Młodą ubrałam tak :
Wybiegłyśmy z domu w ciągu 20 minut miałam jeszcze 15 więc postanowiłam zamówić taxi. Odwiozłam siostrę do przeczkola i już na nogach podążyłam w stronę hali. Na sale wbiegłam zdyszana cała czerwona i z mokrym czołem. Na domiar złego wypierdzieliłam się na jakimś kablu robiąc przy tym wielki hałas. Nie mogłam już wytrzymać i podnosząc się zaczęłam się głośno śmiać z własnej głupoty.W mgnieniu oka podbiegł do mnie Piter.
-Nic ci nie jest ? Ty się śmiejesz czy płaczesz ?
-Luz już wszystko pod kontrolą.
-Na pewno ?
-Tak wracaj na trening.
Podchodząc coraz bliżej parkietu usłyszałam kilka wybuchów śmiechu.
-Czerwonej spoconej laski nie widzieliście czy co ?
-Nie spoko spoko. A jeśli można zapytać co ci się stało ?
-Tak wgl to jest wasza wina.
-Nasza? Z jakiej racji ?
-Tak mnie wczoraj napastowaliście tymi sms że musiałam telefon wyłączyć i dzisiaj zaspałam.
-Haha trzeba było iść z nami. A jeśli już o tym mowa to dzisiaj już się nie wywiniesz.
-O nie nie panowie ja nie mam zamiaru do pracy skacowana przychodzić.
-Ha to ty jeszcze nie wiesz ? Jutro mamy dzień wolny bo Andrzej ma jakieś sprawy rodzinne czy coś.
No i po mnie. Co ja im teraz powiem ? mhmmm ? K**** ja to mam zjebane życie. Na szczęście trener widząc moją minę od razu sie za mnie wstawił.
-Panowie nie zamęczajcie mi tu stażystki do roboty sio.
-Już już. A z tobą jeszcze porozmawiamy.
Pokiwałam przecząco głowa i odeszłam w stronę Jacka. Na porannych treningach mam zazwyczaj luz i mogę wychodzić zaraz po uzupełnieniu papierów, wcześniej z tego nie korzystałam ale tym razem postanowiłam uciec siatkarzom. Wyszłam z budynku i popędziłam w stronę przeczkola. Dzisiaj stawiam na nie zdrowie jedzenie z czym Jagoda w 100 % się ze mną zgodziła. Tak więc poszyłyśmy do Mc i złożyłyśmy zamówienie. Ja cola + frytki + tortilla a Jagoda frytki + sałatka+ soczek pomarańczowy.
-Blanka bo w sobotę jest mecz wiesss?
-Mówi się wiesz. Ale co w związku z tym ?
-No bo ja chciałabym iść.
-No ale wiesz że ja pracuje i nie będę mogła z tobą siedzieć a samej cie nie zostawię.
-Poproś ciocię Martę.
Marta moja najlepsza przyjaciółka studiuje dziennikarstwo w Katowicach. Jagoda uważa ją za druga siostrę i bardzo ja kocha co zresztą działa i w drugą stronę.
-Ale wiesz że ciocia jest daleko i nie wiadomo czy da radę przyjechać .
-Ale jak do niej zadzwoniwszy i ja z nią porozmawiam to się zgodzi.
-Dobrze.
Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer przyjaciółki Jagoda wyrwała mi go z rąk i odeszła kawałeczek od stolika. Przez jakieś 10 min rozmawiała z ciotką aż w końcu podeszła i powiedziała.
-Masz Marta kazała ci powiedzieć gdzie co i po ile .
Popatrzyłam na nią zdziwionym wzrokiem i wzięłam telefon. Mała usiadła przede mną i dalej pałaszowała swój obiad. Umówiłam się z Martą na dzień przed meczem czyli piątek i miała zostać do poniedziałku. Wyjaśniłam jej że bilety ma za darmo i ma się o nic nie martwić. Była już 15:40 więc ruszyłyśmy w drogę powrotną. Przelotem wstąpiłyśmy do domu a później po kolei przeczkole i hala.
Kiedy siedziałam na trybunach i się jeszcze trochę douczałam ale ciii nikt nie musi wiedzieć usiadł koło mnie Cichy.
-Czego dusza zapragnie ?
-Aż tak nas nie lubisz ?
Popatrzyłam na niego spod uniesionej brwi bo kompletnie nie wiedziałam o co mu chodzi.
-Dlaczego tak uważasz ?
-Bo nie chcesz iść z nami na miasto.
-Zrozum nie chodzi o was tylko o to ze po prostu nie mam czasu.
-To co ty robisz po treningach ?
-Wracam do domu uczę się a po za tym jestem wykończona.
-Ale dzisiaj na przykład musisz tylko rozmasować mój bark a po za tym jutro mamy wolne.
-Nie mam w zwyczaju w środku tygodnia chodzić na imprezy.
-Marna wymówka. Powiedz mi o co tak na prawdę chodzi ?
Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć. W sumie możne gdybym powiedziała prawdę odczepili by się ode mnie raz na zawszę ??
........................
No i kolejny. Tak mnie to wciągnęło że coś. Piątek piątek piątek <3
Jutro ostatni mecz Sovia vs Zaksa oczywiście kibicujemy Sovi no bo jakby inaczej.
Kolejny jutro także miłego czytania.
Jull xoxo


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz