Tak tak został na noc, jednak niestety lub stety do niczego nie doszło. Zakończenie tej nocy nie wyglądało jak w większości brazylijskich telenoweli bo nie wpadliśmy sobie w ramiona i nie przeżyliśmy wspaniałej nocy. Po pierwsze dziecko było w pokoju obok, po drugie nawet gdybyśmy chcieli Piotrek nie nadawał się do użytku nie żebyśmy wykazywali jakąkolwiek inicjatywę, Nieeee. Leżenie do góry brzuchem nie jest dobrym pomysłem bo zaczynam ironizować. Nic nie było i nic nie miało być koniec kropka. Jest godzina 11, co wydaje się dość rozsądną godziną na wstanie, pomijając fakt ze poszłam spać po czwartej rano. Powoli zwlekam się z łóżka i podążam stronę kuchni, dziwne bo to zawsze Jagoda wstaje pierwsza widocznie wczoraj się wybawiła. Duży łyk , przy którym słychać każde połknięcie wody coś za cicho jest. Dziwne bo wydawało mi się że Piter zasnął na kanapie a jego tam nie ma, to samo z małą która powinna jeszcze chrapać w łóżku. Z lekkim przerażeniem no bo nie codziennie ginie mi dziecko, wybieram numer do siatkarza. Jak się okazuje są na małych zakupach, o 11 ? SERIO ? Wyrównuje oddech i biorę szybki prysznic, włosy rozpuszczam i nakładam lekki makijaż, ubieram się tak :
Kiedy wychodzę z łazienki moje zguby już są, siedzą przy stole zajadając się czymś żywo rozmawiają. Patrze na Piotrka z politowaniem no bo jak można dyskutować z 5-latkom ? Zdążyłam przegryźć jedynie małego batonika, bo te dwie sieroty doszły do porozumienia i postanowiły mnie gdzieś zabrać.Wiem jedynie że zostaniemy tam na noc, będzie ciepło i trzeba zabrać strój kąpielowy i wszystkie potrzebne mnie i Jagodzie rzeczy. Tak wgl to ja współczuje Cichemu pewnie jest od 9 na nogach bo mała do śpiochów nie należy. Mimo to wygląda jak zwykle przystojnie i aż się powstrzymać nie mogę od pocałowania go. Z miny siatkarza wywnioskowałam że w żaden sposób mu to nie przeszkadza, uśmiechnął się szeroko i wydął usta w dzióbek. Pocałowałam go jeszcze raz i w końcu ruszyliśmy z parkingu. Po kilkunastu minutach podróży mała zasnęła.
-O której cie obudziła ?
-Coś przed 10.
-Trzeba było mnie obudzić a nie się męczyć.
-Tak słodko spałaś nie miałem serca.
-Sie nie rozpłacz, dziękuje.
-Buziak się należy.
-Prowadzisz.
-W policzek nie zaszkodzi.
Dałam mu szybkiego buziaka, włączyłam radio.
-Moja ulubiona piosenka. Powiedzieliśmy jednocześnie i zaczęliśmy się śmiać. Po chwili dołączyliśmy do Grzegorza Markowskiego.
Gdy nie bawi cię już
Świat zabawek mechanicznych
Kiedy dręczy cię ból niefizyczny
Zamiast słuchać bzdur głupich
Telefonicznych wróżek zza siedmiu mórz
Spytaj siebie czego pragniesz
Dlaczego kłamiesz, że miałaś wszystko
Gdy udając że śpisz
W głowie tropisz bajki z gazet
Kiedy nie chcesz już śnić
Cudzych marzeń
Bosa do mnie przyjdź
I od progu bezwstydnie powiedz mi
Czego chcesz
Słuchaj jak dwa serca biją
Co ludzie myślą - to nieistotne
Kochaj mnie
Kochaj mnie
Kochaj mnie nieprzytomnie
Jak zapalniczka płomień
Jak sucha studnia wodę
Kochaj mnie namiętnie tak
Jakby świat się skończyć miał
Piotrek śpiewając zerkał na mnie i szeroko się uśmiechał. Okazało się że ma płytę zespołu Perfect i to ona umiliła nam czas dalszej podróży. Byłam mega głodna więc po drodze wstąpiliśmy do Mc. Po 15 zajechaliśmy na miejsce.
-Piotrek to nie jest dobry pomysł.
...........................
Aż mi się atmosfera meczy przypomniała przez tą piosenkę. Kto uczestniczył w takiej zajebistej zabawie na trybunach ? Jutro mam wolne więc mam nadzieje dodać coś na mój drugi blog. Polecam także blogi które czytam http://sercezawszewielepiej14.blogspot.com
Miłego czytania i czekam na komentarze :D
Jull xoxo

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz