czwartek, 23 maja 2013

24

Do domu wróciliśmy coś po 15. wymordowane podróżą jaką zafundował nam Cichy postanowiłyśmy trochę odpocząć. Spałam jedynie godzinę bo, pani Marta wołała na obiad obudziłam małą i zeszłyśmy na posiłek. Przy stole na tarasie siedziała już cała rodzina włącznie z ojcem Piotrka który wrócił z pracy. 
-Jak było na basenie ? Zapytał pan Nowakowski.
-Super !!! Wykrzyknęła Jagoda równocześnie z Pitem, wszyscy wybuchli śmiechem a tamci dwoje przybili sobie piątkę. 
-Do kościoła idziemy na 19, idziecie z nami ?
-Ja i Jagoda tak nie wiem jak Cichy znaczy się Piotrek. 
-Idę idę. Powiedział siatkarz śmiejąc się z tego co wcześniej powiedziałam. Po wspaniale spędzonym popołudniu w towarzystwie państwa Nowakowskich poszliśmy się przebrać do kościoła. Na szczęście wzięłam coś bardziej eleganckiego. Dręczyła mnie jedynie myśl że już jutro rano musimy stąd odjechać i wrócimy do świata żywych którym nikogo nie interesuje i nie mam rodziny, no może poza Piotrkiem ale to inna bajka. Ubrałam się TAK, włosy rozpuściłam i wyprostowałam, zrobiłam lekki makijaż i ubrałam JAGODĘ. Piotrek wszystkie nas skomplementował że pięknie wyglądamy.
-No już już synu nie podlizuj się.
-Toż to najprawdziwsza prawda.
-Blanka i Jagoda owszem ale ja stara baba nie mogę wyglądać pięknie.
-Kochanie ty zawsze wyglądasz pięknie. Wtrącił się pan Krzysztof, i ucałował żonę. Rozczulająca scena, ludzie którzy większość życia spędzili razem i nadal kochają się tą miłością którą poczuli po pierwszym spotkaniu, pocałunku , dotyku. Msza odbyła się sprawnie i miło było słuchać księdza mówiącego o miłości. Zbieg okoliczności czy pomoc Boska ? Przez całą msze zadawałam sobie to pytanie. Czyżby Bóg naprawdę istniał i wiedział jak czuję się niekochana ? Może przez słowa kapłana " Urodziłeś się- znaczy ze ktoś Cię kocha" chciał mi przekazać że jednak nie jestem sama ? Z rozmyśleń wybił mnie głos parafian którzy odpowiedzieli księdzu "AMEN i zaczęli się rozchodzić. "AMEN" powiedziałam po cichu i wyszłam z kaplicy. Dopiero teraz dostrzegłam jak piękne jest to miejsce. Biały kościół wyglądał PIĘKNIE na tle różnokolorowych kwiatów i drzew. Uśmiechnęłam się sama do siebie, mrużąc oczy popatrzyłam w stronę słońca " BÓG JEDNAK ISTNIEJE" pomyślałam i z Owockiem na rękach ruszyłam za siatkarzem do samochodu. Wróciliśmy do domu po 20, umyłam Jagodę i położyłam ją spać, sama wzięłam prysznic, włosy spięłam w luźnego koka , zmyłam makijaż i ubrałam się tak :
Wyglądałam jakby to ująć co najmniej dziwnie. Widząc ze Owocek słodko śpi na paluszkach zeszłam na taras. Była 21:40 więc nie było aż tak ciepło ale lekkie zmarzniecie było warte widoku zachodzącego słońca.  Usiadłam na ławeczce w ogrodzie  i podciąg-łam kolana pod brodę.  Chciałam tu zostać, chciał mieć rodzinę, chciałam aby rodzice byli i mnie wspierali. Czułam ich obecność ale to nie to samo co nawet jedno głupie słowo otuchy. Znów chciałam ich usłyszeć, mogli nawet na mnie krzyczeć chciałam po prostu poczuć że się o mnie martwią. Poczułam jak ktoś zakłada mi koc na ramiona i szczelnie nim mnie opatula. Uśmiechnęłam się do siatkarza który zasiadł koło mnie i objął ramieniem.
-O czym myślisz ?
-O tym jak wielkie szczęście masz.
-Ja ?
-Tak ty. Sławny siatkarz spełniający swoje ambicje i marzenia. Masz kochającą rodzinę która w każdej sytuacji Cie może wesprzeć. Piotrek uśmiechnął się szeroko.
-Masz racje mam ogromne szczęście, ale nie wspomniałaś o jednym.
-O czym?
-O tym jakim wielkim jestem szczęściarzem ze spotkałem ciebie. 
Uśmiechnęłam, się szeroko i ujęłam jego twarz w dłonie.
-Lubie Cię Nowakowski, naprawdę cię lubię .
Pocałowałam go, i mocno wtuliłam w jego tors. 

..................
Jest. Kolejny !! Czekam na komentarze. Podoba się czy nie ?? 
Miłego czytania Jull xoxo 



2 komentarze:

  1. Rozdział mi się podoba.Zapraszam http://parkiet-siatka-mikasa-moje-marzenie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń