wtorek, 30 kwietnia 2013

10.


Po jakże interesującej kłótni z Martą, wracamy do mieszkania. Jest po 10 więc mamy jeszcze sporo czasu do meczu. Kiedy małą zajmuje się moja przyjaciółka ja biorę relaksujący prysznic i kładę się chwile w łóżku. Ta chwilka przeradza się w trzy godziny bo budzi mnie, Jagoda skacząc po łóżku i informując że obiad na stole. Jaką ja mam kochaną tą przyjaciółkę. Po chwili nieogaru wstaje i podążam do kuchni. Tam przy stole siedzą już dziewczyny.
-Witam naszego śpiocha, dzisiejsze danie główne to Barszcz z uszkami życzę smacznego.
-Martuś mówiłam ci że jesteś wspaniała ?
-Tak ale możesz powiedzieć jeszcze raz.
-No to kochanie jesteś wspaniała.
Podchodzę do przyjaciółki i mocno się do niej przytulam. Po pysznym obiedzie postanawiam zacząć szykować się na mecz. Włosy zapinam w wysokiego koka. Robię lekki jak na mnie makijaż. Z ubiorem nie miałam jakiś większych problemów ponieważ ubrałam czarne spodnie i bluzę Resovi z reklamą sponsorów. Mam o tyle dobrze że nie muszę cały czas chodzić w tych klubowych dresach bo chyba bym sobie coś zrobiła. Po 14 zabieram torebkę ubieram moje czarne Vansy i wychodzę na mecz. Pomimo tego ze zaczyna się on dopiero o 18:00 mój kochany Jacuś kazał być wcześniej. Na hali jestem kilka minut przed 15 . Wchodzę do naszego pomieszczenia gdzie przy biurku siedzi Jacek. Dołączam się do niego i pomagam uzupełnić karty.  Po dwóch godzinach ciężkiej pracy nie tylko przy papierach ale jeszcze z kilkoma zawodnikami wychodzę na salę gdzie już zaczynają zbierać się kibice. W tłumie wypatruję Jagodę ubraną w czerwone rurki, białe adidasy do kostek i mini koszulkę Resovi z numerem „9” oczywiście, i Martę ubraną tak :
Macham im i  zasiadam na swoim miejscu. Mecz po zaciętym tie-breku kończy się na naszą korzyść. Obydwie drużyny dziękują sobie pod siatką. MVP tego spotkania zostaje Kosa który wykonał dzisiaj kawał dobrej roboty. Siatkarze rozciągają się chwilę a później idą rozdawać autografy. Do mnie podbiega Jagoda i mocno się do mnie przytula.
-Blanka.
-Słucham Cię kochanie.
-Bo ja chce autograf.
-Kogo ? Przecież masz wszystkich chłopaków już.
-Ale ja chce z pana Kubiakiem i Lasko.
-Łasko kochanie. No dobrze chodźmy.
Razem z małą podążamy w stronę chłopaków z Jastrzębia. Marta siedzi na swoim miejscu i pilnie obserwuje zaistniałą sytuacje. Stajemy przed Łasko i Kubim a mi mowę odbiera, na szczęście jest jeszcze Jagoda.
-Dzień Dobry.
-Dzień dobry. Odpowiadają chłopcy i od razu spoglądają na mnie. Ogarniam się i szeroko do nich uśmiecham.
-Dzień Dobry, czy można prosić o autograf ?
-Oczywiście.
Jagoda podaje im koszulkę z wszystkimi autografami. Pierwszy podpisuje się Łasko i odchodzi. Później koszulkę przejmuje Kubiak i kuca przed moją siostrą.
-Jak masz na imię ?
-Jagoda.
-Bardzo ładne imię.
-Dziękuje. Mówi Jagoda już wyraźnie zawstydzona.
-A mamusia jak ma na imię ?
Patrzę na niego i zaczynam się śmiać.
-Aż tak staro wyglądam? To moja siostra , a ja jestem Blanka. Uśmiecham się szeroko i podaje dłoń mężczyźnie, który ją ujmuje i delikatnie ściska.
-Michał jestem. Jakie staro ? Wyglądasz prze ślicznie nawet w tej bluzie przeciwnika.
-Ta bluza szybko się nie zmieni więc wiesz.
-Czyżby ?
-Sugerujesz coś ?
-Ja nie skądże. Puszcza mi oczko.
-Blanka chodźmy do Pita.
-Leć kochanie ja cię dogonię.
Kiedy mała dobiega do Cichego i włazi mu na ręce znów przenoszę wzrok na Kubiaka.
-Znasz Piotrka ?
-Jak widać na załączonym obrazku, pracujemy razem.
-To co ty robisz ?
-Jestem masażystką Sovi.
-Czyli wróg .Haha
-Nie powiedziałabym.
-A jednak pracujesz u nich a nie u nas.
-Jeszcze nic nie wiadomo to tylko praktyki.
-Zapraszamy do nas.
-Zastanowię się. Idę już pa miłej drogi.
-Dziękuje i do zobaczenia.
Michał całuje mnie w policzek co mnie kompletnie zaskakuje ale jakoś specjalni na mnie  nie działa i odchodzi. Odwracam się na pięcie i idę w stronę siedzących na parkiecie chłopaków.


.......................
Już jestem. Zaczynam odrabiać i już postaram się dodawac na bieżąco. Miłego  czytania. 
Jull xoxo 


czwartek, 25 kwietnia 2013

9


Oczy otwieram dopiero kiedy dzwonienie tej samej piosenki zaczyna mnie dołować. Patrzę na zegarek 6:10. Niechętnie zwlekam się z łóżka i podążam w stronę kuchni. Kawa na przebudzenie jakaś mała kanapeczka i czas się przygotować na trening. Z racji że dzisiaj o 18:00 grają mecz z Jastrzębskim Węglem mamy tylko o taki leciutki trening o 7:30. Szybki prysznic, lekki makijaż , włosy związuje w końskiego kucyka. Ubieram się tak:

O godzinie 7:00 wyszłam z domu wcześniej zostawiając karteczkę na stole że jestem na treningu. Na hali byłam 10 min przed czasem, i usiadłam na jednej z ławek stojących koło boiska. Po chwili ktoś zasłonił mi oczy. Słychać było rozmowy i śmiech siatkarzy.
-Zgadnij kto to ?
-Piter ?
-Brawo. Wziął ręce i pocałował mnie w policzek. Chłopcy stojący na boisku zaczęli gwizdać i klaskać, ja jedynie pokazałam im środkowy palec i odeszłam stronę Jacusia. Trening przebiegł bez większych zakłóceń, większość czasu spędziłam z kostką Bartmana  badełej fajnie to brzmi Haha. Na koniec zajęłam się jeszcze barkiem Pita.
-Sory za tych idiotów.
-Przecież nic się nie stało.
-Ale mogłaś poczuć się nieswojo.
-Mnie trudno zawstydzić.
Po 20 minutach masarzu , chłopak był już gotowy to gry.
-Która jest godzina bo telefonu nie wziąłem?
-9:15.
-No to mam czas. Odprowadzić Cie ?
-A z wielką chęcią.
Wyszliśmy z budynku i podążyliśmy w stronę mojej kamienicy, z Piotrkiem naprawdę można pogadać o wszystkim. Gadaliśmy o przeszłości śmiejąc się przy tym do łez i o przyszłości już z bardziej poważnymi minami. Kiedy byliśmy już pod moja kamienicą zauważyła nas Jagoda która właśnie była na placu zabaw z Martą. Mała od razu do nas podbiegła i wskoczyła na ręce do Piotrka.
-Okejj. Foch forever. Mnie już nie kochasz ?
-Jasne ze cie kocham. Ale u Piotrka na rękach mam lepsze widoki.
Boże co to dziecko jeszcze wymyśli. W między czasie podeszła do nas moja przyjaciółka.’
-No tak Piotrek poznaj Martę, Marta to jest Piotrek.
Podali sobie ręce i szeroko uśmiechnęli. Porozmawialiśmy chwilę ale Piter musiał już iść.
-Co powiecie na jakąś kolacje po meczu  oczywiście z Jagodą?
-Ja chętnie . A ty Marta co o tym myślisz ?
-Wiecie co ja dzisiaj obiecałam Jagodzie że zrobimy sobie dzisiaj seans filmowy w domu ale wy możecie iść.
-To co Blanka idziemy ?
-Jeżeli Marcie to nie będzie przeszkadzać to z chęcią.
-To się jeszcze dogadamy. Pa do zobaczenia.
-No pa.
Cichy pocałował mnie w policzek Marcie podał rękę i odszedł.
-No to szykuje się nam nowa para.
-Zamkniesz się ?
-No co pierwsza randka.
-Żadna randka zwyczajna kolacja.
-A ty dalej swoje. Boże znam cie na tyle że wiem kiedy podoba ci się facet. A on zdecydowanie przypadł ci do gustu. 

8.


Weszłam do mieszkania z wielkim uśmiechem na twarzy. Marta siedziała na kanapie przed telewizorem i oglądała jakiś bardzo inteligentny film.
-Hejoł.
-No cześć. Co tam ?
-A nic ciekawego. Mała  śpi ?
-Tak. Umyłam ją zjadłyśmy kolacje i zasnęła. No opowiadaj bo widzę że z czegoś cieszysz.
-Nie ma o czym gadać.
-Zawszy gdy tak mówisz rozmawiamy do rana.
-Hahaha co racja to racja.
-No to opowiadaj wszystko od początku w końcu muszę zaległości odrobić.
-Jest taki chłopak.
-Zapewne ma na imię Piotrek.
Popatrzyłam na moją przyjaciółkę ze zdziwieniem w oczach.
-Czyli zgadłam.
-Ale skąd ty wiesz jak on ma na imię?
-Wiesz co jak co ale gadulstwo to Jagoda odziedziczyła po tobie.
-Boże. Co ci naopowiadała ?
-Nie ważne. Zaczęłaś coś mówić o tym Piotrku.
-No tak , no bo to było tak że ja nie chciałam…
Opowiedziałam jej całą historie jak to Cichy dowiedział się o Jagodzie o jego pięknym spojrzeniu, zajebistej klacie, poczuciu humoru.
-Czyli jednym słowem się zabujałaś.
-Co ?? NIEE!!!
Dziewczyna popatrzyła na zegarek a później znów na mnie.
-Przez 2 godziny paplałaś jaki to on jest wspaniały a znacie się dopiero tydzień.
-Ja tylko wyraziłam swoją obiektywną opinie na temat jego osoby.
-Taaaa.
-Dobra nie ważne ja gadam i gadam a co u ciebie ?
-  Normalnie a jak ma być ? Dom , studia , praca, dom studia praca i tak na okrągło.
-A jakiś chłopak ?? Poruszyłam znacząco brwiami.
-Chłopak chłopakiem może jest może nie.
-Ooooo ty! Jak mogłaś mi nie powiedzieć że masz faceta.
-Czym się tu chwalić ?
-ARFKM ??
-Oj no dobra. Ma na imię Konrad, jest rok starszy od nas, ma piękne kruczoczarne włosy i błękitne oczy.
-To przystojny musi być.
-Najlepszego ci nie powiedziałam. Tancerzem jest i to nieziemsko wysportowanym.
-Dlaczego mi to robisz ? Ty zawsze trafiasz na mój ideał faceta a ja go znaleźć nie mogę.
-Przecież jest ten Piotrek.
-Ale on nie jest tancerzem. A ty dobrze wiesz ze ja do tancerzy mam słabość. Pamiętasz Darka ?
-Hahaha biedny, szczerze powiedziawszy to zbyło chamskie z twojej strony.
-Po pierwsze miałam 16 lat po drugie on wiedziała że umawiam sie z nim tylko dlatego ze jest tancerzem po trzecie był o 4 lata starszy i tak bym z nim zerwała.
-Hahaha ale tego jak ryczał nigdy nie zapomnę, a i tak najlepsza w tym wszystkim była twoja mama której się go szkoda zrobiło i cię namawiała żebyś z nim została.
-Haha mama zawsze stawała obronie słabszych jeżeli można tak nazwać 20 letniego faceta. Czasami bardzo mi jej brakuje.
-Mi też, pamiętam że zawsze jak czegoś potrzebowałam mogłam do niej przyjść i poprosić o pomoc. Pamiętasz jak kiedyś kazała mi mówić do siebie „mamo” my tak wtedy cieszyłyśmy że siostrami zostałyśmy.
-No tak a mina twojej mamy bezcenna jak w sklepie nas spotkałyście i ty do mojej mamy na cały sklep mamo się drzesz.
-Pamiętam później ochrzan dostałam. Boże ile my wtedy lat miałyśmy?
-Z 11 lub 12 . Jak ja sobie przypomnę co my odwalałyśmy to aż mi się słabo robi.
Na zegarku widniała już godzina 23:55 więc postanowiłyśmy iść spać. Po umyciu się rozłożyłam się wygodnie w łóżku nastawiając wcześniej budzik na 6 rano zasnęłam.

....................
Jestem już. Zdrowa może nie do końca ale na tyle aby coś dodać. Jutro kolejny. A ja zastanawiam się nad kolejnym projektem bloga ale to dopiero jak już coś za tydzień albo później na razie muszę tu wszystko ogarnąć. Dodam tutaj dzisiaj jeszcze jeden rozdział żeby nadrobić ten stracony dzień. 
Moze mi ktoś powiedzieć czy Zibi w końcu odchodzi czy zostaje w Sovi ?
Miłego czytania Jull xoxo zachęcam do komentowania.

wtorek, 23 kwietnia 2013

7.

Szybko się ubrałam i wyszłam z łazienki. Z jednej strony chciało mi się śmiać a z drugiej dziwnie się czułam bo w końcu Pit widział mnie w bieliźnie. Postanowiłam zachowywać się normalnie jakby nigdy nic.Weszłam do kuchni w której nikogo jeszcze nie było. Jest już 7:50 więc postanawiam zrobić jakieś śniadanko. Nastawiam wodę na herbatę i robię stos kanapek. Kilka minut po 8 do kuchni wchodzi Jagoda i siada przy stole podaje jej kilka kanapek i herbatę, następnie wchodzi Grzesiek i Piter podaje im herbaty i siadam obok małej.
-A ty nie jesz ?
-Już jadłam, a wam się nigdzie nie śpieszy ?
-Nie mamy porannego treningu bo Andrzej gdzieś pojechał. Dopiero o 17 mamy się stawić na hali.
-Ojjj jak fajnie, zupełnie zapomniałam.
-Blanka.
-Słucham cię ?
-Pamiętasz jak obiecałaś mi że pójdziemy do tego nowego domu zabaw ?
-No tak i co w związku z tym ?
-No to może pójdziemy teraz bo masz wolne.
-No właśnie Blanka ja zawsze o tym marzyłem.
Popatrzyłam z politowaniem na Piotrka i wybuchłam śmiechem.
-Skoro tak to idziemy.
Jagoda aż podskoczyła z radości a o Cichym to już wole nie wspominać.
Po śniadaniu, Grzesiek gdzieś wybył a Piotrek zdeklarował się posprzątać w kuchni za ten czas ja ubrałam Jagodę. Około godziny 9:30 wyjechaliśmy z pod bloku i pojechaliśmy pod naszą kamienice. W czasie kiedy Piotrek zwiedzał mieszkanie ja umyłam Jagodę i ją ubrałam:
Dziecko poszło do siatkarza i teraz ja postanowiłam się ogarnąć. Szybki prysznic, postawiłam na lekki makijaż i proste rozpuszczone włosy. Ubrałam się tak :
Wsiedliśmy do samochodu chłopaka i odjechaliśmy w kierunku "Ulicy Zabaw" bo tak nazywał się ten budynek. Po kilkuminutowej jeździe dotarliśmy. Wierzcie mi nie chcielibyście być na moim miejscu. Nie wiem kto był gorszy Piter czy Jagoda. W czasie kiedy oni szaleli na jakimś torze ja poszłam do małej budki z lodami. Zamówiłam sobie swoje ulubione malinowe i usiadłam na jednej z ławek. Odczytałam wiadomość od  Marty że będzie o 19:00 więc kazałam jej przyjść na hale bo zapewne będę musiała jeszcze coś zrobić i się nie wyrobię. Siedziałam tak i patrzyłam na tą dwójkę i stwierdzam szczerze że dawno tak szczęśliwej Jagody nie widziałam co oznacza że będę musiała częściej Piotrka na takie wypady zapraszać.
-O czym myślisz ?
Aż podskoczyłam słysząc głos mężczyzny który usiadł koło mnie z  lodem.
-O tym że będę musiała cie częściej na takie wypady zabierać bo Jagoda cie wręcz uwielbia.
-Z wielką chęcią. Jaki masz smak ?
-Malinowy. A ty ?
-Czekoladowy.
Popatrzyliśmy się na siebie i równocześnie powiedzieliśmy.
-Wymiana  , i zmieniliśmy się lodami.
-Skąd ty ?
-Z przyjaciółką zawsze tak robiłyśmy. A ty ?
-A ja z moim kolegą.
Pokręciłam z niedowierzaniem głowa jak dużo mamy wspólnego i spróbowałam czekoladowego smakołyka.Po chwili znów się zamieniliśmy i już dokończyliśmy swój deser. Około godziny 16 zaczęliśmy się zbierać co zeszło nam 30 minut bo Piotrek nie mógł przeżyć ze przegrał 10 latkiem w jakąś grę na kulki czy coś wolałam nie pytać bo siatkarz był nieźle wkurzony. Co plac zabaw robi z ludźmi. Po drodze Cichy wziął z mieszkania torbę treningową , i zatrzymaliśmy się pod halą. Obydwoje odprowadziliśmy Jagodę do "Słoneczka" i punkt 17 byliśmy na sali. Oczywiście nie obyło się bez insynuacji ale zajęłam się pracą i wolałam tego nie komentować. Przez połowę treningu pracowałam nad kostką Bartmana, niestety zgodnie z Jacusiem stwierdziliśmy ze nie będziemy mógł jutro zagrać. Akurat miałam się zająć barkiem Pita kiedy dostałam wiadomość od Marty że jest już pod halą. Przeprosiłam siatkarza i powiedziałam ze zaraz wracam,    kiedy w końcu oderwałyśmy się od siebie no co ? w końcu dawno się nie widziałyśmy dałam jej klucze do mieszkania podałam adres i nakazałam pójść po Jagodę. W sumie dobrze sie złożyło bo gdyby nie Marta to nie wiem co zrobiłabym z małą bo przecież zawsze miałam odbierać ją o określonej godzinie tak jak umówiłam się z opiekunką. Dziewczynka mogła zostać dłużej w przeczkola ale nie chciałam żeby pomyślała że o niej zapomniałam ani żeby spędzała tam cały dzień.Już wcześniej poinformowałam przecz kolankę że odbierze ja dzisiaj ktoś inny więc spokojna wróciłam do sali. Szybko zajęłam się barkiem Pita i po 40 min był cały  zdrowy. Podwiózł mnie pod dom a kiedy już chciałam wysiadać dał buziaka w policzek. Niby nic a cieszy.

.......................
Sorksss że wczoraj nie dodałam ale jestem mega chora jak widać po tym rozdziale który jest straszny.
Zastanawiam się czy przez najbliższe dwa dni będę publikować bo po prostu zwala mnie z nóg. Obiecuje ze jak w miarę się będę czuć dodam coś. Miłego czytania 
Jull xoxo








niedziela, 21 kwietnia 2013

6.

-Trzy lata temu rodzice dostali zaproszenie na wesele jakiś tam znajomych. Byłam zaproszona ale ja za bardzo za weselami nie przepadam więc znalazłam sobie wymówkę i powiedziałam że zostanę w domu z Jagodą miała wtedy dwa latka więc rodzice nie chętnie ją zostawiali bo to była ich najukochańsza córeczka ale powiedzieli że mi ufają i że dobrze się nią zajmę i wyjechali. Mieli zostać tam dwa dni. Była zima, drogi całe zaszklone no i wpadli w poślizg. Tata zginął na miejscu mama trafiła do szpitala. Była w ciężkim stanie w śpiączce lekarze nie dawali jej dużo czasu. Po trzech dniach kiedy siedziałam przy jej łóżku w pewnym momencie ścisnęła mnie za rękę, wtedy myślałam ze będzie z nią już tylko lepiej i niedługo do nas wróci. Myliłam się zdążyła tylko powiedzieć. "Kocham was, opiekuj się Jagodą dasz sobie radę" i w tym momencie  jej serce stanęło. Wołałam lekarzy jednak nie zdołali jej uratować.
Wspominając te wydarzenia zawsze się rozklejałam jednak za każdym stopniowo ale mniej. Teraz jedna samotna łza spłynęła mi po policzku. Piotrek wyciągnął rękę i delikatnie otarł mój policzek.
-Wróciłam do domu w tym czasie Jagodą zajmowały się moje ciotki, postanowiłam być twarda i należycie zaopiekować się małą. Byliśmy zamożną rodziną, wiec z pogrzebem nie było problemu. Wszystko przygotowałam sama bo chciałam aby to było takie moje osobiste ostatnie pożegnanie. Po pogrzebie okazało się że nie mogę opiekować się Jagodą, zdziwiłam się bo jakoś przez te dwa tygodnie nikt się do nas nie zgłosił z czymś podobnym. Okazało się ze moja wspaniała ciotka jakimś cudem dostała się do testamentu rodziców w którym było napisane że dzielą majątek na swoje dwie córki. Gdyby ciotka zaopiekowała się Jagodą automatycznie spora suma pieniędzy dostała by się w jej łapska no i jeszcze dochodziła nie mała renta za utratę rodziców. Wtedy postanowiłam że tak łatwo nie odpuszczę, przez całą rozprawę czyli miesiąc Jagoda mieszkała ze mną i  szło mi bardzo dobrze ale cały czas byłam niepewna czy wygram ta sprawę i czy moja mała siostrzyczka nie będzie musiała iść pod opiekę  ciotki a co gorsza do domu dziecka. Bo bardzo stresującej ostatniej rozprawie wyszłam z sali sądowej z wielkim uśmiechem na ustach zostałam pełnoprawnym opiekunem Jagody. Po 3 miesiącach przeprowadziłyśmy się tu i tak sobie mieszkamy. Kiedy jestem na uczelni mała jest w szkole.
Po zakończeniu opowiadania popatrzyłam na nasze splecione ręce a później w oczy Piotrka. Po chwili jedynym słowem jakie zdołał wypowiedzieć to.
-Przepraszam.
-Ale za co ?
-Gdy bym wiedział nie nudził bym ci tak o to wyjście na miasto. Dlaczego nic nie powiedziałaś.
-Nie chciałam żebyście patrzyli na mnie z współczuciem czy coś.
- Jakim współczuciem ? Ja cię kobieto podziwiam. Tyle przeszłaś a nadal zostałaś sobą i się nie załamałaś . Godne podziwu.
-Nie przesadzaj.
-Wątpię czy jakakolwiek 19 latka zaopiekowała by się swoją 2 letnią siostrzyczką.
Uśmiechnęłam się szeroko, znów zapatrzyłam się w te jego nieziemskie oczęta, i jeszcze to jak kciukiem lekko gładził po moich dłoniach. No i kurna jaka ja jestem jebnięta zawsze potrafię coś zniszczyć, patrząc tak na niego szeroko ziewnęłam czym wywołałam śmiech Cichego,.
-Dobra to my się zbierać będziemy.
-Gdzie ??
-Do domu a gdzie. Idę po małą i jedziemy zamów mi taxi.
-Nigdzie nie jedziecie, po pierwsze jest późno po drugie mała śpi po trzecie możecie tu przenocować.
Zgodziłam się na propozycję chłopaka, dał mi jakąś swoją bluzkę i spodenki, po szybkim prysznicu wylądowałam w łóżku obok Jagody , Piotrek postanowił spać w salonie.
Otworzyłam jedno oko później drugie i kilka razy zamrugałam. Momentalnie usiadłam  i rozejrzałam się po pokoju. Koło mnie spała Jagoda, po kilki sekundach zajarzyłam ze jestem u Pita w mieszkaniu i mam jego ciuchy na sobie. Była 6:50 więc po ciuchu aby nikogo nie obudzić weszłam do toalety wyglądałam dość komicznie w za dużych  szortach i bluzce do kolan no ale jak kto woli. Postanowiłam się ogarnąć, zmyłam resztki makijażu, włosy związałam w kitkę i postanowiłam się przebrać. Stałam na środku łazienki w samej koronkowej bieliźnie kiedy do pomieszczenia wszedł jakby niby nic Piter. Krzyknęłam na co Piotrek zrobił pozę w stylu Karate Kid. Myślałam ze jebnę, zaczęłam się śmiać i normalnie leżałam na ziemi. Dopiero kiedy uświadomiłam sobie że chłopak nade mną stoi i mi się przygląda zdałam sobie sprawę ze jestem w bieliźnie. Zaczerwieniłam się lekko i próbowałam jakoś zakryć..
-Fajny tatuaż. Powiedział i wyszedł.

.....................
Miłego czytania Jull xoxo

sobota, 20 kwietnia 2013

5.

-Piter na boisko.
-Już idę trenerze.
Cichy wstał miejsca i odszedł kilka metrów po czym odwrócił się wskazał na mnie palcem i powiedział.
-A my sobie jeszcze porozmawiamy.
Na trybunach siedziałam jeszcze z 15 minut i postanowiłam pójść do Jacka zapytać czy coś nie pomóc. Okazało się że ma kilka nie uzupełnionych kart i przydała by mu się pomoc. Skupieni aby nie popełnić żadnego błędu nagle ze strony boiska usłyszeliśmy krzyk i wiązankę przekleństw nie musiałam się odwracać aby wiedzieć kto to był. Instynktownie zerwałam się z miejsca i ruszyłam w stronę leżącego Bartmana. Siatkarz trzymając się za kostkę zwijał się z bólu. Jacek szybko go uspokoił i zajął się kontuzją, oczywiście musiałam być przy całej "akcji ratunkowej" bo był to mój podopieczny. Trener zarządził krótka przerwę a ja Bartman i Jacuś pojechaliśmy do szpitala. Siedząc w poczekalni spojrzałam na komórkę z tego całego zamieszania zapomniałam o Jagodzie. Boże jak można o dziecku zapomnieć? Była 19:30 więc już dawno powinnam ją odebrać. Zaczęłam panikować i obwiniać się że przez te 2h siedzenia  nie spojrzałam na zegarek. I wtedy wpadłam na genialny pomysł, oczywiste było ze teraz nie mogę wyjść ze szpitala więc postanowiłam zadzwonić do Piotrka. Był on jedyna mi dobrze znaną osobą którą Jagoda bardzo lubiła.
-Bartman masz przy sobie telefon ?
-Tak a po co ci ?
-Dawaj mi tu szybko numer Cichego.
Zibi podał mi numer z pytaniem w oczach. Od razu zatelefonowałam po dwóch sygnałach usłyszałam głoś mężczyzny.
-Piotrek ?
-Tak a kto dzwoni?
-Blanka.
-O cześć co tam u Zibiego?
-Nie wiem dobrze znaczy się nie po to dzwoniłam mam sprawę.
-Zamieniam się w słuch. 
-Jest taka sytuacji musisz iść do tego przeczkola na przeciw hali "Słoneczko" kojarzysz ?
-Tam gdzie zaprowadzałaś Jagódkę ?
-Dokładnie no bo właśnie musisz ją  stamtąd odebrać .
-Ale że ja ?
-Nie kurde święty Antoni. Ty pacanie.
-Ale..
-Żadne ale. Jesteś na hali ?
-Tak .
-No to migiem idź po nią, ja zadzwonię do przeczkola że ją ty dzisiaj odbierzesz.
-Ale dlaczego ja /
-Ponieważ jesteś jedyną osobą którą lubi Jagoda, proszę cie Piter zrób to dla mnie. Weź ją do siebie do mieszkania a ja jak tylko wyjdę z tego szpitala przyjadę do cb i ci wszystko wyjaśnię.
-Dobrze.
-Boże nawet nie  ile to dla mnie znaczy. Jak obierzesz małą napisz mi adres gdzie mieszkasz żebym później trafiła.
-Dobrze. Ale wiedź że będę żądał wyjaśnień.
Rozłączyłam się z siatkarzem i zadzwoniłam do przeczkola informując o przyjściu Piotrka. Po kilku minutach dostałam sms od Nowakowskiego.
" Małą już odebrałem, nawet nie przejęła się tym ze to ja a nie ty"
Kończąc czytanie wiadomości usłyszałam głos lekarza, napisałam krótko.
"Dziękuję :* Napisz adres" I ruszyłam w dłuż korytarza za Jacusiem. Byłam mega wściekła, po ponad 2 h czekania w gabinecie byliśmy tylko z 10 min i to jeszcze żeby oni o tej nodze gadali ale nie bo tu kurna muszą filozofie życiowe przedstawić. Na szczęście Bartman nie ma skręconej kostki ale i tak roboty będę przy nim miała aby jakoś doszedł do siebie w ciągu trzech dni.A ja tak się bałam bo on takiego szumu narobił co podobno spowodowane szokiem było. Ja się pytam że czym ??? Zamówiłam taxi i podałam kierowcy adres który przysłał mi Piotrek. No to teraz czeka mnie przesłuchanie. Pod blokiem siatkarza byłam po ok. 20 min. Był to piękny nowoczesny budynek nie to co ta moja stara kamienica. Wjechałam windą na 4 piętro i podeszłam do drzwi numer 6. Po kilku minutach ćwiczeń wdechowych zapukałam do drzwi. Po chwili otworzył mi Kosok bez koszulki. No można i tak.
-Blanka ?
-Yhym czy tutaj mieszka Piter ?
-No tak w pokoju powinien być.
-Mogę wejść. Umówiła się z nim.
-Proszę bardzo.
Weszłam do pomieszczenia i oniemiałam. Wymarzone mieszkanie.
-To ja nie będę przeszkadzać.
Grzesiek wskazał palcem drzwi na końcu korytarza i wszedł do jak mniemam swojego pokoju.Na paluszkach po cichutku weszłam do pomieszczenia wskazanego przez mężczyznę. Scenka jaką oglądałam była wręcz wzruszająca. Jagoda leżała na łóżku w bluzce Cichego która sięgała jej do kostek wtulona w właściciele tej właśnie koszulki. Dziewczynka była lekko opatulona kołdra i spała a siatkarz nucił jej jakąś piosenkę.Patrzyłam na nich dłuższa chwile z uśmiech nie schodził mi z ust. Po chwili chłopak odwrócił głowę w moją stronę uśmiechając się szeroko patrzył mi w oczy. Nie mogłam odwrócić wzroku, stałam tak jak skończona debilka i patrzyłam na siatkarza, usłyszałam że ktoś na łóżku się porusza ale nadal nie przestawałam patrzeć na Pita.
-Blanka. Dziewczynka wyskoczyła spod kołdry i wskoczyła mi na ręce co zadziałało jak kubeł zimnej wody. Szybko się ogarnęłam i  przytuliłam Jagodę.
-Owocku chodź do łóżka i śpij bo ja i Blanka musimy porozmawiać.
Dziewczynka wykonała polecenie i szybko wskoczyła pod kołdrę. Ja i Cichy wyszliśmy z pokoju.
-Owocku? zapytałam z uśmiechem.
-A no tak Owocku a ja jestem Wilka Stopa więc nie lepiej.
Usiedliśmy w kuchni, Piotrek nalał do dwóch szklanek trochę soku i usiadł przede mną.
-No to zamieniam się w słuch .
-A co byś chciał wiedzieć.
-Dlaczego wasi rodzice nie mogli odebrać Jagody ?
-Bo ich nie ma.
-Wyjechali ?
-Nie nie żyją.
Oczy Piotrka prawie wyszły z orbit na moje słowa a ja szybko wytarłam  łzę spływającą po policzku.
-Jak to się stało? Dlaczego ?
-Poczekaj poczekaj zacznę od początku.
-No chyba tak będzie najlepiej.

......................
Komentarz zbędny powiem tylko :
 Mistrz Mistrz Resovie Mistrz Mistrz Resovia <3


piątek, 19 kwietnia 2013

4.

Rano obudziła mnie Jagoda skacząca po moim łóżku i krzycząca ze jest głodna. Chcąc nie chcąc musiałam wstać. Razem z małą poszłyśmy do kuchni dziecko usiadło przy stole a ja zaczęłam przyrządzać jej śniadanko. Postawiłam przed nią kanapki i kakao i wyszłam włączyć telefon  bo nie wiedziałam która godzina. Jakie było moje przerażenie kiedy na ekranie telefonu widniała godzina 8:55 pomijając już fakt 15 nieodebranych połączeń i 6 wiadomości. Z prędkością światła wskoczyłam pod prysznic umalowałam się i ubrałam:
Młodą ubrałam tak :
Wybiegłyśmy z domu w ciągu 20 minut miałam jeszcze 15 więc postanowiłam zamówić taxi. Odwiozłam siostrę do przeczkola i już na nogach podążyłam w stronę hali. Na sale wbiegłam zdyszana cała czerwona i z mokrym czołem. Na domiar złego wypierdzieliłam się na jakimś kablu robiąc przy tym wielki hałas. Nie mogłam już wytrzymać i podnosząc się zaczęłam się głośno śmiać z własnej głupoty.W mgnieniu oka podbiegł do mnie Piter.
-Nic ci nie jest ? Ty się śmiejesz czy płaczesz ?
-Luz już wszystko pod kontrolą.
-Na pewno ?
-Tak wracaj na trening.
Podchodząc coraz bliżej parkietu usłyszałam kilka wybuchów śmiechu.
-Czerwonej spoconej laski nie widzieliście czy co ?
-Nie spoko spoko. A jeśli można zapytać co ci się stało ?
-Tak wgl to jest wasza wina.
-Nasza? Z jakiej racji ?
-Tak mnie wczoraj napastowaliście tymi sms że musiałam telefon wyłączyć i dzisiaj zaspałam.
-Haha trzeba było iść z nami. A jeśli już o tym mowa to dzisiaj już się nie wywiniesz.
-O nie nie panowie ja nie mam zamiaru do pracy skacowana przychodzić.
-Ha to ty jeszcze nie wiesz ? Jutro mamy dzień wolny bo Andrzej ma jakieś sprawy rodzinne czy coś.
No i po mnie. Co ja im teraz powiem ? mhmmm ? K**** ja to mam zjebane życie. Na szczęście trener widząc moją minę od razu sie za mnie wstawił.
-Panowie nie zamęczajcie mi tu stażystki do roboty sio.
-Już już. A z tobą jeszcze porozmawiamy.
Pokiwałam przecząco głowa i odeszłam w stronę Jacka. Na porannych treningach mam zazwyczaj luz i mogę wychodzić zaraz po uzupełnieniu papierów, wcześniej z tego nie korzystałam ale tym razem postanowiłam uciec siatkarzom. Wyszłam z budynku i popędziłam w stronę przeczkola. Dzisiaj stawiam na nie zdrowie jedzenie z czym Jagoda  w 100 % się ze mną zgodziła. Tak więc poszyłyśmy do Mc i złożyłyśmy zamówienie. Ja cola + frytki + tortilla a Jagoda frytki + sałatka+ soczek pomarańczowy. 
-Blanka bo w sobotę jest mecz wiesss?
-Mówi się wiesz. Ale co w związku z tym ? 
-No bo ja chciałabym iść.
-No ale wiesz że ja pracuje i nie będę mogła z tobą siedzieć a samej cie nie zostawię.
-Poproś ciocię Martę.
Marta moja najlepsza przyjaciółka studiuje dziennikarstwo w Katowicach. Jagoda uważa ją za druga siostrę i bardzo ja kocha co zresztą działa i w drugą stronę.
-Ale wiesz że ciocia jest daleko i nie wiadomo czy da radę przyjechać .
-Ale jak do niej zadzwoniwszy i ja z nią porozmawiam to się zgodzi.
-Dobrze.
Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer przyjaciółki Jagoda wyrwała mi go z rąk i odeszła kawałeczek od stolika. Przez jakieś 10 min rozmawiała z ciotką aż w końcu podeszła i powiedziała.
-Masz Marta kazała ci powiedzieć gdzie co i po ile .
Popatrzyłam na nią zdziwionym wzrokiem i wzięłam telefon. Mała usiadła przede mną i dalej pałaszowała swój obiad. Umówiłam się z Martą na dzień przed  meczem czyli piątek i miała zostać do poniedziałku. Wyjaśniłam jej że bilety ma za darmo i ma się o nic nie martwić. Była już 15:40 więc ruszyłyśmy w drogę powrotną. Przelotem wstąpiłyśmy do domu a później po kolei  przeczkole i hala. 
Kiedy siedziałam na trybunach i się jeszcze trochę douczałam ale ciii nikt nie musi wiedzieć usiadł koło mnie Cichy.
-Czego dusza zapragnie ?
-Aż tak nas nie lubisz ?
Popatrzyłam na niego spod uniesionej brwi bo kompletnie nie wiedziałam o co mu chodzi.
-Dlaczego tak uważasz ?
-Bo nie chcesz iść z nami na miasto.
-Zrozum nie chodzi o was tylko o to ze po prostu nie mam czasu.
-To co ty robisz po treningach ?
-Wracam do domu uczę się a po za tym  jestem wykończona.
-Ale dzisiaj na przykład musisz tylko rozmasować mój bark a po za tym jutro mamy wolne.
-Nie mam w zwyczaju w środku tygodnia chodzić na imprezy.
-Marna wymówka. Powiedz mi o co tak na prawdę chodzi ?
Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć. W sumie możne gdybym powiedziała prawdę odczepili by się ode mnie  raz na zawszę ?? 

........................
No i kolejny. Tak mnie to wciągnęło że coś. Piątek piątek piątek  <3
Jutro ostatni mecz Sovia vs Zaksa oczywiście kibicujemy Sovi no bo jakby inaczej. 
Kolejny jutro także miłego czytania.
Jull xoxo 







czwartek, 18 kwietnia 2013

3.

-Blanka co to za panowie, machają nam?
-Nie poznajesz ?
-Nie no powiedz kto to ?
-Chodź na ręce to zobaczysz.
Wzięłam Jagodę na ręce i pokazałam na siatkarzy palcem, postanowiłam nie uciekać bo to by podejrzanie wyglądało tylko spokojnie omijać temat mojego życia prywatnego nie chciałam aby ktoś brał mnie na litość.
-Blanka czy to są siatkarze?Zapytała podekscytowana mała.
-Bartmana nie poznajesz ? Jaka z ciebie fanka.
-Poznaje oczywiście ze tak. Ale dlaczego oni do  nas idą ?
-Bo z nimi pracuje.
-Dlaczego nie powiedziałaś ?
-Bo miałam ci na meczu niespodziankę zrobić.
Podeszli do nas Pit. Igła Zibi i Achrem.
-Witamy piękne panie.
-Cześć.
Jagoda wyraźnie zawstydzona schowała twarz w mojej szyi.
-Kochanie nie wstydź się.  Jednak siostra nie odpuszczała i zgrywała nieśmiałą no kto by pomyślał.
-Co to za mała piękność?
-Moja siostrzyczka Jagoda, właśnie szłam ją do przeczkola zaprowadzić.
Dziewczynka nadal mnie nie puszczała więc postanowiłam spełnić jej największe marzenie.
-Zibi czy będziesz taki dobry i zrobisz sobie zdjęcie z Jagodą bo wiesz ona jest twoją największą fanką .
-Z wielką chęcią. Jagoda od razu ożyła i spojrzała z uśmiechem na siatkarza ten odwzajemnił uśmiech. Z ociąganiem zeszła z moich rąk i podeszła do Zbyszka który wyciągał do niej rękę podał mu ją a ten wziął ja na ręce.
-No to uśmiech. Zrobiłam im kilka fotek i Jagoda szybko wróciła do mnie łapiąc się mojej nogi.
-A ze mną zdjęcia nie chcesz ? Zapytał ze smutną miną Piter wyciągając ręce w stronę małej. Podniosła głowę do góry patrząc na mnie- kiwnęłam lekko głową na znak że jak chce to może zrobić sobie to zdj. Zrobiła krok do przodu a Cichy wziął ją na ręce. Boże jaka ona spokojna była jak nie to dziecko. Zrobiłam im zdjęcie ale mała nadal była zestresowana i się nie uśmiechała. Chłopak widząc to zaczął ją gilgotać, dziecko zaczęło się głośno śmiać i piszczeć.
-Przestań!
-Jak obiecasz się uśmiechnąć do zdjęcia.
-Obiecuję. Krzyknęła Jagoda zrobiłam im zdjęcie już z szerokimi uśmiechami. Panowie poszli na hale a ja zaprowadziłam siostrę do przeczkola która była bardzo zadowolona i cały czas się uśmiechała. Weszłam na sale treningową ok. godziny 16:40 było już tam kilku siatkarzy i cały sztab. Przywitałam się ze wszystkimi i zajęłam miejsce obok Jacusia i studiowałam kolejne kartki poszczególnych zawodników. No to będę mieć jutro trochę pracy. Po około 2h panowie skończyli trening, rozciągali się itp. wszyscy wyszli z hali po godzinie bo panowie się jeszcze rozciągali i rozmawiali z trenerem a ja musiałam uzupełnić kilka kart zawodników. Na pole wyszłam razem z Pitem , Igłą i Zibim dziwne bo nie znamy się długo a dobrze nam się rozmawia możne jest jeszcze trochę sztywno ale Igła robi wszystko co w jego mocy aby tak nie było.
-Odprowadzić Cię ?
-Nie jeszcze muszę po siostrę iść ale dzięki.
-Przeczkola zamykają o 18.
-Panowie to przeczkole jest wyjątkowe i pracuje do 22 :P Dobra idę bo Jagódka jest już pewnie śpiąca.
-Co powiesz na wypad na miasto jak siostrę odprowadzisz ?
-Dzisiaj nie mogę. Przepraszam :D
-Jutro ?
-Też nie.
-Po jutrze ?
-Też nie.
-Blanka .
-Piter.
-Boże zgadamy się jeszcze jutro pa.
Z każdym pożegnałam się buziakiem w policzek i ulotniłam się w stronę  przeczkola obmyślając plan doskonały którego niestety nie wymyśliłam. Co ja mam im powiedzieć ? Że nie mam rodziców i muszę zajmować się młodszą siostrą nie ma mowy wiem jak ludzie na to reagują a ja nie chce być traktowana jak męczennica.Odebrałam siostrzyczkę która była tak zmęczona zabawą ze usnęła mi na rękach. Kilka minut przed wejściem do domu przebudziła się i o własnych nogach podążyła do mieszkania. Umyłam ją i położyłam spać, kolacji jeść nie chciała bo podobno w przeczkola się najadła.Umyłam się i położyłam z myślą ze jutro czeka mnie ciężki dzień.Wstałam o 8:30 a później standard. Ubrałam się tak :
A Jagodę ubrałam tak:
Dzień spełniłam podobnie jak tamten tylko że 500 razy bardziej intensywnie. Po treningu wieczornym odebrałam małą i idąc z nią za rękę przez park spotkałam Zbyszka z jego dziewczyną . Z Asią od razu się za kumplowałyśmy a Jagodą była oczarowana. Porozmawiawszy chwile i poszłam do domu bo dziewczynka zasnęła mi na rękach. Dziecko już spało w swoim łóżeczku ja take bym to uczyniła gdyby nie to że dostawałam sms co 5 min każdy praktycznie od innego siatkarza a były one powodem mojej kolejnej odmowy wyjścia na miasto. W końcu wyłączyłam telefon i zasnęłam.

..............
Postanowiłam iż będę dodawać tu codziennie. Życzę miłego czytania i zapraszam na                                    http://l-o-vvve.blogspot.com/ 
Jull xoxo






środa, 17 kwietnia 2013

2.

Po dwóch godzinach wróciłam na uczelnie aby pozałatwiać wszystkie sprawy organizacyjne. Prezes Asseco okazał się bardzo wyrozumiałym człowiekiem i zgodził się aby moje praktyki wiązały się wyłącznie z treningami i meczami w Rzeszowie. Będę musiała odpracować to większą ilością siatkarzy ale jakoś przeżyje .Pierwszy treningi jutro o 9:30 i o 17:00 nie wiem jak załatwię sprawę z Jagodą ale muszą coś szybko wymyślić bo nie mam co z nią zrobić. Po podpisaniu wszystkich papierów pożegnałam się z uczelnią na dwa tygodnie. Była już 16 więc postanowiłam odebrać wcześniej siostrę z czego na pewno się ucieszy.
-Dzień dobry pani Kasiu przyszłam po Jagódkę.
-Co tak wcześnie zajęcia mają jeszcze 30 min.
-Wiem wiem ale skończyłam wcześniej i po drodze postanowiłam ją zgarnąć.
-Dobrze już po nią idę.
Wzięłam Jagódkę która już przestała się na mnie złościć i o dziwo wcale nie chciała wracać do domu no ale cuda się zdarzają. Po drodze wstąpiłyśmy do restauracji w której zjadłyśmy spóźniony obiad. Po powrocie do domu mała była tak wykończona spacerkiem że od razu położyła się na łóżku i zasnęła. Tą chwile spokoju wykorzystałam na obczajenie na internecie najbliższego przeczkola które zapewnia opiekę do 22. Znalazłam kilka ofert ale najbardziej zainteresowała mnie placówka o nazwie "Słoneczko" które nie dość że zapewniało profesjonalną opiekę była blisko hali co bardzo mi odpowiadało. Tak się martwiłam a już mam plan dnia. Rano Jagódka idzie do swojego normalnego przeczkola po treningu biorę ją na obiad i przed kolejnym treningiem zaprowadzam do "Słoneczka"-jestem geniussem. Mała obudziła się o godzinie 18:00 zjadła kolacje pobawiłyśmy się chwile później ją umyłam i przeczytałam bajkę na dobranoc.Rano mogłyśmy sobie trochę dłużej pospać wstałam dopiero o 8:30 a później to standardowo prysznic i ubranie no właśnie co ubrać do pracy. Nie można nic krótkiego wyzywającego wiec ubrałam się tak:
Na włosach zrobiłam niedbałego koka:
Makijaż standard mało podkładu kreska na oku tusz i gotowe. Szybciutkie śniadanie z Jagodą. Małą ubrałam tak:
Odstawiłam ją do przeczkola, na szczęście dzisiaj współpracowała i rano nie marudziła. 
-Kochanie przyjdę po pracy to pójdziemy na obiadek i pochodzimy a później pójdziesz do takiego innego przeczkola dobrze ?
-Jakiego przeczkola ?
-Niespodzianka ale zapewniam cię nie będziesz chciała z tamtą wychodzić .
Jagoda dała mi buziola w policzek i weszła do sali zajęć.Ja porozmawiałam jeszcze chwile  z panią Kasią i wyszłam. Nie miałam za dużo czasu więc popędziłam na halę.
Miałam 7 minutowe spóźnienie kiedy weszłam siatkarze się już rozgrzewali a trener rozmawiał z prezesem. Podeszłam do nich.
-Dzień dobry przepraszam za spóźnienie.
-Dzień dobry nic się nie stało ale proszę więcej tego nie robić.
-Oczywiście.
-Pani Blanko proszę iść do Jacka on pani wszystko wyjaśni.
-Już pędzę. Tylko proszę nie pani Blanka po prostu.
-Dobrze Blanko życzę miłej pracy.
-Dziękuję.
Odeszłam do pana Jacka niestety siatkarze mnie zobaczyli i musieli się wszyscy ze mną przywitać.
-Pierwszy dzień i już spóźnienie.
-Ignaczak zamilcz.
-Śpioch.
-Wstałam o 8 dla twojej wiadomości.
-To coś ty robiła.
-A to to już moja słodka tajemnica.
-Pewnie chłopak. Mówiąc to poruszył znacząco brwiami.
-Hahaha a to coś mi po co ?
-Fajnie wiedzieć jaki masz stosunek do mężczyzn.
-Ale co ja powiedziałam ?
-" To coś ".
-Oj no haha wy tylko przeszkadzać i dzieci robić umiecie.
-Foch Forever.
-Ale ty Krzysiu wyjątkiem jesteś. Dobra idę bo zaraz ochrzan dostanę ze cię z treningu wyciągam.
-Oj tam.
-Żadne oj tam tylko na boisko mi won.
Jacek dał mi materiały dotyczące każdego siatkarza którego będę doprowadzać do porządku. Dzisiaj miałam tylko obserwować i się uczyć a od jutra ostra praca.Oczywiście pod pilnym okiem pana Jacusia którego badełej od razu polubiłam.
-Panowie proszę do mnie podejść. Zawołał trener.Razem z Jackiem także podeszliśmy do Andrzeja.
-Słuchacie uważnie bo nie będziemy powtarzać, Jacek teraz przedstawi kto kim się będzie opiekować.
-Tak więc panowie Blanka będzie zajmować się: Igłą, Cichym, Lotmanem i Tichackiem a ja resztą z czasem dojdzie do niej kilku panów. Z tego wszystkiego najbardziej cieszył się chyba Igła. Po treningu wybiegłam z hali nie zwracając uwagi na to ze któryś z siatkarzy mnie woła. Odebrałam Jagodę i poszłam z nią na obiad, pospacerowałyśmy trochę po Rzeszowie i o 16:00 postanowiłam ruszyć w stronę hali. Na moje nieszczęście przeczkole było tak blisko hali że wchodzący siatkarze mnie zauważyli i zaczęli kierować sie w nasza stronę.
.................
Tak na szybko coś . Może dzisiaj coś tu poprawie albo dodam nie wiem jeszcze. Miłego czytania.
Jull xoxo



wtorek, 16 kwietnia 2013

Uwaga Uwaga !!!

Nowy rozdział na moim pierwszym blogu zapraszam http://l-o-vvve.blogspot.com/ . Tutaj pojawi się coś jutro. Mam nadzieje że ten początek mi się udał i będziecie mnie jeszcze odwiedzać :D
Jull xoxo

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Uwaga Uwaga !!

Link do mojego pierwszego bloga zapraszam. Czekam na Komentarze :P
http://l-o-vvve.blogspot.com/
Jull xoxo

1.

Rano budzi mnie natrętne pikanie budzika w telefonie, powoli otwieram oczy i ukazuje mi się godzina 6:30 tak tak 6:30. Cóż jak się ma dziecko nie ma czegoś takiego jak wysypianie się da się przyzwyczaić. Dzisiejszy dzień jak każdy a jednak wyjątkowy ponieważ dzisiaj dowiem się czy dostałam praktyki. Z ociąganiem wstałam i udałam się do kuchni, Jagódka jeszcze śpi więc nastawiłam wodę na herbatę i idę się umyć. 5 minutowy prysznic dobrze na mnie działa zwłaszcza z rana. Ubieram się tak-
  Włosy zostawiam rozpuszczone, makijaż jak zawsze minimalnie podkładu kreska na oku tusz i to na tyle z dzisiejszej przygotowań bo już słyszę gwizdanie czajnika.W kuchni siedzi już moja siostrzyczka wyłączam czajnik biorę ją na ręce i mocno przytulam ta daje mi buziaka w policzek.Szybciutkie śniadanie Jagodę ubrałam w jej ulubione ubranka-
-Blanka ale ja nie chce iść do szkoły.Spać mi się chce. 
Zaczyna się. W sumie ciekawe po kim ona to ma :D 
-Kochanie ale ja dzisiaj nie mogę z tobą zostać wiesz ze studiuje i mam dużo nauki a zresztą ostatni ci się tam podobało.
-Ale dzisiaj nie chce iść.
-Mała a pamiętasz co ci obiecałam jak będziesz dzisiaj grzeczna?
-Tak ale Blanka.
-Żadne ale albo dzisiaj idziesz do przeczkola albo z meczu nici.
-Blanka no
Mała tuptała nóżką z obrażoną miną.
-Nie obrażaj się tylko ubieraj buty i idziemy bo się spóźnimy.
Mała wykonała polecenie nadal z obrażoną miną stanęła przed drzwiami z małym plecaczkiem a kiedy otworzyłam  drzwi wyszła i zeszła po schodach głośno tupiąc. Ktoś tu ma focha no ale cóż.
Całą drogę do przeczkola była obrażona i nie odpowiadała kiedy coś się jej pytałam takie małe a takie uparte boże co ja z nią mam.Małego pyskacza odstawiłam do przeczkola i ruszyłam na uczelnie.Jeszcze wejść nie zdążyłam a już usłyszałam swoje nazwisko. Wołał mnie profesor Krasicki który miał mi załatwić staż. Jakaż ja jestem ciekawe gdzie będę spędzać najbliższe dwa tygodnie mojego życia.
-Dzień dobry panie profesorze.
-Witam Blanko mam dobre wiadomości .
-Zamieniam się w słuch .
-Mianowicie jako najlepsza nasza studentka dostaniesz najlepszy staż. Przez najbliższe dwa tygodnie nie będziesz musiała zjawiać się na uczelni będziesz tylko pracować.
-Panie profesorze niech mnie pan nie trzyma w niepewności gdzie będę miała ten staż ?
-W najlepszym Polskim Klubie siatkarskim .
-W Bełchatowie ? Ale ja nie mogę wyjechać ja mam Jagodę.
-Blanka ja nie o Bełchatowie. Z Mistrzem Polski a o ile mi wiadomo Skra już nim nie jest .
-Z Resovią ?
-Dokładnie. Wiesz gdzie jest hala ?
-No oczywiście że tak.
-No to biegiem bo masz tam być za 20 min plan dnia i zadania jakie będziesz tam wykonywać wyjaśni ci prezes. Powiedz im że jesteś tą stażystką od Krasickiego.
-Dobrze panie profesorze dziękuję.
Z budynku wybiegłam z prędkością światła. Jak ja się kurna mam dostać w 20 min na hali co najmniej 40 min mi to zajmie. Najwyżej na profesorka zwale :P Po 30 minutach zajeżdżam pod hale. Wstyd się przyznać ale jeszcze tu nie byłam nieźle się prezentuje. Wchodzę do budynku i kieruje się do sekretariatu tam zostaje poinformowana że prezes jest na hali. Przez to ze się tak śpieszyłam nie zdążyłam się zestresować ale raz kozia śmierć. Otwieram drzwi prowadzące do głównej sali jest ogromna na środku boiska siedzi grupka siatkarzy a nad nimi stoi trener i prezes i cały sztab. Weszłam i jeszcze się nie wygłupiłam to jest coś podchodzę bliżej i wiem że juz mnie zauważono bo słychać pojedyncze gwiazdy i teksty w stylu "ale laska".
-Czyżby pani Jasińska ?
-We własnej osobie.
-Nazywam się Marek Panek jestem prezesem tego klubu.
-Miło mi poznać.
-Przepraszam za tych (wskazał palcem na siatkarzy)dzieci.
-Z grzeczności nie zaprzeczę.
Sztab wybuchł śmiechem razem z siatkarzami.
-Chłopcy poznajcie panią Blankę, będzie ona tutaj przez dwa tygodnie na stażu.
-Jakim? Zapytał kapitan drużyny.
-Fizjoterapeutka.
Znów rozległy  się gwizdy i oklaski.
-Panowie zachowujcie się, przedstawcie się grzeczni i wracajcie do treningu. Po zapoznaniu pani Blanko zapraszam do gabinetu.
-Oczywiście panie prezesie.
Najpierw przedstawił mi się sztab szkoleniowy później po kolei siatkarze z wielkimi zacieszami na twarzach. W sumie od razu widać który nie ma dziewczyny bo wolni flirtowali a żonaci przepraszali. Jak się moja Jagódka dowie kogo poznałam to się już nigdy do mnie nie odezwie. Najfajniejszy okazał się pan Ignaczak z którym od razu zaczęłam żartować. Miałam już wychodzić kiedy jeden z zawodników zaczął jęczeć.
-Lekarza lekarza strasznie rozbolało mnie udo. Pani Blanko  niech pani sprawdzi czy nic nie zerwałem.
Poszkodowanym okazał się Bartman cóż można się było spodziewać. Siatkarze śmiali sie do łez a ja patrzyłam na siatkarza z politowaniem.
-Panie Bartman wątpię żeby  od siedzenia  na ziemi się coś zerwało.
-Nie nie ten ból już mi długo dokucza.
-Panie Jacku bo Bartman  mówi że sobie coś zerwał możne pan się nim zając bo mi tu jęczy.
-Już idę. Bartman coś ty znowu wymyślił ?
-Już mi lepiej nic si nie stało.
Grzecznie pożegnałam się z siatkarzami i wyszłam do pokoju prezesa.


-

Bohaterowie

Blanka Jasińska- 22 letnia studentka Fizjoterapii. W wieku 19 lat straciła obojga rodziców. Po wydatku postanowiła zaopiekować się swoją 2 letnią siostra. Walczyła w sądzie aby mała Jagoda nie musiała zostać oddana do domu dziecka. Początki miała trudne ale teraz już z 5 letnią siostrą świetnie się dogaduje.Pozory mylą ludzie przez pryzmat tatuaży i kolczyków uważają ją za zimną sukę tak naprawdę nie wiedza co przeszła bo dziewczyna jest wrażliwa i delikatna Bardzo wysportowana wysoka i szczupła czego chcieć więcej? A jednak dziewczyna nie jest do końca szczęśliwa, czy ktoś to zmieni ?
Jagoda Jasińska-5 latka która rodziców mało pamięta ponieważ w czasie ich wypadku miała 2 latka.
Uparta, urocza i zawzięta co zapewne odziedziczyła po siostrze. Mimo swojego wieku wiele rozumie i jest bardzo mądra.Jak tylko może pomaga siostrze np. bawiąc się sama czy po prostu nie przeszkadzając gdy ta się uczy.Mała modnisia.

Reprezentacja Polskich Siatkarzy oraz siatkarze klubu Asseco Resovi Rzeszów.