-Dzień dobry pani Kasiu przyszłam po Jagódkę.
-Co tak wcześnie zajęcia mają jeszcze 30 min.
-Wiem wiem ale skończyłam wcześniej i po drodze postanowiłam ją zgarnąć.
-Dobrze już po nią idę.
Wzięłam Jagódkę która już przestała się na mnie złościć i o dziwo wcale nie chciała wracać do domu no ale cuda się zdarzają. Po drodze wstąpiłyśmy do restauracji w której zjadłyśmy spóźniony obiad. Po powrocie do domu mała była tak wykończona spacerkiem że od razu położyła się na łóżku i zasnęła. Tą chwile spokoju wykorzystałam na obczajenie na internecie najbliższego przeczkola które zapewnia opiekę do 22. Znalazłam kilka ofert ale najbardziej zainteresowała mnie placówka o nazwie "Słoneczko" które nie dość że zapewniało profesjonalną opiekę była blisko hali co bardzo mi odpowiadało. Tak się martwiłam a już mam plan dnia. Rano Jagódka idzie do swojego normalnego przeczkola po treningu biorę ją na obiad i przed kolejnym treningiem zaprowadzam do "Słoneczka"-jestem geniussem. Mała obudziła się o godzinie 18:00 zjadła kolacje pobawiłyśmy się chwile później ją umyłam i przeczytałam bajkę na dobranoc.Rano mogłyśmy sobie trochę dłużej pospać wstałam dopiero o 8:30 a później to standardowo prysznic i ubranie no właśnie co ubrać do pracy. Nie można nic krótkiego wyzywającego wiec ubrałam się tak:
Na włosach zrobiłam niedbałego koka:
Makijaż standard mało podkładu kreska na oku tusz i gotowe. Szybciutkie śniadanie z Jagodą. Małą ubrałam tak:
Odstawiłam ją do przeczkola, na szczęście dzisiaj współpracowała i rano nie marudziła.
-Kochanie przyjdę po pracy to pójdziemy na obiadek i pochodzimy a później pójdziesz do takiego innego przeczkola dobrze ?
-Jakiego przeczkola ?
-Niespodzianka ale zapewniam cię nie będziesz chciała z tamtą wychodzić .
Jagoda dała mi buziola w policzek i weszła do sali zajęć.Ja porozmawiałam jeszcze chwile z panią Kasią i wyszłam. Nie miałam za dużo czasu więc popędziłam na halę.
Miałam 7 minutowe spóźnienie kiedy weszłam siatkarze się już rozgrzewali a trener rozmawiał z prezesem. Podeszłam do nich.
-Dzień dobry przepraszam za spóźnienie.
-Dzień dobry nic się nie stało ale proszę więcej tego nie robić.
-Oczywiście.
-Pani Blanko proszę iść do Jacka on pani wszystko wyjaśni.
-Już pędzę. Tylko proszę nie pani Blanka po prostu.
-Dobrze Blanko życzę miłej pracy.
-Dziękuję.
Odeszłam do pana Jacka niestety siatkarze mnie zobaczyli i musieli się wszyscy ze mną przywitać.
-Pierwszy dzień i już spóźnienie.
-Ignaczak zamilcz.
-Śpioch.
-Wstałam o 8 dla twojej wiadomości.
-To coś ty robiła.
-A to to już moja słodka tajemnica.
-Pewnie chłopak. Mówiąc to poruszył znacząco brwiami.
-Hahaha a to coś mi po co ?
-Fajnie wiedzieć jaki masz stosunek do mężczyzn.
-Ale co ja powiedziałam ?
-" To coś ".
-Oj no haha wy tylko przeszkadzać i dzieci robić umiecie.
-Foch Forever.
-Ale ty Krzysiu wyjątkiem jesteś. Dobra idę bo zaraz ochrzan dostanę ze cię z treningu wyciągam.
-Oj tam.
-Żadne oj tam tylko na boisko mi won.
Jacek dał mi materiały dotyczące każdego siatkarza którego będę doprowadzać do porządku. Dzisiaj miałam tylko obserwować i się uczyć a od jutra ostra praca.Oczywiście pod pilnym okiem pana Jacusia którego badełej od razu polubiłam.
-Panowie proszę do mnie podejść. Zawołał trener.Razem z Jackiem także podeszliśmy do Andrzeja.
-Słuchacie uważnie bo nie będziemy powtarzać, Jacek teraz przedstawi kto kim się będzie opiekować.
-Tak więc panowie Blanka będzie zajmować się: Igłą, Cichym, Lotmanem i Tichackiem a ja resztą z czasem dojdzie do niej kilku panów. Z tego wszystkiego najbardziej cieszył się chyba Igła. Po treningu wybiegłam z hali nie zwracając uwagi na to ze któryś z siatkarzy mnie woła. Odebrałam Jagodę i poszłam z nią na obiad, pospacerowałyśmy trochę po Rzeszowie i o 16:00 postanowiłam ruszyć w stronę hali. Na moje nieszczęście przeczkole było tak blisko hali że wchodzący siatkarze mnie zauważyli i zaczęli kierować sie w nasza stronę.
.................
Tak na szybko coś . Może dzisiaj coś tu poprawie albo dodam nie wiem jeszcze. Miłego czytania.
Jull xoxo



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz