
-Mamo jeszcze chwilę.
-Blanka zaraz przyjdziemy.
Zaśmiałam się cicho z wypowiedzi Piotrka, czyżby nie usłyszał słowa klucza "rodzę" to chyba jedyne słowo jakie mogłam użyć w takim momencie. No dobra spróbuje inaczej.
-Kolacja. I w tym właśnie momencie że rodzin Nowakowskich to prawdziwe żarłoki i reagują jedynie na słowo "jedzenie" lub wyrazy pokrewne. Kiedy już wygłodniałe stado wbiegło do domu , przejęłam Melke od Piotrka który razem z resztą bandy ruszył na podbój łazienki. Wsadziłam małą do jej krzesełka i sama usiadłam ponieważ skurcze przychodziły coraz częściej. Z kuchni zgarnęłam jeszcze jedzonko dla małej oraz jej ulubioną łyżeczkę krowę o imieniu Piotr,( mój mąż do dzisiaj nie zajarzył dlaczego się tak nazywa, no ale niech żyje w nieświadomości ). Banda zasiadła do stołu i wzięła się za szamanie, nie zauważając cierpiącej matki obok ( ślepotę też po ojcu mają). Kiedy usłyszałam dzwonek , odetchnęłam z ulgą.
-O tej porze kogo to przynosi?
-Zadzwoniłam do Ignaczaków, otwórz.
Pit podszedł do drzwi, i je otworzył, za nich wbiegł zdyszany Igła i Iwonka z dziećmi.
-Gdzie jest Blanka ?
-Tu jestem
-Boze chodź szybko jedziemy, Pit co tu taki spokojny ja wiem ż ety tak masz no ale to w końcu poród.
-Poród jaki poród.
-Kurwa twoja żona rodzi już od jakiś 10 minut.
-Blanka ?
-Mówiłam ci ale ty mnie nie słuchasz.  \
I tak o to zaczęła się wszem obecna panika. Tylko ja i Iwona zachowałyśmy spokój, i jakoś po 10 minutach razem z Piotrkiem wyjechaliśmy z pod domu.
Dnia 15.05.2019 przyszedł na świat nasz najmłodszy syn Ali, cała rodzina jak zawsze od razu zakochała sie w małym . Już po 4 dniach wypuścili nas do domu, cała moja gromada za którą się tak stęskniłam zamiast do mamusi pobiegli zobaczyć braciszka, jedynie mała Melka wyciągała do mnie rączki na znak abym ją wzięła. Nie długo cieszyłam się ze ktoś  o mnie pamięta bo kiedy mała ujrzała Alego  zaczął się pisk szczęścia. Miesiąc później obyły się chrzciny na których przysięgłam sobie że na Alim się zakończy, na co usłyszałam śmiech szanownego pana Nowakowskiego , zobaczymy mruknęłam jedynie i wolałam się ulotnić aby nikomu przypadkiem nie wybić kilku zębów. Ej ale że co ja mam mu tylko dzieci rodzić, a kto później na kilka miesięcy z  nimi zostaje co ? Byłam nieźle wkurzona, nie pierwszy raz od kąt Pit wymyślił że chce drużynę piłkarską niech się w dupę pocałuje ooooo. Po opanowaniu emocji wróciłam do sali i zabrał Alego z rąk ciotek aby go nakarmić i uspać. Kiedy siedziałam w pokoiku i lulałam małego, i Mele jednocześnie która także zrobiła się senna, przyszedł mój mąż, stanął za mną i przytulił się do moich pleców mówiąc ciche przepraszam. Odwróciłam się do niego  także szepcząc powiedziałam "wybaczam" i mocno go pocałowałam. Ten jakże romaniko moment został przerwany przez płacz dziecka, Uśmiechnęłam się szeroko słysząc ciche przekleństwo Pita.
-Chciałeś to masz.
-Przecież wiesz że żartowałem, kocham was wszystkich nad życie.
-My ciebie też Kotku.
Pocałowałam go jeszcze raz, i wzięłam Alego na ręce a Piotrek zajął się Melką.
Cały miesiąc był wspaniały jedynie Piotrek się dziwnie zachowywał i miał mniej czasu niż zwykle, ale zwalał wszystko na siatkówkę i ciężkie treningi. 6 dnia czerwca w dzień naszej rocznicy kiedy się obudziłam jego nie było już w łóżku. Pamiętam ze w nocy to on wstawał do małego, i kazał mi spać jak najdłużej, a zę nie słyszałam żadnego płaczu więc spałam sobie smacznie. Ej ej wróć własnie nie słyszałam żadnego płaczu do dość dziwne z rana zwłaszcza w naszym domu. Zerwałam się szybko z łóżka, na zegarku widniała godzina 10:30, przywdziałam dresowe spodnie i wyszłam z pokoju. Na korytarzy ujrzałam porozsypywane płatki róż, więc poszłam tą ścieżką. Trafiłam do jadalni gdzie na stole widniało koszyk pełen róż, podeszłam bliżej i wyciągnęłam z niego liścik.

"Kochanie, dzisiejszy dzień jest twój, w salonie w pierwszej szafce znajdziesz wszystko co ci na dzisiaj potrzeba , masz czas do 19:00 w tedy musisz być w domu bo inaczej niespodzianka się nie uda a ja będę zły, a zły ja to wiesz, lepiej nie próbować ...
Zaśmiałam się głośno, ponieważ wiem jaki Piotrek potrafi być wkurzający kiedy jest zły, żeby on przynajmniej wybuch, albo po wyklinał kogoś, albo się wydarł ale niee on jest najspokojniejszy na świecie jest tak miły ze aż wkurzający, tak pomocny ze aż irytujący po prostu nie do życia.
O dzieci się nie martw są pod dobrą opieką, Kocham Cię i do zobaczenia wieczorem.
P.S Nie próbuj bawić się w detektywa nikt i tak nic nie powie. 
Twój Piotrek"
 Od razu popędziłam do salonu, z pierwszej szuflady wyciągnęłam kopertę z moim imieniem, w środku znajdowały się kupony do makijażystki, fryzjerki, manikiurzystki, do jakiegoś spa na masaż, i karta kredytowa mojego męża( będzie tego żałował )  . Zjadłam szybkie śniadanie i TAK ubrana wyruszyłam na miasto. Pierwszy był masaż aby się trochę odprężyć i przygotować na shopping. Później udałam się do manikiurzystki, moje paznokcie wyglądają TAK. Następnie popędziłam do fryzjerki i do  makijażystki. Było grubo po 17 więc została mi jedynie godzina na zakupy, w szybkim tempie zwiedziłam całe centrum handlowe wynosząc z 20 toreb. Zamówiłam taxi i ruszyłam do domu, tam byłam tuż przed 19 więc zaraz za mną z taksówki wysiadła moja najlepsza przyjaciółka Marta i Jagoda. Weszłyśmy do domu po czym dziewczyny zaczęły mnie popędzać ze mamy mało czasu. Próbowałam z nich wyciągnąć co i jak ale nie dały się , zasłoniły mi delikatnie aby nie zepsuć makijażu oczy czarną przepaską i zaczęły mnie przebierać. Czułam ze mam na sobie piękną długą sukienkę i jak się okazało wyglądam w niej pięknie lecz przez najbliższe 20 minut się w niej nie zobaczę. No super. ..Po chwili dziewczyny wyprowadziły mnie z domu i wsadziły do auta, po kilku minutach drogi które dłużyły się niemiłosiernie dojechaliśmy do celu. Dziewczyny pomogły mi wysiąść z samochodu i kazały czekać na Piotrka, po kilku sekundach poczułam czyjeś ręce na biodrach.
-Cześć Kochanie . Powiedział Piotrek i namiętnie mnie pocałował
-Wyglądasz ślicznie
-Wiesz jeszcze się nie widziałam bo dziewczyny nie pozwoliły.
-Poczekaj jeszcze chwilkę.
-A tak wgl co się dzieje ?
-Nasza 6 rocznica ślubu.
-Tak wiem pamiętam, ale co ty wykombinowałeś ?
-Chodź to sama się przekonasz.
Siatkarz uważnie poprowadził mnie w bliżej nie znanym mi kierunku. Po chwili zatrzymał się i stanął za mną odwiązując przepaskę. Kiedy to uczynił przez kilak sekund nie otwierałam oczu bo zwyczajnie się bałam jednak kiedy już to uczyniłam, łza szczęścia popłynęła mi po policzku. Miałam na sobie białą suknię ślubną  a przede mną stał kapłan i cała nasza rodzina. Okazało się że Piotrek jednak czasami mnie słuchał i usłyszał moje ględzenie na temat odświeżenia przysięgi małżeńskiej, jednak nie spodziewałam się takiej niespodzianki. Po ceremonii przyszedł czas na zabawę , przyznam szczerze nie uwierzyła bym gdybym nie zobaczyła że to mój własny osobisty mąż to przygotował. Kilka minut po 22:00 Piotrek kazał wszystkim wyjść na ogromny balkon, my razem z dziećmi stanęliśmy przy barierkach i czekaliśmy na niespodziankę. 10 minutowy pokaz SZTUCZNYCH OGNI  dzieci oglądały z wielkim podziwem i nie schodzącym z twarzy uśmiechem, na szczęście nie odbywało się to zbyt blisko i huk nie przeszkadzał abym mogła trzymać Alego na rękach. I no i co powinnam skończyć "I ŻYLI DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE "? Miejmy nadzieje że tak, mam zamiar cieszyć się każdą chwilą spędzoną z moją rodziną, a powiększyła się ona teraz do bardzo dużych rozmiarów więc będzie co przezywać.


.......................
To już jest koniec nie ma już nic jesteśmy wolni możemy już iść. 
Tak wiem sporo czasu zajęło mi napisanie tego Epilogu, ale międzyczasie byłam na meczu w Katowicach i na wakacjach. Szkoda ze Polacy już odpadli ale "DUMNI PO ZWYCIĘSTWIE, WIERNI PO PORAŻCE". W Katowicach było Z-A-J-E-B-I-Ś-C-I-E , wgl to było jakieś szaleństwo. Każdy set, każdą przerwę, każdy punk był zapełniony przez głośny doping kibiców, nigdy nie czułam czegoś takiego ale byłam dumna i to tak cholernie że łezka się w oku kręci. Hymn nie mam słów-coś wspaniałego, Pieśń O małym Rycerzu-zaśpiewana rewelacyjnie fala Harlem Shake- bajeczka , Pan Magiera- Rozrywkowy :P Kibice- Pozytywnie Zakręceni no i Siatkarze- z wielkimi sercami. 3 razy na Tak. Dziękuje wszystkim którzy czytali moje wypociny, trochę was było, i jestem z tego dumna. Jeżeli chcecie możecie napisać jakiś komentarz, nie musi być miły po prostu chcę wiedzieć kto tu zaglądał :D Pozdrawiam i zapraszam na mojego drugiego Bloga który zacznie się już w Czwartek. Kiss. Xoxo
Jull


poniedziałek, 24 czerwca 2013

33

Zaraz po wakacjach państwo Bartmanowie urządzili małą imprezę. Zaprosili całą resovię i kilku zawodników reprezentacji aby oznajmić iż możemy spodziewać się na świecie kolejnego siatkarskiego talentu. Otóż Joanna była w 2 miesiącu ciąży. Pogratulowałam przyszłym rodzicom, i odciągnęłam od nich
podekscytowanego Nowakowskiego który chciał wszystko wiedzieć. Ogólnie od kiedy się dowiedział o tej ciąży zaczął się dziwnie zachowywać. Ostatni dzień przed wyjazdem Pita na zgrupowanie do Spały spędziliśmy razem. Wybraliśmy się do Parku Wodnego, co jak się okazało w moim przypadku nie było trafnym wyborem.Musiałam się użerać z tą dwójką nieogarniętych dzieciaków no ale jak to delikatnie zaakcentował siatkarz "Sama chciałam ". Po męczących 5 godzinach zabawy w wodzie wróciliśmy do domu, po drodze zahaczyliśmy  jakąś restauracje w której zjedliśmy obiad-kolacje . Od razu po powrocie Jagoda wyczerpana zasnęła a ja z moim bojfrendem zasiedliśmy na kanapie.
-Ale ty naprawdę nie chcesz mieć dzieci ? Zapytał nagle Pit, oderwałam wzrok od jakże interesującego filmu i spojrzałam mu w oczy. Był smutny ?
-Chce ale nie teraz za młoda jestem.
-Ale Bartman i Joasia jakoś będą mieć.
-A czy my jesteśmy nimi ? Nie musimy robić tego co inni. Prawda ?
-No tak ! Ale dlaczego nie chcesz teraz ? Jesteśmy młodzi, damy sobie radę, jak nie teraz to kiedy?
-Za dwa może trzy lata. Zrozum ja chce zdobyć wykształcenie, spełniać swoje marzenia, a ty ? Jak to sobie wyobrażasz ? Ciągle wyjeżdżasz nigdy Cie nie ma nie chcę aby którekolwiek z nas z czegoś zrezygnowało.
-Ale przecież jesteś już na ostatnim roku, ciąża trwa 9 miesięcy.
-Ale ja chce popracować zaraz po studiach przynajmniej rok.
-Ehhhh. Jak chcesz . Uśmiechnął się blado i pocałował mnie w policzek.
-Kochanie zrozum, chce z tobą być i założyć prawdziwą rodzinę, ale czy wszystko musi być tak szybko ?
-Kocham Cię wiesz. Szepnął i mocno mnie pocałował.
-Ja ciebie też.
 .......
Przez ostanie 4 miesiące widywaliśmy się tylko w weekendy.Później dłuższe wolne miał na święta.  Tęskniłam za nim cholernie, i ledwo dawałam radę na studiach.Chłopcy wyjechali do Włoch na finały Ligi Światowej a ja miałam do nich dołączyć zaraz po moim ostatnim egzaminie. Co do Jagody to rośnie i ma się dobrze ostatnio kiedy Piotr przyjechał na dwa dni urządziliśmy jej imprezę urodzinową .Skończyła 7 lat i właśnie szykuje się do pójścia do pierwszej klasy. Ja dostałam się na 3 miesięczny staż do kobiecego klubu siatkarskiego Dąbrowa Górnicza. Piotrek nie był tym faktem zbytnio zadowolony ale udawał ze wszystko w porządku. Po mimo tego że jesteśmy zaręczeniu już dłuższy czas nadal nie rozmawialiśmy o ślubie.
.........
Ostatni egzamin napisany, nie ważne jak ale napisany. Wpadłam do domu z prędkością światła zabrałam swoją torbę i Jagody, zamówiłam taksówkę i pojechałam pod szkołę.
Odebrałam małą, po czym jak najszybciej udałyśmy się na lotnisko. Po 1h odprawie wystartowałyśmy. We Włoszech byłyśmy już 3 godziny później. Wyczerpana, wręcz słaniająca się na nogach zabrałam nasze torby i Owocka na ręce i pojechałam pod hotel wynajętą taksówką. Po dłuższej wymianie zdań z lekko powiedziane niedorozwiniętą recepcjonistką dotarłyśmy do pokoju.Od razu zadzwoniłam do Pita ze już jesteśmy. Siatkarz jak na zawołanie zjawił się w moim pokoju.
-Cześć kochanie. Krzyknął w progu z wielkim uśmiechem na twarzy, jednak gdy zobaczył mnie rozwaloną na łóżku mina mu zrzedła.
-Matko Boska stało się coś ?
-O cześć Pituś. Nie nic, po-prostu jestem zmęczona. Moja blada twarz, podkrążone oczy nie przekonywały wysiliłam się na uśmiech. Podsunęłam się bliżej i wbiłam w jego usta.
-Wyglądasz okropnie.
-Nie ma to jak komplement od ukochanego chłopaka. Zaśmiałam się krótko.
-Nie żartuj, co ci jest ?.
-Nic po prostu ciężkie egzaminy.
-I nie tylko. Mruknęła Jagoda. Zgromiłam ją wzrokiem i próbowałam odwrócić uwagę chłopaka.
-Co to znaczy ?
-Nic ona głupoty gada.
-Ja ? A kto płakał po nocach w poduszkę, mówiąc że już nie daje rady ?
-Jagoda dziecko kochane nie jesteś głodna? Piotrek weź ją proszę Cię na jakiś obiad ja się umyję i przebiorę.
-Zaraz wrócę i pogadamy. Powiedział z zatroskaną miną siatkarz i z Owockiem na rękach wyszedł z pokoju.
Weszłam pod prysznic i tak po prostu się rozkleiłam,nie miałam już siły wszystko mnie męczyło. Po okólnym ogarnięciu, ubrałam się, uczesałam i wymalowałam tak że już nie było widać jakichkolwiek oznak zmęczenia. Po chwili do pokoju wparował Cichy. Usiadł na łóżku i pociągnął mnie za rękę abym i ja to uczyniła. Jak chciał tak zrobiłam
-Co się dzieje ?
-No naprawdę nic. Gdzie jest Jagoda ?
-Z Asią nie zmieniaj tematu.
-Ale Asia się teraz nie może przemęczać przecież wiesz.
-Sama zaproponowała, zresztą jest z nią Zibi. Ale ja nie o tym chciałem. Dlaczego nie chcesz mi powiedzieć?
-Ale co ?
-Widzę że coś cię trapi.
Popatrzyłam na niego, nie miałam już siły udawać i tak po prostu się rozpłakałam. Siatkarz przytulił mnie mocno i przeciągnął tak że usiadłam na jego kolanach.
-Nie mam już siły, robię wszystko na raz jestem wykończona. Budzę się o 6 a idę spać o 24. Nie daje już rady. Jeszcze do tego przytyłam 5 kilko wyglądam jak spaślak muszę jakoś zadbać o siebie.
-Co ty wygadujesz jesteś piękna, jak zawsze. Jagoda mi właśnie mówiła ze się na jakieś treningi zapisałaś, tak nie można kobieto.
-Ale ja nie chce żebyś sobie znalazł jakąś ładniejszą ja Cie Kocham.
-Dziecko ty moja najpiękniejsze. Kocham Tylko ciebie nie ważne ile ważysz, jak się ubierasz czy ile masz kasy. Kocham Blankę a nie rzeczy wokół ciebie.
-Jestem wyczerpana.
-Właśnie widzę. Połóż się teraz, zajmę się małą.
-Ale ty masz trening za chwilę.
-Dziewczyny nie odmówią pomocy.
-Dziękuje Kocham Cię.
-Ja ciebie też Dobranoc.
Pocałował mnie w czubek głowy i położył na łóżku po czym szczelnie przykrył kołdrą. Zasnęłam od razu,nic specjalnego mi się nie śniło. Obudziłam się  nazajutrz, wzięłam szybki prysznic i ogarnęłam twarz(XD). Stałam tak przed wielkim lustrem w łazience i zauważyłam coś.. hmmmm nie wiem czy można nazwa to mianem dziwnego. Mój brzuch zaczął się wyraźnie zaokrąglać. Czyżby? Pomyślałam i nie panikując
co samą mnie zdziwiło wyciągnęłam swój kalendarzyk do którego nie zaglądałam ostatnim czasy. Przypomniałam sobie że od 2 miesięcy nie miałam okresu, ale zwalałam to na za duży wysiłek i stres. I w tej chwili poczułam się jakoś dziwnie, tak jakby coś podświadomie mówiło mi ze jestem w ciąży. Tłumaczyło by to większy apetyt i kilka kilo więcej. Zadzwoniłam do siatkarza aby upewnić się czy mała jest bezpieczna. Okazało się że jest razem z Pauliną Winiarską, a spała u Asi i że Paulina sama ją chciała przygarnąć. Zadzwoniłam więc do Asi, i nakazałam jak najszybciej przyjść do mnie do pokoju.
-No hejka . Co jest ? Pocałowała mnie w policzek i usiadła na łóżku. Uśmiechnęłam się na widok jej już bardzo dużego brzuszka i zasiadłam koło niej.
-Znasz okolice prawda ?
-No mniej więcej. A co ?
-Potrzebna mi apteka. Powiedziałam z uśmiechem na ustach. Dziewczyna popatrzyła na mnie przerażona ale zmieniła wyraz twarzy kiedy wstałam i zaprezentowałam jej
mój dziwaczny brzuszek.
-Co o tym myślisz ? To co myślę czy wzdęcia ?
-Spóźnia ci się ?
-Dwa miesiące.
-To co myślisz. Pisnęła uradowana i przytuliła mnie mocno.
-Ale trzeba to sprawdzić.
-No tak.Spoważniała i z powrotem usiadła zastanawiając się nad czymś.
-Na czym dumasz ?
-Nad tym gdzie znajduje się najbliższa apteka. Aaaaa już wiem chodź.
-No właśnie w tym jest problem. Nie chce aby ktokolwiek mnie zauważył w pobliżu tamtego budynku. Bo jeśli to okaże się prawdą chcę sprawić niespodziankę Piotrkowi.
-Musimy zwołać naradę. Obdzwoniła wszystkie dziewczyny które były aktualnie we Włoszech aby kibicować swoim mężczyzną. 10 minut później u mnie w pokoju odbył się tz. zlot czarownic.
Przyszła Hania narzeczona el Capitano, Iwonka Ignaczak, Paulina Wlazły, Monia od Kubiego, Żona Rucka, i Kasia dziewczyna Bartka. Z wszystkimi się dobrze znałam a nawet można powiedzieć ze przyjaźniłam.
Dzieci bawiły się w pokoju Jagody a dziewczyny zajęły każde wolne miejsce.
-No dobra co to za pilna sprawa ?
-Blanka zaprezentuj.
-Ale to głupie.
-No nie pierdol tylko zaprezentuj.
Wstałam i podniosłam podkoszulek. Można było usłyszeć, cichy śmiech i szepty.
-Pit będzie tatą ? Zapytała niepewnie jedna z dziewcząt z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Najprawdopodobniej. Ponownie zajęłam swoje miejsce a Joanna kontynuowała.
-No właśnie prawdopodobnie, jest sprawa trzeba załatwić test ciążowy dla pewności. Ona tego nie zrobi, bo jeżeli ją ktoś zobaczy a okaże się to prawda to nici z niespodzianki dla Nowakowskiego. Za to ja do
apteki nie pójdę gdyż gdyby mój mężu się o tym w jakiś sposób dowiedział nie dał by mi spokoju ,a  co gorsza myślałby że mi coś jest, a nadopiekuńczy Zibi to wkurzający Zibi. Wszystkie się zaśmiałyśmy ponieważ już nie raz widziałyśmy w akcji tego nadopiekuńczego Zbysia.
-Zrobi to któraś dla mnie ? Zapytałam z nadzieją .
-Ja mogę iść, powiem że po plastry dla Oliwiera. Powiedziała Paulina, wzięła ode mnie pieniądze i wyszła. W między czasie dziewczyny zaczęły zadawać mi mnóstwo pytań. Ale kiedy pytanie zadała mi Asia zaczęłam się poważnie zastanawiać.
-Jeżeli to będzie prawda. Cieszysz się ? Zastanowiłam się dłuższą chwilę, i po przemyśleniu uśmiechnęłam się sama do siebie.
-Jeszcze pół roku temu mówiłam że nie zajdę w ciąże wcześniej niż za 2-3 lata, a teraz po mimo tego że nie jest to potwierdzone jeszcze oficjalnie, czuję że jest to prawda i bardzo kocham tego małego     Nowakowskiego.
-Albo Nowakowską.
-Coś mi mówi ze to będzie chłopczyk. Po kilku minutach wróciła Paulina z siatką. Przejęłam ją od niej i udałam się do toalety. Zrobiłam pierwszy, drugi, trzeci, czwarty, piąty i wszystkie jednakowo wskazywały że zostanę mamą. Z ryczana wyszłam z łazienki, dziewczyny od razu do mnie podbiegły i wy przytulały.
-Nic się nie stało, przecież możecie się postarać o dziecko.
-Ale ja jestem w ciąży ciołki.
-To dlaczego ryczysz ?
-Bo bo bo ja się tak bardzo cieszę . Zaczęłyśmy się śmiać i ryczeć jednocześnie. Po chwili słabości dziewczyny wyszły na obiad, została tylko Asia i Jagoda.
-Jagódko kochanie chodź tu do mnie na chwilkę.
-Tak Blanka ? Dziewczynka do mnie podeszła  a ja wzięłam i posadziłam ją sobie na kolanach.
-Pamiętasz jak mówiłaś że chcesz abym urodziła dzidziusia.
-No tak , wtedy powiedziałaś że nie chcesz i Piotrek się taki smutny zrobił.
-Tak wiem, ale teraz już będzie szczęśliwy mam taką nadzieję przynajmniej bo będziemy mieć takie maleństwo.
-Naprawdę ? Pisnęła dziewczynka.
-Tak. Powiedziałam z uśmiechem i mocno ja do siebie przytuliłam.
-Mogę dotknąć ? Zapytała mała wskazując na mój brzuszek. Kiwnęłam twierdząco głowa i odsunęłam lekko bluzkę.
-Ale ty nie masz takiego wielkiego brzucha jak ciocia Asia.
-Bo ciocia  ma już dłużej  tego dzidziusia w brzuchu, ja na razie mam tak lekko zaokrąglony brzusio.
-Ale fajnie.
-Też się ciesze. Ale mam prośbę, nie mów nic Piotrusiowi na razie dobra zrobimy mu niespodziankę jak wygra. Zgadzasz się ?
-Tak . Podałyśmy sobie małe paluszki i zawarłyśmy układ jak to zawsze miałyśmy w zwyczaju.

.......................................
Cóż takie cosik mi wyszło. Czekam na komentarze. Buziaki <3
Jull

czwartek, 20 czerwca 2013

32

*ROK PÓŹNIEJ

Minął rok od pamiętnych wakacji na których stałam się dziewczyną Pita, dalej jesteśmy razem i nawet planujemy wspólnie zamieszkać. W tym roku Resovia po raz drugi obroniła tytuł tym razem przeciwko Skrze która swoją formą w sezonie zaskoczyła wszystkich. Cztery tygodnie po meczu finałowym zaplanowane mieliśmy wakacje. Jedziemy razem z panem i panią Bartman którzy zaraz po zakończeniu Ligi wzięli ślub no i oczywiście z Jagodą która w tym roku idzie już do zerówki. Jest niedziela dzień przed naszym odlotem a ja latam po mieszkaniu nie wiedząc w co ręce włożyć. Ponieważ wyjeżdżamy wcześnie rano Piotrek przyjechał już gotowy i zostanie u nas na noc. Bawi się aktualnie lalkami Barbie z Owockiem więc wolałam nie przeszkadzać. Ale tak na serio zaczynam się go bać, ostatnio kiedy zapytałam się go co chce na obiad podczas ich zabawy kucykami pony, zabił mnie wzrokiem i okrzyczał że przeszkadzam.  Myślicie że psychiatra jest już potrzebny ? Obawiam się jednak ze po jego wizycie psychiatra będzie potrzebował psychiatry. Badełej spakował już małą  więc teraz tylko moje rzeczy i spokój. Z pracą uwinęłam się dość szybko, przy okazji posprzątałam pokoje, umyłam podłogi łazienkę i kuchnię. Zajrzałam do pokoju Jagody a tam w niezmiennej pozycji z lalkami siedziały te moje dzieciaki. Przyłączyłam się no bo co miałam począć i tak oto minęła mi reszta dnia.Obudziłam się w ramionach Piotra, było kilka minut po 7 więc wstałam wzięłam prysznic i się Ubrałam. Zrobiłam śniadanie i obudziłam moich śpiochów. Już o 10 byliśmy na lotnisku z którego mieliśmy lecieć na Malediwy. Razem z Bartmanami około godziny 13 wylecieliśmy na wakacje. Po długim locie i męczącej podróży do hotelu zasnęłam od razu. Rano wstałam o 5:30 byłam lekko zdziwiona godziną ale było tak pięknie że grzechem by było nie pójść na spacer. Ubrałam luźne dresy i wyszłam z hotelu. Mieszkaliśmy jakieś 10 minut drogi od plaży więc postanowiłam ze z mapą w ręce na nią powędruję. Do pokoju wróciłam o 8 akurat na śniadanie, wzięłam prysznic ubrałam się i dałam ciuchy małej, schodząc na dół spotkaliśmy Zbycha i Asie. Podczas posiłku ustaliliśmy program dnia i wychodząc z sali umówiliśmy sie za 10 minut w holu aby iść na tz. leżing, smażing, plażing. Wzięłam torbę podręczną i schowałam do niej dwa ręczniki, jakąś książkę, olejki do opalania i kilka zabawek Jagody. Ubrałam strój i ponownie wskoczyłam w tą samą sukienkę i sandałki. Siatkarz jak się okazało był już w pełni gotowy na kąpiele, więc rozkazałam mu spakować kilka rzeczy do podręcznej lodówki. Od miłego kelnera otrzymaliśmy świeży lód i włożyliśmy tam kilka batonów, owoców i napojów. Tak przygotowani razem z Bartmanami wyruszyliśmy na plażę. Oczywiście że ja byłam przewodnikiem, udawałam że jestem mądra i umiem odczytać z mapy drogę,a że mam dobrą pamięć zapamiętałam ja podczas mojego porannego spacerku.
........................
Dopiero co tu przyjechaliśmy a już minęło 5 dni. Siedzę właśnie na naszym balkonie, Jagoda jest u Asi a Cichy w łazięce bierze prysznic po wodzie z morza. Nagle poczułam, ogromne i mokre ręce na swojej tali. Piotrek przytulił się do moich pleców i staliśmy tak dłuższa chwilę.
-Zabieram Cie dzisiaj gdzieś.
-Gdzie ? Spytałam zaciekawiona i odwróciłam się do niego przodem.
-Niespodzianka. Pisnął uradowany. Zrobiłam Face Palma i pocałowałam go.
-Kocham Cię ty mój dzidziusiu kochany.
-Ja ciebie też mamusiu. Zaśmialiśmy się z naszej głupoty i wtuliłam mocno w chłopaka.
-A tak w ogóle to z kim zostawimy Owocka ?
-Doskonale wiesz że Bartmanowie ją uwielbiają.
-No ale może oni też chcą sobie razem gdzieś wyjść ?
-Co ? Nie !! Ja już wszystko załatwiłem. Pójdą jutro.
-No to okey. O której idziemy ?
-A która jest ? Popatrzyłam na zegarek na ręce.
-Dwadzieścia po piątej.
-Mamy tam być o 19 więc idź się już przygotowywać, ubierz się elegancko.    
Uprzedził moje pytanie, czyżby aż tak dobrze mnie znał ? Ruszyłam do łazienki, wzięłam 10 minutowy zimny prysznic. Wysuszyłam włosy, które później lekko zakręciłam, nałożyłam puder,później róż, eyeliner i tusz do rzęs.W ręczniku wyszłam z pomieszczenia i stanęłam przed walizką.
-Zaczyna się. Prychnął siatkarz wchodząc do kuchni. Wystawiłam mu język na co odkrzyknął
-Nie wystawiaj języka bo ci krowa nasika
-Dziecko !!
-Foch z przytupem.
-Spadaj Nowakowski.
-Lecz się Nowakowska.
-Chyba Jasińska tępaku. Usłyszałam jeszcze ciche " Już nie długo" ale wolałam, nie wnikać. Po burzy mózgów z Aśką i Jagodą postanowiłam że ubiorę, moją NOWĄ SUKIENKĘ , do tego naszyjnik który dostałam od Pita na Walentynki i kolczyki także od niego ale te już bez okazji. Miło tak czasami wrócić do domu z męczących studiów i dostać kwiaty, albo wyjść na romantyczną kolacje. Nowakowski to straszny romantyk, czasami aż się boje co on może nowego wymyślić. Ale teraz nie o tym, ubrałam sukienkę i dodatki, OBCASY  i wzięłam kopertówkę. Odprowadziłam dziewczyny do ich pokoju skąd razem z moim chłopakiem wyszłam na randkę. W taksówce zasłonił mi oczy opaskom, otworzyłam je dopiero po jakimś czasie. BYŁO PIĘKNIE .  Kolacja była pyszna, było wspaniale zapamiętam tą randkę na zawsze. Rozmawialiśmy o naszej wspólnej przyszłości, o szkole Jagody o moim stażu o rozłące która nas niedługo czeka. Na propozycję Piotrka abyśmy si przeszli zgodziłam się od razu. Czułam się jak w bajce, ja i mój książę na plaży o wschodzie słońca. Po chwili Piotrek się zatrzymał, stanął przede mną i wyraźnie podenerwowany złapał mnie za ręce i popatrzył mi w oczy.
-Stało się coś ? Zapytałam lekko zdenerwowana.
-Nie.... właściwie to tak. Zaczął się plątać z czego się zaśmiałam.
-Co się śmiejesz pierwszy raz to robię i mam nadzieje ze ostatni. Popatrzyłam na niego jak na idote, nie rozumiejąc nic z jego słów. Ale kiedy uklęknął na jednym kolanie i wyciągnął czerwone pudełeczko z kieszeni kompletnie mnie zatkało. Stałam jak zaklęta i nawet przez chwilę wstrzymałam oddech.
-Ale oddychać możesz. Zaśmiał się Pit, uśmiechnęłam się lekko i głośno odetchnęłam.
-Teraz zacznę swój wywód ale znając twoje zamiłowanie do przerywania mi poproszę cię o chwilę ciszy . Zgadzasz się ?
Kiwnęłam lekko głową na znak zgody i zaczęłam słuchać jego monologu.
-Znamy się już ponad rok, wiem że jesteś tą jedyną i kocham Cię nad życie. Ty i Jagoda jesteście dla mnie najważniejsze na świecie i za nic bym was nie wymienił. Kocham kiedy się uśmiechasz, kiedy mówisz z jedzeniem w ustach paprając się przy tym i na mnie się później drzesz że to moja wina, w ogóle lubię jak wszystko na mnie zwalasz, jak budzisz się koło mnie albo na mnie, lubię kiedy żartujesz, chcę Cie lepiej poznawać, pocieszać jak się zasmucisz i śmiać się kiedy zrobisz coś głupiego. Lubię nawet kiedy mi przerywasz. Mam jedno pytanie ZOSTANIESZ MOJĄ ŻONĄ ?
Łzy lały mi się strumieniami a uśmiech nie schodził z ust, nie potrafiłam wypowiedzieć ani słowa więc ochoczo kiwnęłam głową. Uradowany siatkarz wyciągnął piękny PIERŚCIONEK z opakowania i włożył mi go na palec po czym podniósł mnie i zaczął kręcić i całować.  Noc spędziliśmy razem, było wspaniale. Rano obudziliśmy się po 9, uśmiechy nie schodziły nam z twarzy. Wzięliśmy wspólny prysznic, ubraliśmy się i zeszliśmy na śniadanie. Tam przy stole siedziała już nasza kochana trójca. Usiadłam pomiędzy Jagodą a Asia które z uśmiechami mi się przypatrywały.
-Pokaż !! Pisła Jagoda i złapała mnie za rękę, Aśka uczyniła to samo i po chwili można było usłyszeć krzyki radości a ja leżałam na podłodze przygnieciona. Kiedy dziewczyny się trochę ogarnęły i ze mnie wstały, Zibi złożył nam życzenia i dalsza część śniadania minęła dość spokojnie. Kiedy wracaliśmy do pokoju Jagoda zadała mi dość krępujące pytanie.
-To kiedy zrobicie sobie dzidziusia. Popatrzyłam na nią zdziwiona a Bartmanowie wybuchli śmiechem.
-Jagódko, co ty dziecko wygadujesz. My musimy pierwsze wziąć ślub, Piotrek pracuje i wiecznie go nie ma, ja mam studia i Ciebie więc dzidziusia chyba nie będzie.Powiedziałam poważnie.
-Jak to ? Usłyszałam z ust Jagody i Piotra.
-Tak to dzieciaki, ruchy ruchy przebieramy się i na plażę.


.............................
Już niedługo się pożegnamy ale nadal zachęcam do komentowania.
Jull Pozdro <3 xoxo

sobota, 15 czerwca 2013

31

Po powrocie, w Rzeszowie przygotowali dla nich wielką fetę . Chłopcy bawili się z całym miastem. Przez cały tydzień chodzili jeszcze na lekkie treningi aby za szybko nie przerwać tej ciągłości. Jutro czyli w poniedziałek wyjeżdżamy na wakacje. Piotr poszedł na ostatni trening a ja latam po mieszkaniu jak na zabicie. Biorę wszystkie rzeczy które wpadną mi do rąk i wkładam do walizki. Wiedziałam że jedziemy na dwa tygodnie do ciepłych krajów ale gdzie to już książę nie raczył powiedzieć. Gdy już byłam przygotowana  umyłam, przebrałam i u spałam Jagodę po czym uczyniłam to samo. Rano dosyć drastyczną pobudkę zafundował nam siatkarz. Dzwonił dzwonkiem, walił pięściami w drzwi i dzwonił na mój telefon jednocześnie. Przerażona wstałam i spojrzałam na zegarek z myślą ze zaspałam, myliłam się jednak bo była 5:10 a on miał być u nas po 7. Nadal lekko zaspana wstałam i otworzyłam drzwi, przez które wpadł Cichy, zaczął panikować i latać po całym mieszkaniu zbierając moje walizki. Ja stałam w drzwiach zszokowana i nie poruszyłam się nawet o centymetr.
-Szybko ubieraj się bież małą i jedziemy .
-Ale gdzie ?
-Zaspaliśmy.
-A o której mieliśmy wyjeżdżać z stąd ?
-O 7 .
-Wiesz która jest godzina ?
-po 10 !!
-Nie dopiero kilka minut po piątej.
-Nie możliwe !! Mój zegar w pokoju wyraźnie wskazywał  godzinę 10:11
-A popatrzyłeś na godzinę na telefonie ?
-Zszokowany byłem i spanikowany nie myślałem.
-Bateria ci się w zegarku zepsuła idioto.
Razem z Cichym wróciliśmy do łóżka i przespaliśmy jeszcze 1.30 h . O 7 wyjechaliśmy na lotnisko z którego po 1h wylecieliśmy. Podroż trwała sporo czasu,jednak mała była taka podekscytowana tymi wakacjami że odpocząć nie dawała. Cały czas nawijała jak to fajnie będzie na Hawajach, że zawsze o tym marzyła. Przez te trzy lata nigdy nie wyjeżdżałyśmy nigdzie w sumie sama nie wiem dlaczego. Po zabraniu bagaży taksówką dojechaliśmy na plażę. Nie bardzo wiedziałam o co chodzi, nie miałam ochoty na grzanie się na słońcu zaraz po przyjeździe. Nie odzywałam się jednak i szłam grzecznie za siatkarzem, który śmiał się z mojej miny.
-Jak zobaczysz gdzie mieszkamy to ci mina zrzednie.
-To my na plaży będziemy mieszkać ?
-Można tak powiedzieć.
Odeszliśmy kawałek i zobaczyliśmy kilkanaście domków na wodzie. Podbiegłam do nich i z otwartą buzią obserwowałam jak Piotrek zanosi tam nasze rzeczy. Uśmiech nie schodził mi z twarzy i tak przez kolejne 5 minut przypatrywałam się naszemu tymczasowemu .MIESZKANIU. Piotrek przyszedł po mnie i za rękę wprowadził do pomieszczenia. Wzięłam szybki prysznic i umyłam małą, po czym położyłyśmy się spać. Rano obudziłam się kilka minut po 9, słoneczko grzało, a piękny widok za oknem przyprawiał mnie o dreszcz. Zawsze marzyłam o wejściu do takiego domu ale nigdy o zamieszkaniu przez 2 tygodnie. Wyszłam na tarasik  na którym śnaidanie przygotowywał mój chłopak. Przytuliłam się do niego od tyłu i pocałowałam w plecy. Odwrócił się w moją stronę i dał soczystego buziaka.
-Jak się spało ?
-Zajebiście, a  tobie ?
-No wiesz bez ciebie to nie to samo ale rzeczywiście wygodne te łóżka.
-Mam pomysł.
-Co takiego ?
-Mała jeszcze śpi więc choć popływać !
-Teraz ?
-Teraz !!!
Zeszliśmy po schodkach z tarasu do błękitno czystej wody. Przez dłuższą chwilę bawiliśmy się jak nastolatkowie całując co chwilę i przytulając. Kiedy Jagoda się obudziła i przyszła na taras, wzięłam ją chwilę do nas a później w szlafrokach zjedliśmy śniadanie. Cały dzień zwiedzaliśmy, więc obiad i kolacji zjedliśmy na mieście. Kolejnego dnia uczestniczyliśmy w jakimś karnawale, i także cały dzień spędziliśmy poza domkiem. Kolejny dzień poświęciliśmy na odpoczynek, opalanie to to co tygryski lubią najbardziej. Piotrek bawił się w wodzi z Owockiem a ja nabierałam koloru brąz. Co ja bredzę jaki brąz ? czerwień raczej, przynajmniej tak było przez dwa dni później już ładnie zaczęło to ciemnieć i wyglądałam dosyć "przystojnie " jak to określił Nowakowski. Na niedzielę mieliśmy zaplanowaną podróż statkiem, rano ruszyliśmy do portu skąd odpłynęliśmy małym statkiem. Jagoda cały czas przesiadywała z kapitanem w jego burcie więc mieliśmy chwilę czasu dla siebie. Siedzieliśmy wtuleni w siebie na jednym z leżaków kiedy nagle podeszła do nas jakaś mała kapela i zaczęła grać. Popatrzyłam na Piotrka, ten wstał i podał mi rękę abym uczyniła to samo. Jeden z mężczyzn podał mu PIĘKNY BUKIET . Po chwili otrzymałam go ja, a siatkarz zaczął swoja przemowę.
-Znamy się już prawie dwa miesiące, a ja czuje się przy tobie jakbym znał cię wieczność, chcę dzielić z tobą życie, cieszyć się z tobą i Cię pocieszać, spędzać wspaniały czas ale i kłócić o głupie rzeczy, chcę być częścią ciebie i twojej rodziny, Kocham Ciebie ale nie mniej pokochałem Jagodę. Jest naprawdę podobna do Ciebie i nie da się jej nie kochać. Mam pytanie Zostaniesz moją dziewczyną ?
-Tak. Pokiwałam znacząco głową i wytarłam łzę szczęścia. Wpadłam w objęcia siatkarza i odnalazłam jego słodkie usta. Jeśli on teraz mową o to czy zostanę jego dziewczyną tak mnie wzruszył to co będzie na zaręczynach ? Resztę rejsu spędziliśmy, wtuleni w siebie. Minął tydzień i został tydzień nie wiem czy się cieszyć czy już zacząć płakać. W poniedziałek przyjechała nowa rodzina, do domku obok, okazało się ze są polakami i większość czasu przez trzy dni spędziliśmy z nimi. Małżeństwo w naszym wieku no może dwa lata starsze, z trojaczkami w wieku Jagody. Dwóch chłopaków i dziewczynka, Mateusz i Kacper i Oliwia. Owocek była tak szczęśliwa że nie odstępowała ich na krok a oni ją . W Czwartek Państwo Kotlińscy stwierdzili że powinniśmy wybrać się na jakąś kolacje bez małej. Ustaliliśmy że Jagoda nocuje u nich w Czwartek i my idziemy na miasto a w piątek ich dzieci u nas i to oni idą zaszaleć. Włosy rozpuściłam i wyprostowałam, nałożyłam trochę podkładu i różu, później kreskę zrobiłam eyelinerem i wymalowałam rzęsy. Ubrałam się TAK, Piotrek miał na sobie jeansowe spodenki do kolan i białą koszulę nie do końca zapiętą, do tego brązowe buty. Wyszliśmy trzymając się za ręce do pięknej restauracji. Znajdowała się ona przy ogromnych skałach, właściwie to w nich. W Skałach były oddzielne jaskinie do których wchodziło się schodkami, w każdej było mnóstwo świec a z boku znajdowała się ściana wody spływającej z wodospadu która w połączeniu z kolorowymi lampkami robiła wrażenie. Spędziliśmy tam chyba trzy godziny, po czym udaliśmy się na spacer. Kilka minut po 12 wróciliśmy do domku, i wtedy właśnie zrobiliśmy to. Przespałam się z Piotrkiem i jest mi z tym dobrze haha. Ale tak na serio było wspaniale i wyjątkowo. Może wyklepana formułka ale jakże trafna i prawdziwa. Rano obudziłam się w jego objęciach i z wielkim bananem na twarzy wstałam wzięłam prysznic i popędziłam po małą. Kiedy wróciłyśmy, śniadanie było już gotowe i tylko czekało na pożarcie. Usiadłam koło mojego chłopaka o jeju jak to pięknie brzmi badełej zjedliśmy śniadanie i resztę dnia spędziliśmy w wodzie. Coś po 19 Kotlińscy podrzucili nam dzieci. Wszystkie chciały iść do wody więc i my musieliśmy to zrobić. Odbijaliśmy i wygłupialiśmy się , kiedy dzieci nie miały już siły wyszliśmy wysuszyliśmy i przebraliśmy. Działaliśmy zgodnie z planem, kiedy ja myłam dziewczynki po słonej wodzie on suszył chłopaków i ubierał w szlafroki, i na odwrót kiedy on ich mył ja suszyłam i ubierałam dziewczyny. W jednym z pokoi połączyliśmy dwa łóżka i tam ułożyliśmy dzieciaki, które i tak po chwili spały jak zabite. My kolejną noc spędziliśmy razem, nie myśląc o malcach. Rano odebrała ich Kasia a ja wróciłam do łóżka ponieważ był to już nasz ostatni dzień pobytu tutaj. W niedziele po południu mieliśmy samolot powrotny do Katowic do rzeczywistości.

..................
Bliżej końca niż dalej. Ohhh czekam na komentarze i niedługo się pożegnamy z Pitem, Blanką i Jagodą .
 Pozdrawiam Jull xoxo

wtorek, 11 czerwca 2013

30.

Śniło mi się coś naprawdę pięknego, kiedy nagle usłyszałam głośny śmiech, byłam wręcz pewna że mi się on nie śni. Powoli otworzyłam jedno oko, po czym znów je zamknęłam, znów je otworzyłam i to co ujrzałam przeraziło mnie. Szeroko otworzyłam oczy i tak jakby odruchowo przykryłam nas kołdra.
-Wstała księżniczka, teraz królowa jeszcze króla trzeba obudzić. Usłyszałam głos Ignaczaka. Obok mnie leżała Jagoda śmiejąca się z zaistniałej sytuacji i Piter śpiący jak zabity. Wychyliłam lekko głowę aby sprawdzić czy aby to co ujrzałam mi się jednak nie przyśniło.
-Nie nie śpisz my tu naprawdę stoimy. Byłam już pewna na 100 % że widzę przed sobą cały zespół Resovi z aparatami w ręku. Serio ?? Ja się pytam Serio ??
-Co wy tu do jasnej ciasnej robicie ?
-Zdjęcia. Krzyknął Igła a reszta się zaśmiała.Zgromiłam go wzrokiem i wstałam z łóżka zapominając o fakcje ze mam krótki top odsłaniający mój sexy brzuch. Usłyszałam tylko kilka tak zw "pstryków" i zobaczyłam mnóstwo błysku światła. Nie lubię się powtarzać ale jeszcze raz zapytam Serio ??
-ZABIJE. Powiedziałam z wściekłym wyrazem twarzy. Zawołałam Jagodę wzięłam rzeczy do przebrania i zamknęłam się w łazience. Myjąc Jagodę usłyszałam charakterystyczny huk zamykania drzwi, już myślałam że się od nas wynieśli, jednak po kilku sekundach usłyszałam ten sam dźwięk, śmiech i później krzyk Cichego. Szybko wytarłam małą i zostawiłam jej UBRANIA do przebrania wyszłam sprawdzić co się stało.
Mianowicie chłopcy nie mogąc obudzić Pita wymyślili genialny plan, Jeden polazł bo wiadro i przyniósł w nim wodę. Tak tak WIADRO !! Pomijając fakt iż jesteśmy w hotelu wszystko spoko. Mój  siatkarz stał w kącie cały mokry, biedny, zmarnowany- oj no dobra z opisem zgadza się tylko ze był mokry. Stał wściekły i wszystkich obdarzał zabójczym wzrokiem. Już zaczął zbliżać się do Ignaczaka który aktualnie trzymał wiadro kiedy stanęłam między nimi. Próbowałam zachować powagę i się nie zaśmiać, ale Piotrek widząc mój wyraz twarzy sam wybuch śmiechem a ja zaraz po nim i siatkarze. Po chwili wszyscy się uspokoili.
-Dziękuje za uratowanie. Powiedział Krzysztof i razem z innymi siatkarzami zaczęli się zbierać do wyjścia na śniadanie. W tym samym czasie Jagoda weszła do pokoju więc poprosiłam Bartmana aby ją zabrał ze sobą. Kiedy wszyscy już wyszli odwróciłam głowę powrotem w stronę siatkarza.
-No i ? Zapytałam.
-No i ? Odpowiedział pytaniem na pytanie. Zaśmiałam się cicho, i już chciałam coś powiedzieć ale wbił się w moje usta uniemożliwiając mi to. Odwzajemniłam pocałunek, i oplotłam jego biodra nogami. Po kilku minutach oderwałam się od niego.
-Kocham Cię.
-Ja ciebie też.
-Dobrze Panie Piotrze na dziś już starczy idę się myć i na śniadanie. Niechętnie wypuścił mnie ze swoich objęć i wyszedł z pokoju. Miał wrócić za 15 minut więc dużo to ja czasu nie miałam. 5 minutowy prysznic, szybki naturalny make-up i STRÓJ. Kiedy wybiła godzina 9:00 usłyszałam pukanie do drzwi, otworzyłam myśląc ze to mój "chłopak" ?. Myliłam się, przede mną stała skacowana Marta. Pomogłam jej wejść do pokoju i położyłam na łóżku. Zasnęła od razu więc postanowiłam iść spokojnie na śniadanie. Ubrałam brązowe sandałki i wyszłam z Pitem który właśnie chciał zapukać kiedy otwarłam drzwi o mało mnie nie uderzając. Przeszliśmy korytarz trzymając się za ręce, wsiedliśmy do windy i zjechaliśmy na parter gdzie znajdowała się stołówka. Siatkarze mieli na tyle dobrze że stołówka była wynajęta na określone godziny i wtedy mogli sobie spokojnie zjeść. Weszliśmy do pomieszczenia roześmiani i nawet nie zauważyliśmy ponurych min niektórych siatkarzy. Wzięliśmy swój posiłek i dosiedliśmy się do stolika przy którym siedzieli państwo Bartmanowie(już wkrótce), , Ignaczakowie, Achremowie i Lotmanowie. Piotrek grzecznie odsunął  mi krzesło, a sam usiadł koło mnie.
-Gdzie Jagódka ?
-Grzesiek wziął wszystkie dzieci i zabrał na plac zabaw.
-No żartujesz ? Popatrzyłam na Igłę nie dowierzając.
-No naprawdę. Odparł libero i wysilił się na nikły uśmiech.
 Zaczęłam jeść posiłek jednak natarczywy wręcz wzrok moich współtowarzyszy zaczynał mnie irytować. Podniosłam głowę i spojrzałam na pozostałych, szturchnęłam łokciem Nowakowskiego i głową wskazałam na pozostałych. Chłopak popatrzył się na nich badawczo i bezradnie poruszył ramionami. Po chwili ciszy nie wytrzymałam.
-Coś się stało ?
-Nie skąd ? Zaczęli się wszyscy tłumaczyć, teraz to ja już na 100 % wiedziałam że coś nie tak.
-Czemu jesteście smutni ?
-Zmęczeni po prostu.
-Nie wierzę. Mówcie o co chodzi ? Słucham?
-Ale jak nie będziesz chciała to nie odpowiadaj okey ?
-Dobra.
-Zapytałem dzisiaj Owocka, o waszych rodziców.... przepraszamy.
-Ahhh to o to chodzi. Za co przepraszacie nic nie zrobiliśmy.
-Ale na ciebie naciskaliśmy wręcz prześladowaliśmy.
-Oj dacie spokój nie wiedzieliście, bo nie chciałam.
-Ale dlaczego pomoglibyśmy ci.
-Igła przecież pomagaliście, wiele razy zostawiałam ją u was.
-Kiedy to było ?
-Trzy lata temu w grudniu, jechali na wesele i zginęli w wypadku samochodowym. Konie historii. Teraz uśmiech na twarze i cieszymy się ze zwycięstwa.
Wszyscy uśmiechnęli się szeroko i już bez większych zakłóceń skończyliśmy posiłek. Wszyscy wrócili do pokoi po swoje bagaże. Jagoda została "porwana" przez Asię więc miałam luzyy. Weszłam do pokoju Marty, zastałam ją już w lepszym stanie, siedziała na łóżku i pochłaniała wodę mineralną.
-Kochanie masz 20 minut  bo o 10  wyjeżdżamy.
-Gdzie ?
-Do Rzeszowa z chłopakami.
-Ja nigdzie nie jadę Radek już po mnie jedzie bo był gdzieś tu w pobliżu.
-Radek ?
-No mój chłopak nie mówiłam ci ?
-Wiesz po twoim wczorajszym zachowaniu mało kto założyłby że masz chłopaka.
-Oj no dobra wiem przesadziłam. Nie chcę żadnych złotych rad idź się pakuje a ja idę pod prysznic.
Ona ruszyła w kierunku łazienki a ja szybko się spakowałam. Przed 10 przyszedł Pit i wziął jedną z moich torb. Marta zeszła z nami aby zjeść śniadanie, pożegnałam się z nią w holu i dołączyłam do grupki ustawionej przed budynkiem w oczekiwaniu na autokar. Nie obyło się od tłumu fanów, rozdawania autografów i robienia sobie zdjęć ale chłopcy byli tak szczęśliwi że nikomu to nie przeszkadzało. Stanęłam obok Asi która trzymała na rękach Jagodę bawiąca się prawdopodobnie jej telefonem. Po kilku sekundach autokar podjechał a wszyscy zaczeli głośno klaskać i wiwatować, taką radośc sprawił im wielki napis MISTRZ RESOVIA. Wszyscy wsiedliśmy zajmując miejsca ze swoimi drugimi połówkami bądź dziećmi. Ja usiadłam na samym tyle z Nowakowskim ponieważ jak to stwierdził "tylko on mi został bo Jagoda znalazła już nową siostrę" No dzięki !!


..................................
Kolejnyyy !!! Ej boże boze ak oni mogli przegrać. Gdyby nie ten pierwszy set wygrali by na 100 %
No ale cóż i tak ich kocham i ich grę <3 Komentować prosze :P
Pozdro. Jull xoxo






sobota, 8 czerwca 2013

29

Podążałam w stronę trybun gdzie siedziały moje dziewczyny, z daleka widziałam wielki uśmiech Piotrka i jego ataki "na wysokościach". Usiadłam obok Jagody i zaczęłam rozmyślać nad tym co prawie powiedziałam w szatni Cichemu. Byłam przerażona tym że on zapewne domyślił się co chciałam powiedzieć i ma teraz jakieś nadzieje. Musiał się kogoś poradzić a najlepszą w doradzaniu była Marta więc szybko zamieniłam się miejscami z małą która była tak przejęta meczem że nic innego ją nie interesowało.
-Co jest ? Pogodziłaś się z nim ?
-Tak .
-To czemu smutasz ?
-Bo prawie powiedziałam mu że go Kocham.
-Ale kiedy ?
-No teraz byłam u niego w szatni.
-Jak to prawie ?
-Dokładnie że cytuje " Przecież wiesz ze to ciebie k" I w tym momencie wszedł Achrem i go zaciągnął na boisko. Ale ja jestem wręcz pewna ze on wie co chciałam mu powiedzieć .
-No dobrze to w czym problem ?
-Jak to w czym on teraz sobie pomyśli ze serio coś do niego czuje .
-A tak nie jest ?
-Nie, znaczy się nie wiem chyba nie, ale to nie ma znaczenia przecież ja mam Jagodę studia niepoukładane życie po co miałby się wiązać z taką osobą żeby mieć więcej problemów ?
-Powiem ci jedno nawet jeśli myślisz że chciałaś powiedzieć to niechcący tak naprawdę powiedziałaś to bo tak chciałaś, przecież gdybyś nic do niego nie czuła to by ci to nawet na myśl nie przyszło. A po za tym Piotrek nie jest typem faceta który patrzy się wyłącznie na zewnętrzne cechy i wartości.
-Myślisz ?
-Myślę ze powinnaś dać mu szansę.
Pocałowałam przyjaciółkę w policzek i rozsiadłam się wygodnie ponieważ właśnie zaczęto prezentować drużyny. Mecz był zacięty i wyrównany, lecz po tie-breku lepszą okazała się drużyna Resovi. Chłopcy rozbiegli się po całej hali skacząc i drąc się w wniebogłosy, my lepsze nie byłyśmy razem z Jagodą Martą i Asią która się do nas dosiadł skakałyśmy piszczałyśmy a ja się nawet popłakałam. Chłopcy po chwili podbiegli do nas, Bartman zaczął całować Aśkę i ją kręcić wokół, Piotrek nie zważając na tysiące ludzi przyglądającym się nam z przygotowanymi aparatami wziął mnie na ręce i mocno pocałował. Odwzajemniłam pocałunek, i byłam już pewna że go Kocham i stał się on już częścią mnie. Po chwili oderwaliśmy się od siebie, Marta pogratulowała Pitowi a Jagoda na niego wskoczyła i zaczęła mu do ucha krzyczeć "Mistrz mistrz Resovia" . Zaczęłam się zastanawiać bo kim to dziecko ma ADHD, odpowiedź przyszła szybko.
-Jagoda jest zupełnie taka jak ty. Zwrócił się do mnie Cichy, odstawił małą na podłogę pocałował mnie jeszcze raz i odszedł z resztą chłopaków do szatni. Słychać było tylko ich głośny śpiew i śmiech.Po rozdaniu nagród ruszyliśmy na rynek, bawiliśmy się z zupełnie nieznanymi ludźmi ale najwyraźniej nikomu to nie przeszkadzało. Ja nic nie piłam ponieważ miałam pod opieką Owocka i wolałam nie ryzykować chociaż kuszona byłam cały czas. Z głośnego klubu przeniosłam się do kawiarni po drugiej stronie w której było o wiele ciszej. Jagoda była już tak śpiąca że gdy tylko tam weszłyśmy zasnęła mi na rękach. Cieszyłam się że jest to 24h kawiarnia bo chwile sobie na chłopaków poczekam. Marta zniknęła mi zaraz po wejściu do klubu , była rozszarpywana przez wolnych siatkarzy i jakoś po jej wyrazie twarzy nie wywnioskowałam ze potrzebuje pomocy, wręcz przeciwnie była w swoim żywiole.Było grubo po 2 w nocy a ja byłam tak śpiąca że gdyby nie kawa przed sekundą mi przyniesiona zasnęła bym od razu. Po kilku chwilach zobaczyłam Piotrka idącego w stronę kawiarni. Wszedł do niej i przysiadł się do nas uprzednio przykrywając małą swoją bluzą. Uśmiechnęłam się szeroko i do niego przytuliła bo byłam tak zmęczona że siedzieć mis ię nie chciało.
-Zmęczona?
-Śpię na stojąco.
-Chcesz już wracać ?
-Idź się bawić nie przejmuj się mną.
-Ale wiesz ze możemy zamówić taksi.
-Piotrek jest późno ja nie myślę, zamów mi pojazd i wracaj do zabawy.
-No już lecę, nie zostawię was same, a jak ten kierowca się pedofilem okaże.
-Boże dzwoń po to taksi i wracaj.
Siatkarz zadzwonił po środek transportu do którego weszliśmy wszyscy we troje mimo moich próśb żeby wrócił się bawić. Okazało się że oprócz kilku kieliszków szampana chłopak nic nie wypił i był dosyć trzeźwy. Jeszcze pod kawiarnią przejął ode mnie Jagodę i teraz kładł ją na  łóżku w apartamencie. Kiedy pocałował mnie na dobranoc i chciał już wychodzić odważyłam się go zatrzymać.
-Piotrek?
-Tak ? Odwrócił się na pięcie i spojrzał na mnie badawczo.
-Zostań, po co masz sam siedzieć w pokoju jeżeli możesz zostać ze mną chyba ze wracasz do klubu ?
-Nie nie wracam. Na prawdę tego chcesz ?
-Tak chce żebyś został. Skocz do siebie po piżamę ja się w tym czasie wykąpie.
-Dobra zaraz wracam.
Posłałam mu buziaka w powietrzu którego złapał i schował do kieszeni.
-Na później. Oznajmił i wyszedł z pokoju. Wzięłam szybki prysznic zmyłam makijaż i ubrałam swoją mało seksowną ale wygodną PIŻAMKĘ . Wyszłam z toalety kiedy akurat siatkarz wrócił z mała podręczną torebką. Teraz to on udał się do toalety a ja ułożyłam się wygodnie w łóżku. Po kilku minutach wrócił w samych spodenkach i stanął przede mną ponieważ z wrażenia aż usiadłam.
-Podsumowując najgorsza klata w reprezentacji. Zacytowałam jednego z siatkarzy i szeroko się uśmiechnęłam. Zrobił smutna minę która po chwili przerodziła się już w bardziej złowieszczą.Po woli zaczął się nade mną nachylać aż w końcu położyłam się na łóżku a on oparł się łokciami o materac.
-Najgorsza powiadasz ?
-Ale wiesz to taki żart był.Zaczęłam się tłumaczyć, próbując się nie zaśmiać .
-Ni e znam się na żartach. Powiedział i wbił się moje usta, uśmiechnęłam się i odwzajemniłam pocałunek. Po chwili oderwał się ode mnie i popatrzył głęboko w oczy momentalnie robiąc się poważnym.
-Stało się coś ? Zapytałam lekko przerażona.
-Kocham Cię powiedział już uśmiechając się od ucha do ucha. Znów wbił się w moje usta i nawet nie pozwolił mi jakkolwiek zareagować. Odepchnęłam go lekko i wyswobodziłam się z jego uścisku.
-Jezu przepraszam ja nie powinienem, naprawdę żartowałem tak głupio przepraszam.
Popatrzyłam na jego przerażoną minę i objęłam jego twarz dłońmi.
-Nie znam się na żartach. Kocham Cię Piotrek. Szepnęłam i wbiłam się w jego usta. Po chwili wtuleni mega zmęczeni zasnęliśmy wtuleni w siebie. W nocy obudził nas ciszy płacz. Przerażona wstałam i szybko udałam się do pokoju mojej siostry co także uczynił siatkarz. Podeszłam do jej łóżka i zaczęłam ją uspokajać. Miała straszny koszmar i to jego się przestraszyłam. Cichy podszedł do nas wziął ją na ręce i zaniósł do naszego pokoju położył ją na środku łóżka a sam ułożył się obok niej, uczyniłam to samo tylko z drugiej strony tak że Owocek czuł się bezpiecznie. Przybliżyliśmy się do siebie a ona wtuliła się w Piotrka a ja w nią.
-Kocham was. Powiedziała cicho i zasnęła.
-My ciebie też kochanie. Szepnęłam i pocałował ją w czoło.


.................
Już jutro kolejny mecz się doczekać nie mogę. Jak podoba się rozdział ? Już niedługo koniec :( ale nie martwcie się tak szybko się mnie nie pozbędziecie mam już nowy projekt na oku no i jeszcze ten niedokończony.


-

piątek, 7 czerwca 2013

28

Zadzwoniłam do Cichego aby poinformować go ze dotarłyśmy. Nie wiem czy minęło 10 sekund a on już był w holu i obejmował mnie wręcz odcinając dopływ powietrza.
-Piotrekkk
-O Jezu przepraszam nic ci nie jest ?
-Nie nic chodź no tu do mnie stęskniłam się. Ponownie mnie przytulił ale już o wiele delikatniej. Małą wyściskał tak samo jak mnie( tylko ze z nią się nie całował :D). O cholera no właśnie całował, całowaliśmy się na środku holu w porze obiadowej geniusss. Rozglądnęłam się nerwowo i ujrzałam grupkę siatkarzy stojącą koło schodów i wlepiających w nas swój niedowierzający wzrok. Tylko Zibi przeszedł koło nich, i niezaskoczony jakoś obrotem sprawy. Marta załatwiła już wszystkie formalności, przywitała się z Cichym i podążyłyśmy do swojego pokoju. Znajdował się on na drugim piętrze hotelu, i co się później okazało obok pokoju Asi. Poprawiłyśmy makijaż i fryzury i poszłyśmy na obiad. Coraz bardziej zbliżając się do stołówki byłam coraz bardziej zdenerwowana ponieważ wiedziałam że są tam siatkarze. Niestety miałam racje i kiedy weszłyśmy wzrok wszystkich z nich został przeniesiony na mnie. Postanowiłam udawać ze nie wiem o co im chodzi i do każdego podeszłam z wielkim uśmiechem i się przywitałam. Odpowiadali krótkie cześć bo chyba nadal w szoku byli. Usiadłyśmy przy wolnym stoliku i czekałyśmy na kelnera. Chwilę poczekałyśmy ale uwierzcie było warto. Wysoki przystojny całkiem dobrze zbudowany brunet  z zielonymi oczami. Ohhhh...
-Witam piękne panie czym mogę służyć ?
No czyż on nie jest cudowny ?
-A co pan proponuje ? Zapytałam wyzywającą unosząc brwi. Gościu uśmiechnął się szeroko i puścił do mnie oczko a Marta była w takim szoku ze musiałam za nią coś zamówić bo nic się nie odzywała tylko patrzyła na mnie z wytrzeszczonymi oczami . Zamówiłam dwie normalne porcje dania głównego i połówkę dla Owocka.
-No co ?? Zapytałam kiedy "ciacho" już odeszło .
-Blanka.
-No co ?
-Nie poznaje Cię. Dawniej to ty byś się słowem do takiego przystojniaka nie odezwała i to ja bym gadała a teraz ?
-Przystojny to on jest naprawdę!!
-Kto?? Koło mnie zasiadł Cichy i popatrzył na mnie wyczekująco.
-Oczywiście ze ty !!
-Widziałem tego kelnera.
-Ale że co ?
-Podrywał Cię a ty jego !
-Nie ?
-Tak !
-Pit przestań wymyślać.
-Przyszedłem wam tylko powiedzieć ze idziemy na trening , widzimy się na meczu ?
Zapytał dziewczyn a na mnie nawet nie spojrzał. Co mu ?
-Tak tak przyjdziemy. Pisnęła Jagoda i się do niego przytuliła. Siatkarz pocałował ją w czoło i nakazał mocnego trzymania kciuków. Wstał i tak po prostu wyszedł. Ej no co się właśnie stało ? Obraził się ? Ale o co ? Kelnera ?
-No to się porobiło .
-Marta ale o czym ty mówisz ?
-Pit się na ciebie fochnął.
-To wiem ale o co ?
-O kelnera, widział jak do niego zarywasz.
-Ale ja nic nie zrobiła, a tak po za tym to my nawet razem nie jesteśmy.
-Razem nie jesteście a ostatni miesiąc on prawie u ciebie zamieszkał i jeszcze do tego się całujecie.
-Cicho, później pogadamy. Znacząco popatrzyłam na małą co miało oznaczać ze nie chce przy niej gadać. Marta zrozumiała i wzięła się za pożeranie swojego posiłku którego nawet nie wiem kiedy nam przyniesiono.Przed 14 wróciłyśmy do pokoju i każda padnięta padła na łóżku. Postanowiłyśmy zrobić sobie godziną drzemkę. Jak postanowiłyśmy tak uczyniłyśmy tylko że zamiast godziny przespałyśmy dwie. Wstałam pierwsza, była 16:10 więc postanowiłam ze obudzę je kiedy się umyje. Wzięłam szybki prysznic i w szlafroku wyszłam z łazienki, obudziłam dziewczyny i dałam małej ubrania do PRZEBRANIA. Sama ubrałam się TAK, włosy spięłam w wysokiego koka i uczesałam Owocka. Po chwili z łazienki wyszła Marta, ja poszłam się wymalować a ona  UBRAĆ. Uczesała się tak jak ja, zrobiła makijaż i byłyśmy gotowe do wyjścia. Zamówiłam Taksówkę i po 20 minutach byłyśmy pod halą. Źle czułam się z myślą ze Piotrek jest na mnie zły i postanowiłam złapać go jeszcze przed meczem. Dziewczyny poszły do naszego sektora a ja ruszyłam na poszukiwania. Ochroniarz nie chciał wpuścić mnie w pobliże szatni ale wybłagałam go aby to on tam wszedł i poprosił Nowakowskiego mówiąc że przyszła Jasińska i nie chce się ruszyć do półki go nie spotka. Po kilku chwilach z szatni wyłoniły się chyba głowy wszystkich siatkarzy oprócz Pita.
-Igła pomocy, weź go zawołaj.
-Uparł się i nie pójdzie.
-Mogę tam wejść ?
-Możesz. Ochroniarz popatrzył na nich zdziwiony ale przepuśćił mnie.  W szatni stało kilku siatkarzy reszta w drzwiach stała trener , Pit siedział na ławce zły i nawet na mnie nie popatrzył.
-Dzień dobry panie Andrzeju.
-Blanka ? Co ty tu robisz ?
-Musze pogadać z Piotrkiem.
-Ale ja nie chce z tobą rozmawiać.
-Czy ja cię o zdanie pytałam ? Popatrzył na niego zła, i usłyszałam cichy śmiech siatkarzy i sztabu.
-Wiesz ze przed meczami na to nie pozwalam zwłaszcza przed takim ważnym ?
-Tak wiem ale to 5 minut zajmie, naprawdę i mogę obiecać ze będzie mieć lepszy humor.
-Tak ? A cóż uczynisz ?
-Trenerze tajemnica. On mnie po prostu bardzo lubi.
-Bardzo Trenerze, widziałam dzisiaj jak namiętnie wyrażali tą przyjaźń . Krzyknął Ignaczak gdzieś z korytarza. Wszyscy się zaśmiali włącznie ze mną.
-Ciebie nikt nic nie pytał Ignaczak. Krzyknął trener i wyszedł, wyganiając wszystkich z szatni. Piotrek też chciał wyjść ale stanęłam przed nim i wbiłam się w jego usta. Oderwałam się od niego i zawiesiłam ręce na jego szyi.
-Piotrze Nowakowski dla mnie jesteś najprzystojniejszym facetem na świecie.
-Ale ten kelner...
-Był przystojny to prawda, chyba mogę się patrzyć na innych czy nie ? Siatkarz pokiwał przecząco głową i się cicho zaśmiał.
-Pitt noo, wiesz że to Ciebie K....
-Piotrek choć już. Do szatni wpadł Achrem i wyciągnął Piotrka z szatni.
-Pogadamy po meczu. Krzyknął/
-Dobrze powodzenia, wygrajcie to.

.............
Jest kolejny zachęcam do komentowania :D Ja po meczu trochę zawiedziona jestem ale blok Wrony i Kurasia  nadal ma w głowie. TACY SAMI A ŚCIANA MIĘDZY NAMI HAHAHAH <3 Pozdro.
Jull xoxo

poniedziałek, 3 czerwca 2013

27

Popatrzyłam się na niego zalotnie, ten podniósł mnie lekko tak abym mogła objąć go nogami w biodrach. Przylgnęłam do niego całym ciałem i zaczęłam całować. Ten przycisnął mnie do ściany tak jakby bał się że mu ucieknę. Nasze pocałunki stawały się coraz bardziej namiętne i odważne.
-Pit dziecko jest w pokoju obok. Siatkarz jednak nic sobie z tego nie robił i nadal całował moją szyje i dekolt. 
-Pit! Powiedziałam głośniej, oderwał się ode mnie i spojrzał seksownie.
-No co ? Będziemy cicho przynajmniej ja. Uniósł jedną brew, i nadal paczył mi się odważnie w oczy. Zaśmiałam się krótko i przewróciłam oczami na znak jego głupoty. Patrzyła się na niego pewnie i nieubłaganie chociaż w środku nie pragnęłam niczego innego.
-Nie ?? Zapytał Piter z kocimi oczami ? 
-Ehhhh z bólem serca ale nie :( Cóż bycie "matką" to trudna rzecz. 
-No dobrze. Powiedział zrezygnowany i niechętnie się ode mnie oderwał.  Usiedliśmy wtuleni na kanapie i włączyliśmy jakąś durną telenowele. Po chwili chłopak zerwał się z kanapy zwalając mnie przy tym na podłogę i niczym odkrywca jakiejś rzeczy która zmieni świat stanął nade mną. 
-Ałaaa. Zawołałam i popatrzyłam z rozbawieniem na minę Cichego który dopiero teraz zorientował się co uczynił. 
-Matko Boska przepraszam nic ci nie jest, jaki ze mnie idiota, boli Cię coś ?
-Spokojnie oddychaj i podaj mi rękę żebym mogła wstać. Jak poprosiłam tak uczynił i już po chwili ponownie siedziałam na sofie. 
-No to mów co odkryłeś ?
-Mam plan ! Powiedział uradowany. 
-Słucham Cię uważnie.
-Za tydzień mamy pierwszy mecz finałowy, w sumie dwa bo to jeden jest w piątek a drugi w niedziele. 
-To wiem, wzięłam wolne mam bilety.
-Ciiii nie przerywaj,
-No mów dalej.
-Nie dała byś rady załatwić sobie wolnego na dwa tygodnie, bo chce was zabrać na wakacje.
-Was ? Czyli ?
-No Ciebie i Jagodę a kogo ? Hahhaha 
-Tak się pytam tylko. Ale to kiedy dokładnie.
-No to załóżmy że rozegramy pięć spotkań to tak za 4 tygodnie powiedzmy.
-Pewnie da się załatwić.A gdzie ??
-A tego nie powiem. Ale czekaj czekaj czy ty powiedziałaś ze przyjedziesz do Kędzierzyna ? 
-Z Jagodą no tak, już miałam bilety dawno kupione. 
-I czemu ciołku nie mówisz ?
-Ciołku ? Ja ci dam ciołka zaraz w łeb.
-Oj wież ze cię Lubię. Pokazałam mu język i odwróciłam się do niego plecami .
-Foch Forever ?
-Żebyś wiedział.
-A masz bilety na mecz w Rzeszowie ?
Odwróciłam się do niego przodem i popatrzyłam z przymrużonych oczu co siatkarza nieźle rozbawiło.
-Co proponujesz ?
-Bileciki.
-Serio ?
-Serio serio. Skoczyłam na niego i zaczęłam ściskać. 
-Tu poproszę. Powiedział siatkarz wskazując na policzek, ja postanowiłam jednak inaczej mu podziękować. Objęłam jego twarz dłońmi odwróciłam tak że nasze usta już prawie się stykały i namiętnie go pocałowałam. Stwierdzam że źle się ze mną dzieje coś ostatnio się uczuciowa zrobiłam naprawdę. Wcześniej nigdy bym tak nie zareagowała. Piter wyraźnie zaskoczony ale też ucieszony oddał mój pocałunek. Kilka minut po 17 siatkarz wyszedł ode mnie z mieszkania, ponieważ musiał jeszcze przed treningiem wstąpić do swojego po strój na przebranie. 


*3-TYGODNIE PÓŹNIEJ.

Te kilka tygodni były bardzo intensywne nie tylko dla Piotrka ze względu na mecze ale o tym za chwilkę ale także dla mnie ze względy na sesję na studiach i rożnych innych pierdołach związanych ze szkołą. Większość rzeczy pozdawałam w pierwszym terminie choć nie było łatwo bo najwięcej uczyłam się w pociągu jeżdżącym kursem Rzeszów - Katowice - Kędzierzyn wiem pokręcone ale pojechałyśmy dzień wcześniej i nocowałyśmy u Marty, ponieważ ona też chciała jechać na ten mecz jechałyśmy rano z Katowic do Kędzierzyna. Właśnie pakuję się aby znów ruszyć w podróż do miasta rywali Resoviaków. Jak przewidywał Piotrek kto zdobędzie złoto rozstrzygnie się w 5 meczu w Kędzierzynie. Tydzień po tym ostatnim meczu wyjeżdżamy na dwu tygodniowe wakacje, lecz nawet jak bym chciała nie powiem wam gdzie bo sama nie wiem. A co do mnie i do Cichego, cóż sprawy idą w dobrym kierunku (chyba ?) nie ma już na szczęście takich odpałów jak 3 tygodnie temu z czego jestem pół na pół zadowolona i smutna ood taka logika kobiety. Nie jesteśmy razem, i nikt nie wie że się spotykamy w sensie ze na randki chodzimy chyba z wyjątkiem Krzysia Iwonki i Bartmana i Asi którzy ostatnimi czasy robili za opiekunki. Jagoda już tak zżyła się z Piotrkiem że sama czasami proponuje ze pójdzie do wujka Zibiego i cioci Asi ale i tak argumentacja jej była najlepsza " Lubie ich bo mi dają słodycze, biorą mnie na lody, wujek nosi mnie na baranach a ciocia przebiera i oglądają ze mną bajki"-No tak to w końcu dziecko. Trzy dni temu przyjechała do mnie Marta, i razem z nami jedzie dopingować chłopaków. 
Rano wstałyśmy z Martą o 7:01, umyłyśmy się, wymalowałyśmy i przebrałyśmy. Ja ubrałam się tak :
Marta tak:
Z czego tylko buty ubrała swoje resztę to moja szafa ale no jak to mówią przyjaciół się nie wybiera haha :D Obudziłyśmy małą którą ubrałam TAK, zjadłyśmy spólne śniadanie i o 8:15 wyjechałyśmy z pod kamienicy taksówką na PKP. Po 4 godzinach podróży wysiadłyśmy na dworcu głównym w Kędzierzynie i pojechałyśmy pod hotel chłopaków. 


.................................
Już jest kolejny. Zachęcam do komentowania, czy się podoba ? Zmieniłam zdanie i napisze jeszcze góra 4  rozdziały +Epilog . Miłego czytania Jull Xoxo






czwartek, 30 maja 2013

26

Kiedy do niego wróciłyśmy właśnie podchodził do kasy. Małej i sobie tak tak sobie dobrze przeczytaliście zamówił zestaw Happy Meal, ja poprosiłam o duże frytki, małą sałatkę i dużą colę. Kiedy otrzymaliśmy zamówienie, postanowiliśmy zając miejsce w kącie "knajpki". Wiecie co ? Kiedy tak siedzieliśmy, razem  wygłupiając się i żartując poczułam się jakbyśmy byli rodziną, nie chodzi o mnie i Jagodę ale o Piotrka z którym nie mieliśmy tematu tabu i zżyłyśmy się z nim w szczególności ja ale Ciiiiiiiii ;) Po jakiejś godzince postoju ruszyliśmy w dalszą podróż.
-Piter jak ja wgl znalazłam się u siebie w pokoju dzisiaj znaczy wczoraj w sensie ze w nocy.
-Hahahah uwielbiam jak się plączesz, roztrzepańcu ty mój. Popatrzyłam na niego kpiącym wzrokiem
-Twój ?? Hhahah w marzeniach
-Marzenia. Powtórzył i zapatrzył się w moje oczy.
-Po pierwsze patrz na drogę a po drugie nie odpowiedziałeś na pytanie.
-Przeniosłem Cię.
-Ale ze ty ? Mnie ? Jak ty ?
-Co jak ?
-Jak ty mnie podniosłeś ?
-Kobieto, ty leciutka jak piórko jesteś, właśnie postanowiłem że muszę Cię zacząć odżywiać.
-Ja na diecie jestem, matacu.
-Jaja sobie robisz ? Jakiej diecie z kości na ości ?
-Oj nie przesadzaj.
-Ile ważysz ?
-O wiele za dużo
-Czyli ?
-50 kg
-A wzrostu masz ?
-179
-Jako fizjo sama powinnaś wiedzieć że masz niedowagę.
-A czy możemy już przestać mówić o tym ile ważę?
-Dobrze ale wiedź że nie dam ci spokoju.
Dalsza podróż minęła nam miło i szybko. Całą drogę rozmawialiśmy dowiadując się o sobie nowych rzeczy. Wiem że Cichy lubi kolor zielony, ma obsesję na punkcie czystości, jest wielkim żarłokiem i a jego miłością jest łóżko. Coś po 15 zajechaliśmy pod moją kamienicę, Jagoda nadal spała przez co zaczęłam się nieźle martwić bo nigdy aż tak długo nie sypiała. Siatkarz powoli zaniósł ją do domu  ułożył w łóżku i  pocałował w czoło. Następnie wrócił aby pomóc mi z bagażem.
-Kawa czy herbata ?
-Kawę poproszę.
-Siadaj już przygotowuję, głodny ?
-Wiesz w sumie to tak.
-Kanapki z nutellą ?
-Ojjjj tak tak.
-Hhahaha dziecko.
-Jakie dziecko jakie dziecko ? Podszedł do mnie i objął w od tyłu w pasie. Powoli odwróciłam się w jego stronę a wielkie łapska Cichego spoczęły na moich pośladkach. Zaśmiałam się z jego głupoty i popatrzyłam głęboko w oczy.
-A ty nie masz jakiegoś treningu czy coś ?
-Dopiero o 18, a co już mnie wyganiasz ?
-Nie tylko sprawdzam ile mamy czasu. Popatrzyłam się na niego zalotnie, ten podniósł mnie lekko tak abym mogła objąć go nogami w biodrach. Przylgnęłam do niego całym ciałem i zaczęłam całować. Ten przycisnął mnie do ściany tak jakby bał się że mu ucieknę. Nasze pocałunki stawały się coraz bardziej namiętne i odważne.

 ...................
Taki króciutki rozdzialik. Mam nadzieje że się spodobał i czekam na komentarze.
Pojawi się tu jeszcze tylko 7 postów co o tym myślicie ? Przedłużyć skrócić ?
Pozdro Jull xoxo


piątek, 24 maja 2013

25

Obudziłam się chwilę po 8:40. Rozejrzałam się do okoła zdezorientowana że jestem w swoim łóżku. Przetarłam oczy i jeszcze raz rzuciłam okiem na pomieszczenie. Wszystko się zgadzało, Jagoda nadal spała więc po cichu wymknęłam się spokoju uprzednio zabierając ubrania. Wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam i wyprostowałam włosy, nałożyłam lekki makijaż i UBRAŁAM SIĘ. Zeszłam na dół i z przyzwyczajenia zaczęłam przyrządzać śniadanie. Nastawiłam wodę na kawę, wyciągnęłam wszystkie potrzebne produkty i rozpoczęłam przygotowywanie kanapek. Po kilku minutach dołączyła do mnie pani Marta i wspólnie zaniosłyśmy wszytko na taras. W międzyczasie poszłam obudzić Owocka. Wstała bez większego problemu i  ubrała eis w przygotowane przez mnie CIUSZKI. Schodząc na dół minęłyśmy Cichego który z zaspany podążał w stronę łazienki. O mało ze schodów po drodze nie spadł, czym wywołał u mnie napad śmiechu, pokazał mi język  i oznajmił ze zaraz do nas przyjdzie. Po dłuższej chwili, przysiadł się do stołu i zaczął pałaszować kanapki.
-Pycha kto  robił
-Ja !! Pisnęłam podekscytowana.
-I tak nagle straciły smak.
-Ejjjj że nie potrafię ugotować zupy nie znaczy że kanapek zrobić nie umiem.
-Czyżby ? Popatrzył na mnie spod uniesionej brwi z lekko drwiącym uśmieszkiem.
-Oj no wiem o co ci chodzi. Ale to się nie liczy, sam taką chciałeś.
-To nie ja przecież ci mówiłem, Igła wysłał tego SMS.
-Kocham tego faceta, ale i tak najlepsze w tym wszystkim było to że to zjadłeś bo mi przykrości nie chciałeś zrobić, nie całą ale jednak gest się liczy.
Pewnego dnia mojego stażu, chłopcy postanowili się o coś założyć nie wiem o co poszło w każdym bądź razie nagrodą miała być potrawa przygotowana przez mnie. Chłopcy nie wiedzieli ze kucharka ze mnie marna, a i jeszcze do tego myśleli że ciastka które co dzień im przynosiłam były domowej roboty. Niech sobie myślą ja się przynajmniej pośmieje pomyślałam. Piotrek wtedy ten zakład wygrał mi miał mi powiedzieć co chce do jedzenia. Że kolejny trening mieliśmy następnego dnia rano postawił na kanapki. Śpieszyłam się wtedy i nakazałam mu napisać z czym je sobie życzy. Wieczorem siedząc przy książkach dostałam SMS który brzmiał tak : " Na śniadanko poproszę pyszne kanapeczki z ogórkiem szynką , pasztetem, kiełbasą, keczupem, majonezem, serkiem topionym, nutellą i dżemem truskawkowym"
Po przeczytaniu pomyślałam dobra jak chcesz zrobię to co mi napisałeś. Następnego dnia rano zrobiłam kanapkę z wyżej wymienionymi składnikami i zaniosłam siatkarzowi. Jak później się okazało SMS napisał Ignaczak chcący zemścić się za przegraną w zakładzie. W tak miłej atmosferze minęło nam śniadanie, po którym poszliśmy się pakować do wyjazdu. Po długim pożegnaniu ruszyliśmy w drogę powrotną.
-Piotrek a czym właściwie zajmuje się twój tata ?
-Ma własną firmę a czemu pytasz ?
-Po prostu nie widziałam go rano w niedzielę i zdziwiło mnie to z lekka.
-Ale on nie w pracy był.
-To gdzie ?
-Na spacerze.
-Ohh typ sportowca ?
-Odziedziczyłem to po nim.
-Nie wątpię. Półtorej godziny jazdy minęło dość szybko i bez żadnych problemów, słuchaliśmy muzyki głośno śpiewaliśmy i śmialiśmy do łez. Była 12:30 a my bez żadnego postoju jechaliśmy. Z moich jakze inteligentnych rozmyśleń wyrwał mnie krzyk. Koniec spokoju!
-Blankaaaa !! Odwróciłam się w stronę fotelika.
-Słucham kochanie ?
-Bo ja muszę do łazienki.
-Musisz ?
-Muszę !
-Pit zajedź do Mc przy okazji coś zjemy.
Siatkarz posłuchał mojego rozkazu i już po chwili znalazłyśmy się z małą w toalecie a Cichy zajął kolejkę.

................................
Podoba się ?? Proszę o szczere komentarze i o zostawianie lików do waszych blogów.
Kto oglądał mecz <3 Niby towarzyski a jak cieszy. Dawno nie widziałam naszych Złotopolskich w akcji więc wręcz nie mogłam doczekać się tego spotkania. Od razu uprzedzam że jutro może nie pojawić się post z przyczyn technicznych jak i Finału Ligi Mistrzów. Ale to nie jest jeszcze pewne. A tak wgl po za tematem kto wygra waszym zdaniem. Ja jestem za Borussią <3 Jeszcze raz proszę o komentarze
Pozdrawiam Jull xoxo

czwartek, 23 maja 2013

24

Do domu wróciliśmy coś po 15. wymordowane podróżą jaką zafundował nam Cichy postanowiłyśmy trochę odpocząć. Spałam jedynie godzinę bo, pani Marta wołała na obiad obudziłam małą i zeszłyśmy na posiłek. Przy stole na tarasie siedziała już cała rodzina włącznie z ojcem Piotrka który wrócił z pracy. 
-Jak było na basenie ? Zapytał pan Nowakowski.
-Super !!! Wykrzyknęła Jagoda równocześnie z Pitem, wszyscy wybuchli śmiechem a tamci dwoje przybili sobie piątkę. 
-Do kościoła idziemy na 19, idziecie z nami ?
-Ja i Jagoda tak nie wiem jak Cichy znaczy się Piotrek. 
-Idę idę. Powiedział siatkarz śmiejąc się z tego co wcześniej powiedziałam. Po wspaniale spędzonym popołudniu w towarzystwie państwa Nowakowskich poszliśmy się przebrać do kościoła. Na szczęście wzięłam coś bardziej eleganckiego. Dręczyła mnie jedynie myśl że już jutro rano musimy stąd odjechać i wrócimy do świata żywych którym nikogo nie interesuje i nie mam rodziny, no może poza Piotrkiem ale to inna bajka. Ubrałam się TAK, włosy rozpuściłam i wyprostowałam, zrobiłam lekki makijaż i ubrałam JAGODĘ. Piotrek wszystkie nas skomplementował że pięknie wyglądamy.
-No już już synu nie podlizuj się.
-Toż to najprawdziwsza prawda.
-Blanka i Jagoda owszem ale ja stara baba nie mogę wyglądać pięknie.
-Kochanie ty zawsze wyglądasz pięknie. Wtrącił się pan Krzysztof, i ucałował żonę. Rozczulająca scena, ludzie którzy większość życia spędzili razem i nadal kochają się tą miłością którą poczuli po pierwszym spotkaniu, pocałunku , dotyku. Msza odbyła się sprawnie i miło było słuchać księdza mówiącego o miłości. Zbieg okoliczności czy pomoc Boska ? Przez całą msze zadawałam sobie to pytanie. Czyżby Bóg naprawdę istniał i wiedział jak czuję się niekochana ? Może przez słowa kapłana " Urodziłeś się- znaczy ze ktoś Cię kocha" chciał mi przekazać że jednak nie jestem sama ? Z rozmyśleń wybił mnie głos parafian którzy odpowiedzieli księdzu "AMEN i zaczęli się rozchodzić. "AMEN" powiedziałam po cichu i wyszłam z kaplicy. Dopiero teraz dostrzegłam jak piękne jest to miejsce. Biały kościół wyglądał PIĘKNIE na tle różnokolorowych kwiatów i drzew. Uśmiechnęłam się sama do siebie, mrużąc oczy popatrzyłam w stronę słońca " BÓG JEDNAK ISTNIEJE" pomyślałam i z Owockiem na rękach ruszyłam za siatkarzem do samochodu. Wróciliśmy do domu po 20, umyłam Jagodę i położyłam ją spać, sama wzięłam prysznic, włosy spięłam w luźnego koka , zmyłam makijaż i ubrałam się tak :
Wyglądałam jakby to ująć co najmniej dziwnie. Widząc ze Owocek słodko śpi na paluszkach zeszłam na taras. Była 21:40 więc nie było aż tak ciepło ale lekkie zmarzniecie było warte widoku zachodzącego słońca.  Usiadłam na ławeczce w ogrodzie  i podciąg-łam kolana pod brodę.  Chciałam tu zostać, chciał mieć rodzinę, chciałam aby rodzice byli i mnie wspierali. Czułam ich obecność ale to nie to samo co nawet jedno głupie słowo otuchy. Znów chciałam ich usłyszeć, mogli nawet na mnie krzyczeć chciałam po prostu poczuć że się o mnie martwią. Poczułam jak ktoś zakłada mi koc na ramiona i szczelnie nim mnie opatula. Uśmiechnęłam się do siatkarza który zasiadł koło mnie i objął ramieniem.
-O czym myślisz ?
-O tym jak wielkie szczęście masz.
-Ja ?
-Tak ty. Sławny siatkarz spełniający swoje ambicje i marzenia. Masz kochającą rodzinę która w każdej sytuacji Cie może wesprzeć. Piotrek uśmiechnął się szeroko.
-Masz racje mam ogromne szczęście, ale nie wspomniałaś o jednym.
-O czym?
-O tym jakim wielkim jestem szczęściarzem ze spotkałem ciebie. 
Uśmiechnęłam, się szeroko i ujęłam jego twarz w dłonie.
-Lubie Cię Nowakowski, naprawdę cię lubię .
Pocałowałam go, i mocno wtuliłam w jego tors. 

..................
Jest. Kolejny !! Czekam na komentarze. Podoba się czy nie ?? 
Miłego czytania Jull xoxo