Obudziłam się chwilę po 8:40. Rozejrzałam się do okoła zdezorientowana że jestem w swoim łóżku. Przetarłam oczy i jeszcze raz rzuciłam okiem na pomieszczenie. Wszystko się zgadzało, Jagoda nadal spała więc po cichu wymknęłam się spokoju uprzednio zabierając ubrania. Wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam i wyprostowałam włosy, nałożyłam lekki makijaż i UBRAŁAM SIĘ. Zeszłam na dół i z przyzwyczajenia zaczęłam przyrządzać śniadanie. Nastawiłam wodę na kawę, wyciągnęłam wszystkie potrzebne produkty i rozpoczęłam przygotowywanie kanapek. Po kilku minutach dołączyła do mnie pani Marta i wspólnie zaniosłyśmy wszytko na taras. W międzyczasie poszłam obudzić Owocka. Wstała bez większego problemu i ubrała eis w przygotowane przez mnie CIUSZKI. Schodząc na dół minęłyśmy Cichego który z zaspany podążał w stronę łazienki. O mało ze schodów po drodze nie spadł, czym wywołał u mnie napad śmiechu, pokazał mi język i oznajmił ze zaraz do nas przyjdzie. Po dłuższej chwili, przysiadł się do stołu i zaczął pałaszować kanapki.
-Pycha kto robił
-Ja !! Pisnęłam podekscytowana.
-I tak nagle straciły smak.
-Ejjjj że nie potrafię ugotować zupy nie znaczy że kanapek zrobić nie umiem.
-Czyżby ? Popatrzył na mnie spod uniesionej brwi z lekko drwiącym uśmieszkiem.
-Oj no wiem o co ci chodzi. Ale to się nie liczy, sam taką chciałeś.
-To nie ja przecież ci mówiłem, Igła wysłał tego SMS.
-Kocham tego faceta, ale i tak najlepsze w tym wszystkim było to że to zjadłeś bo mi przykrości nie chciałeś zrobić, nie całą ale jednak gest się liczy.
Pewnego dnia mojego stażu, chłopcy postanowili się o coś założyć nie wiem o co poszło w każdym bądź razie nagrodą miała być potrawa przygotowana przez mnie. Chłopcy nie wiedzieli ze kucharka ze mnie marna, a i jeszcze do tego myśleli że ciastka które co dzień im przynosiłam były domowej roboty. Niech sobie myślą ja się przynajmniej pośmieje pomyślałam. Piotrek wtedy ten zakład wygrał mi miał mi powiedzieć co chce do jedzenia. Że kolejny trening mieliśmy następnego dnia rano postawił na kanapki. Śpieszyłam się wtedy i nakazałam mu napisać z czym je sobie życzy. Wieczorem siedząc przy książkach dostałam SMS który brzmiał tak : " Na śniadanko poproszę pyszne kanapeczki z ogórkiem szynką , pasztetem, kiełbasą, keczupem, majonezem, serkiem topionym, nutellą i dżemem truskawkowym"
Po przeczytaniu pomyślałam dobra jak chcesz zrobię to co mi napisałeś. Następnego dnia rano zrobiłam kanapkę z wyżej wymienionymi składnikami i zaniosłam siatkarzowi. Jak później się okazało SMS napisał Ignaczak chcący zemścić się za przegraną w zakładzie. W tak miłej atmosferze minęło nam śniadanie, po którym poszliśmy się pakować do wyjazdu. Po długim pożegnaniu ruszyliśmy w drogę powrotną.
-Piotrek a czym właściwie zajmuje się twój tata ?
-Ma własną firmę a czemu pytasz ?
-Po prostu nie widziałam go rano w niedzielę i zdziwiło mnie to z lekka.
-Ale on nie w pracy był.
-To gdzie ?
-Na spacerze.
-Ohh typ sportowca ?
-Odziedziczyłem to po nim.
-Nie wątpię. Półtorej godziny jazdy minęło dość szybko i bez żadnych problemów, słuchaliśmy muzyki głośno śpiewaliśmy i śmialiśmy do łez. Była 12:30 a my bez żadnego postoju jechaliśmy. Z moich jakze inteligentnych rozmyśleń wyrwał mnie krzyk. Koniec spokoju!
-Blankaaaa !! Odwróciłam się w stronę fotelika.
-Słucham kochanie ?
-Bo ja muszę do łazienki.
-Musisz ?
-Muszę !
-Pit zajedź do Mc przy okazji coś zjemy.
Siatkarz posłuchał mojego rozkazu i już po chwili znalazłyśmy się z małą w toalecie a Cichy zajął kolejkę.
................................
Podoba się ?? Proszę o szczere komentarze i o zostawianie lików do waszych blogów.
Kto oglądał mecz <3 Niby towarzyski a jak cieszy. Dawno nie widziałam naszych Złotopolskich w akcji więc wręcz nie mogłam doczekać się tego spotkania. Od razu uprzedzam że jutro może nie pojawić się post z przyczyn technicznych jak i Finału Ligi Mistrzów. Ale to nie jest jeszcze pewne. A tak wgl po za tematem kto wygra waszym zdaniem. Ja jestem za Borussią <3 Jeszcze raz proszę o komentarze
Pozdrawiam Jull xoxo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz