-Trzy lata temu rodzice dostali zaproszenie na wesele jakiś tam znajomych. Byłam zaproszona ale ja za bardzo za weselami nie przepadam więc znalazłam sobie wymówkę i powiedziałam że zostanę w domu z Jagodą miała wtedy dwa latka więc rodzice nie chętnie ją zostawiali bo to była ich najukochańsza córeczka ale powiedzieli że mi ufają i że dobrze się nią zajmę i wyjechali. Mieli zostać tam dwa dni. Była zima, drogi całe zaszklone no i wpadli w poślizg. Tata zginął na miejscu mama trafiła do szpitala. Była w ciężkim stanie w śpiączce lekarze nie dawali jej dużo czasu. Po trzech dniach kiedy siedziałam przy jej łóżku w pewnym momencie ścisnęła mnie za rękę, wtedy myślałam ze będzie z nią już tylko lepiej i niedługo do nas wróci. Myliłam się zdążyła tylko powiedzieć. "Kocham was, opiekuj się Jagodą dasz sobie radę" i w tym momencie jej serce stanęło. Wołałam lekarzy jednak nie zdołali jej uratować.
Wspominając te wydarzenia zawsze się rozklejałam jednak za każdym stopniowo ale mniej. Teraz jedna samotna łza spłynęła mi po policzku. Piotrek wyciągnął rękę i delikatnie otarł mój policzek.
-Wróciłam do domu w tym czasie Jagodą zajmowały się moje ciotki, postanowiłam być twarda i należycie zaopiekować się małą. Byliśmy zamożną rodziną, wiec z pogrzebem nie było problemu. Wszystko przygotowałam sama bo chciałam aby to było takie moje osobiste ostatnie pożegnanie. Po pogrzebie okazało się że nie mogę opiekować się Jagodą, zdziwiłam się bo jakoś przez te dwa tygodnie nikt się do nas nie zgłosił z czymś podobnym. Okazało się ze moja wspaniała ciotka jakimś cudem dostała się do testamentu rodziców w którym było napisane że dzielą majątek na swoje dwie córki. Gdyby ciotka zaopiekowała się Jagodą automatycznie spora suma pieniędzy dostała by się w jej łapska no i jeszcze dochodziła nie mała renta za utratę rodziców. Wtedy postanowiłam że tak łatwo nie odpuszczę, przez całą rozprawę czyli miesiąc Jagoda mieszkała ze mną i szło mi bardzo dobrze ale cały czas byłam niepewna czy wygram ta sprawę i czy moja mała siostrzyczka nie będzie musiała iść pod opiekę ciotki a co gorsza do domu dziecka. Bo bardzo stresującej ostatniej rozprawie wyszłam z sali sądowej z wielkim uśmiechem na ustach zostałam pełnoprawnym opiekunem Jagody. Po 3 miesiącach przeprowadziłyśmy się tu i tak sobie mieszkamy. Kiedy jestem na uczelni mała jest w szkole.
Po zakończeniu opowiadania popatrzyłam na nasze splecione ręce a później w oczy Piotrka. Po chwili jedynym słowem jakie zdołał wypowiedzieć to.
-Przepraszam.
-Ale za co ?
-Gdy bym wiedział nie nudził bym ci tak o to wyjście na miasto. Dlaczego nic nie powiedziałaś.
-Nie chciałam żebyście patrzyli na mnie z współczuciem czy coś.
- Jakim współczuciem ? Ja cię kobieto podziwiam. Tyle przeszłaś a nadal zostałaś sobą i się nie załamałaś . Godne podziwu.
-Nie przesadzaj.
-Wątpię czy jakakolwiek 19 latka zaopiekowała by się swoją 2 letnią siostrzyczką.
Uśmiechnęłam się szeroko, znów zapatrzyłam się w te jego nieziemskie oczęta, i jeszcze to jak kciukiem lekko gładził po moich dłoniach. No i kurna jaka ja jestem jebnięta zawsze potrafię coś zniszczyć, patrząc tak na niego szeroko ziewnęłam czym wywołałam śmiech Cichego,.
-Dobra to my się zbierać będziemy.
-Gdzie ??
-Do domu a gdzie. Idę po małą i jedziemy zamów mi taxi.
-Nigdzie nie jedziecie, po pierwsze jest późno po drugie mała śpi po trzecie możecie tu przenocować.
Zgodziłam się na propozycję chłopaka, dał mi jakąś swoją bluzkę i spodenki, po szybkim prysznicu wylądowałam w łóżku obok Jagody , Piotrek postanowił spać w salonie.
Otworzyłam jedno oko później drugie i kilka razy zamrugałam. Momentalnie usiadłam i rozejrzałam się po pokoju. Koło mnie spała Jagoda, po kilki sekundach zajarzyłam ze jestem u Pita w mieszkaniu i mam jego ciuchy na sobie. Była 6:50 więc po ciuchu aby nikogo nie obudzić weszłam do toalety wyglądałam dość komicznie w za dużych szortach i bluzce do kolan no ale jak kto woli. Postanowiłam się ogarnąć, zmyłam resztki makijażu, włosy związałam w kitkę i postanowiłam się przebrać. Stałam na środku łazienki w samej koronkowej bieliźnie kiedy do pomieszczenia wszedł jakby niby nic Piter. Krzyknęłam na co Piotrek zrobił pozę w stylu Karate Kid. Myślałam ze jebnę, zaczęłam się śmiać i normalnie leżałam na ziemi. Dopiero kiedy uświadomiłam sobie że chłopak nade mną stoi i mi się przygląda zdałam sobie sprawę ze jestem w bieliźnie. Zaczerwieniłam się lekko i próbowałam jakoś zakryć..
-Fajny tatuaż. Powiedział i wyszedł.
.....................
Miłego czytania Jull xoxo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz