czwartek, 18 kwietnia 2013

3.

-Blanka co to za panowie, machają nam?
-Nie poznajesz ?
-Nie no powiedz kto to ?
-Chodź na ręce to zobaczysz.
Wzięłam Jagodę na ręce i pokazałam na siatkarzy palcem, postanowiłam nie uciekać bo to by podejrzanie wyglądało tylko spokojnie omijać temat mojego życia prywatnego nie chciałam aby ktoś brał mnie na litość.
-Blanka czy to są siatkarze?Zapytała podekscytowana mała.
-Bartmana nie poznajesz ? Jaka z ciebie fanka.
-Poznaje oczywiście ze tak. Ale dlaczego oni do  nas idą ?
-Bo z nimi pracuje.
-Dlaczego nie powiedziałaś ?
-Bo miałam ci na meczu niespodziankę zrobić.
Podeszli do nas Pit. Igła Zibi i Achrem.
-Witamy piękne panie.
-Cześć.
Jagoda wyraźnie zawstydzona schowała twarz w mojej szyi.
-Kochanie nie wstydź się.  Jednak siostra nie odpuszczała i zgrywała nieśmiałą no kto by pomyślał.
-Co to za mała piękność?
-Moja siostrzyczka Jagoda, właśnie szłam ją do przeczkola zaprowadzić.
Dziewczynka nadal mnie nie puszczała więc postanowiłam spełnić jej największe marzenie.
-Zibi czy będziesz taki dobry i zrobisz sobie zdjęcie z Jagodą bo wiesz ona jest twoją największą fanką .
-Z wielką chęcią. Jagoda od razu ożyła i spojrzała z uśmiechem na siatkarza ten odwzajemnił uśmiech. Z ociąganiem zeszła z moich rąk i podeszła do Zbyszka który wyciągał do niej rękę podał mu ją a ten wziął ja na ręce.
-No to uśmiech. Zrobiłam im kilka fotek i Jagoda szybko wróciła do mnie łapiąc się mojej nogi.
-A ze mną zdjęcia nie chcesz ? Zapytał ze smutną miną Piter wyciągając ręce w stronę małej. Podniosła głowę do góry patrząc na mnie- kiwnęłam lekko głową na znak że jak chce to może zrobić sobie to zdj. Zrobiła krok do przodu a Cichy wziął ją na ręce. Boże jaka ona spokojna była jak nie to dziecko. Zrobiłam im zdjęcie ale mała nadal była zestresowana i się nie uśmiechała. Chłopak widząc to zaczął ją gilgotać, dziecko zaczęło się głośno śmiać i piszczeć.
-Przestań!
-Jak obiecasz się uśmiechnąć do zdjęcia.
-Obiecuję. Krzyknęła Jagoda zrobiłam im zdjęcie już z szerokimi uśmiechami. Panowie poszli na hale a ja zaprowadziłam siostrę do przeczkola która była bardzo zadowolona i cały czas się uśmiechała. Weszłam na sale treningową ok. godziny 16:40 było już tam kilku siatkarzy i cały sztab. Przywitałam się ze wszystkimi i zajęłam miejsce obok Jacusia i studiowałam kolejne kartki poszczególnych zawodników. No to będę mieć jutro trochę pracy. Po około 2h panowie skończyli trening, rozciągali się itp. wszyscy wyszli z hali po godzinie bo panowie się jeszcze rozciągali i rozmawiali z trenerem a ja musiałam uzupełnić kilka kart zawodników. Na pole wyszłam razem z Pitem , Igłą i Zibim dziwne bo nie znamy się długo a dobrze nam się rozmawia możne jest jeszcze trochę sztywno ale Igła robi wszystko co w jego mocy aby tak nie było.
-Odprowadzić Cię ?
-Nie jeszcze muszę po siostrę iść ale dzięki.
-Przeczkola zamykają o 18.
-Panowie to przeczkole jest wyjątkowe i pracuje do 22 :P Dobra idę bo Jagódka jest już pewnie śpiąca.
-Co powiesz na wypad na miasto jak siostrę odprowadzisz ?
-Dzisiaj nie mogę. Przepraszam :D
-Jutro ?
-Też nie.
-Po jutrze ?
-Też nie.
-Blanka .
-Piter.
-Boże zgadamy się jeszcze jutro pa.
Z każdym pożegnałam się buziakiem w policzek i ulotniłam się w stronę  przeczkola obmyślając plan doskonały którego niestety nie wymyśliłam. Co ja mam im powiedzieć ? Że nie mam rodziców i muszę zajmować się młodszą siostrą nie ma mowy wiem jak ludzie na to reagują a ja nie chce być traktowana jak męczennica.Odebrałam siostrzyczkę która była tak zmęczona zabawą ze usnęła mi na rękach. Kilka minut przed wejściem do domu przebudziła się i o własnych nogach podążyła do mieszkania. Umyłam ją i położyłam spać, kolacji jeść nie chciała bo podobno w przeczkola się najadła.Umyłam się i położyłam z myślą ze jutro czeka mnie ciężki dzień.Wstałam o 8:30 a później standard. Ubrałam się tak :
A Jagodę ubrałam tak:
Dzień spełniłam podobnie jak tamten tylko że 500 razy bardziej intensywnie. Po treningu wieczornym odebrałam małą i idąc z nią za rękę przez park spotkałam Zbyszka z jego dziewczyną . Z Asią od razu się za kumplowałyśmy a Jagodą była oczarowana. Porozmawiawszy chwile i poszłam do domu bo dziewczynka zasnęła mi na rękach. Dziecko już spało w swoim łóżeczku ja take bym to uczyniła gdyby nie to że dostawałam sms co 5 min każdy praktycznie od innego siatkarza a były one powodem mojej kolejnej odmowy wyjścia na miasto. W końcu wyłączyłam telefon i zasnęłam.

..............
Postanowiłam iż będę dodawać tu codziennie. Życzę miłego czytania i zapraszam na                                    http://l-o-vvve.blogspot.com/ 
Jull xoxo






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz