czwartek, 30 maja 2013

26

Kiedy do niego wróciłyśmy właśnie podchodził do kasy. Małej i sobie tak tak sobie dobrze przeczytaliście zamówił zestaw Happy Meal, ja poprosiłam o duże frytki, małą sałatkę i dużą colę. Kiedy otrzymaliśmy zamówienie, postanowiliśmy zając miejsce w kącie "knajpki". Wiecie co ? Kiedy tak siedzieliśmy, razem  wygłupiając się i żartując poczułam się jakbyśmy byli rodziną, nie chodzi o mnie i Jagodę ale o Piotrka z którym nie mieliśmy tematu tabu i zżyłyśmy się z nim w szczególności ja ale Ciiiiiiiii ;) Po jakiejś godzince postoju ruszyliśmy w dalszą podróż.
-Piter jak ja wgl znalazłam się u siebie w pokoju dzisiaj znaczy wczoraj w sensie ze w nocy.
-Hahahah uwielbiam jak się plączesz, roztrzepańcu ty mój. Popatrzyłam na niego kpiącym wzrokiem
-Twój ?? Hhahah w marzeniach
-Marzenia. Powtórzył i zapatrzył się w moje oczy.
-Po pierwsze patrz na drogę a po drugie nie odpowiedziałeś na pytanie.
-Przeniosłem Cię.
-Ale ze ty ? Mnie ? Jak ty ?
-Co jak ?
-Jak ty mnie podniosłeś ?
-Kobieto, ty leciutka jak piórko jesteś, właśnie postanowiłem że muszę Cię zacząć odżywiać.
-Ja na diecie jestem, matacu.
-Jaja sobie robisz ? Jakiej diecie z kości na ości ?
-Oj nie przesadzaj.
-Ile ważysz ?
-O wiele za dużo
-Czyli ?
-50 kg
-A wzrostu masz ?
-179
-Jako fizjo sama powinnaś wiedzieć że masz niedowagę.
-A czy możemy już przestać mówić o tym ile ważę?
-Dobrze ale wiedź że nie dam ci spokoju.
Dalsza podróż minęła nam miło i szybko. Całą drogę rozmawialiśmy dowiadując się o sobie nowych rzeczy. Wiem że Cichy lubi kolor zielony, ma obsesję na punkcie czystości, jest wielkim żarłokiem i a jego miłością jest łóżko. Coś po 15 zajechaliśmy pod moją kamienicę, Jagoda nadal spała przez co zaczęłam się nieźle martwić bo nigdy aż tak długo nie sypiała. Siatkarz powoli zaniósł ją do domu  ułożył w łóżku i  pocałował w czoło. Następnie wrócił aby pomóc mi z bagażem.
-Kawa czy herbata ?
-Kawę poproszę.
-Siadaj już przygotowuję, głodny ?
-Wiesz w sumie to tak.
-Kanapki z nutellą ?
-Ojjjj tak tak.
-Hhahaha dziecko.
-Jakie dziecko jakie dziecko ? Podszedł do mnie i objął w od tyłu w pasie. Powoli odwróciłam się w jego stronę a wielkie łapska Cichego spoczęły na moich pośladkach. Zaśmiałam się z jego głupoty i popatrzyłam głęboko w oczy.
-A ty nie masz jakiegoś treningu czy coś ?
-Dopiero o 18, a co już mnie wyganiasz ?
-Nie tylko sprawdzam ile mamy czasu. Popatrzyłam się na niego zalotnie, ten podniósł mnie lekko tak abym mogła objąć go nogami w biodrach. Przylgnęłam do niego całym ciałem i zaczęłam całować. Ten przycisnął mnie do ściany tak jakby bał się że mu ucieknę. Nasze pocałunki stawały się coraz bardziej namiętne i odważne.

 ...................
Taki króciutki rozdzialik. Mam nadzieje że się spodobał i czekam na komentarze.
Pojawi się tu jeszcze tylko 7 postów co o tym myślicie ? Przedłużyć skrócić ?
Pozdro Jull xoxo


piątek, 24 maja 2013

25

Obudziłam się chwilę po 8:40. Rozejrzałam się do okoła zdezorientowana że jestem w swoim łóżku. Przetarłam oczy i jeszcze raz rzuciłam okiem na pomieszczenie. Wszystko się zgadzało, Jagoda nadal spała więc po cichu wymknęłam się spokoju uprzednio zabierając ubrania. Wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam i wyprostowałam włosy, nałożyłam lekki makijaż i UBRAŁAM SIĘ. Zeszłam na dół i z przyzwyczajenia zaczęłam przyrządzać śniadanie. Nastawiłam wodę na kawę, wyciągnęłam wszystkie potrzebne produkty i rozpoczęłam przygotowywanie kanapek. Po kilku minutach dołączyła do mnie pani Marta i wspólnie zaniosłyśmy wszytko na taras. W międzyczasie poszłam obudzić Owocka. Wstała bez większego problemu i  ubrała eis w przygotowane przez mnie CIUSZKI. Schodząc na dół minęłyśmy Cichego który z zaspany podążał w stronę łazienki. O mało ze schodów po drodze nie spadł, czym wywołał u mnie napad śmiechu, pokazał mi język  i oznajmił ze zaraz do nas przyjdzie. Po dłuższej chwili, przysiadł się do stołu i zaczął pałaszować kanapki.
-Pycha kto  robił
-Ja !! Pisnęłam podekscytowana.
-I tak nagle straciły smak.
-Ejjjj że nie potrafię ugotować zupy nie znaczy że kanapek zrobić nie umiem.
-Czyżby ? Popatrzył na mnie spod uniesionej brwi z lekko drwiącym uśmieszkiem.
-Oj no wiem o co ci chodzi. Ale to się nie liczy, sam taką chciałeś.
-To nie ja przecież ci mówiłem, Igła wysłał tego SMS.
-Kocham tego faceta, ale i tak najlepsze w tym wszystkim było to że to zjadłeś bo mi przykrości nie chciałeś zrobić, nie całą ale jednak gest się liczy.
Pewnego dnia mojego stażu, chłopcy postanowili się o coś założyć nie wiem o co poszło w każdym bądź razie nagrodą miała być potrawa przygotowana przez mnie. Chłopcy nie wiedzieli ze kucharka ze mnie marna, a i jeszcze do tego myśleli że ciastka które co dzień im przynosiłam były domowej roboty. Niech sobie myślą ja się przynajmniej pośmieje pomyślałam. Piotrek wtedy ten zakład wygrał mi miał mi powiedzieć co chce do jedzenia. Że kolejny trening mieliśmy następnego dnia rano postawił na kanapki. Śpieszyłam się wtedy i nakazałam mu napisać z czym je sobie życzy. Wieczorem siedząc przy książkach dostałam SMS który brzmiał tak : " Na śniadanko poproszę pyszne kanapeczki z ogórkiem szynką , pasztetem, kiełbasą, keczupem, majonezem, serkiem topionym, nutellą i dżemem truskawkowym"
Po przeczytaniu pomyślałam dobra jak chcesz zrobię to co mi napisałeś. Następnego dnia rano zrobiłam kanapkę z wyżej wymienionymi składnikami i zaniosłam siatkarzowi. Jak później się okazało SMS napisał Ignaczak chcący zemścić się za przegraną w zakładzie. W tak miłej atmosferze minęło nam śniadanie, po którym poszliśmy się pakować do wyjazdu. Po długim pożegnaniu ruszyliśmy w drogę powrotną.
-Piotrek a czym właściwie zajmuje się twój tata ?
-Ma własną firmę a czemu pytasz ?
-Po prostu nie widziałam go rano w niedzielę i zdziwiło mnie to z lekka.
-Ale on nie w pracy był.
-To gdzie ?
-Na spacerze.
-Ohh typ sportowca ?
-Odziedziczyłem to po nim.
-Nie wątpię. Półtorej godziny jazdy minęło dość szybko i bez żadnych problemów, słuchaliśmy muzyki głośno śpiewaliśmy i śmialiśmy do łez. Była 12:30 a my bez żadnego postoju jechaliśmy. Z moich jakze inteligentnych rozmyśleń wyrwał mnie krzyk. Koniec spokoju!
-Blankaaaa !! Odwróciłam się w stronę fotelika.
-Słucham kochanie ?
-Bo ja muszę do łazienki.
-Musisz ?
-Muszę !
-Pit zajedź do Mc przy okazji coś zjemy.
Siatkarz posłuchał mojego rozkazu i już po chwili znalazłyśmy się z małą w toalecie a Cichy zajął kolejkę.

................................
Podoba się ?? Proszę o szczere komentarze i o zostawianie lików do waszych blogów.
Kto oglądał mecz <3 Niby towarzyski a jak cieszy. Dawno nie widziałam naszych Złotopolskich w akcji więc wręcz nie mogłam doczekać się tego spotkania. Od razu uprzedzam że jutro może nie pojawić się post z przyczyn technicznych jak i Finału Ligi Mistrzów. Ale to nie jest jeszcze pewne. A tak wgl po za tematem kto wygra waszym zdaniem. Ja jestem za Borussią <3 Jeszcze raz proszę o komentarze
Pozdrawiam Jull xoxo

czwartek, 23 maja 2013

24

Do domu wróciliśmy coś po 15. wymordowane podróżą jaką zafundował nam Cichy postanowiłyśmy trochę odpocząć. Spałam jedynie godzinę bo, pani Marta wołała na obiad obudziłam małą i zeszłyśmy na posiłek. Przy stole na tarasie siedziała już cała rodzina włącznie z ojcem Piotrka który wrócił z pracy. 
-Jak było na basenie ? Zapytał pan Nowakowski.
-Super !!! Wykrzyknęła Jagoda równocześnie z Pitem, wszyscy wybuchli śmiechem a tamci dwoje przybili sobie piątkę. 
-Do kościoła idziemy na 19, idziecie z nami ?
-Ja i Jagoda tak nie wiem jak Cichy znaczy się Piotrek. 
-Idę idę. Powiedział siatkarz śmiejąc się z tego co wcześniej powiedziałam. Po wspaniale spędzonym popołudniu w towarzystwie państwa Nowakowskich poszliśmy się przebrać do kościoła. Na szczęście wzięłam coś bardziej eleganckiego. Dręczyła mnie jedynie myśl że już jutro rano musimy stąd odjechać i wrócimy do świata żywych którym nikogo nie interesuje i nie mam rodziny, no może poza Piotrkiem ale to inna bajka. Ubrałam się TAK, włosy rozpuściłam i wyprostowałam, zrobiłam lekki makijaż i ubrałam JAGODĘ. Piotrek wszystkie nas skomplementował że pięknie wyglądamy.
-No już już synu nie podlizuj się.
-Toż to najprawdziwsza prawda.
-Blanka i Jagoda owszem ale ja stara baba nie mogę wyglądać pięknie.
-Kochanie ty zawsze wyglądasz pięknie. Wtrącił się pan Krzysztof, i ucałował żonę. Rozczulająca scena, ludzie którzy większość życia spędzili razem i nadal kochają się tą miłością którą poczuli po pierwszym spotkaniu, pocałunku , dotyku. Msza odbyła się sprawnie i miło było słuchać księdza mówiącego o miłości. Zbieg okoliczności czy pomoc Boska ? Przez całą msze zadawałam sobie to pytanie. Czyżby Bóg naprawdę istniał i wiedział jak czuję się niekochana ? Może przez słowa kapłana " Urodziłeś się- znaczy ze ktoś Cię kocha" chciał mi przekazać że jednak nie jestem sama ? Z rozmyśleń wybił mnie głos parafian którzy odpowiedzieli księdzu "AMEN i zaczęli się rozchodzić. "AMEN" powiedziałam po cichu i wyszłam z kaplicy. Dopiero teraz dostrzegłam jak piękne jest to miejsce. Biały kościół wyglądał PIĘKNIE na tle różnokolorowych kwiatów i drzew. Uśmiechnęłam się sama do siebie, mrużąc oczy popatrzyłam w stronę słońca " BÓG JEDNAK ISTNIEJE" pomyślałam i z Owockiem na rękach ruszyłam za siatkarzem do samochodu. Wróciliśmy do domu po 20, umyłam Jagodę i położyłam ją spać, sama wzięłam prysznic, włosy spięłam w luźnego koka , zmyłam makijaż i ubrałam się tak :
Wyglądałam jakby to ująć co najmniej dziwnie. Widząc ze Owocek słodko śpi na paluszkach zeszłam na taras. Była 21:40 więc nie było aż tak ciepło ale lekkie zmarzniecie było warte widoku zachodzącego słońca.  Usiadłam na ławeczce w ogrodzie  i podciąg-łam kolana pod brodę.  Chciałam tu zostać, chciał mieć rodzinę, chciałam aby rodzice byli i mnie wspierali. Czułam ich obecność ale to nie to samo co nawet jedno głupie słowo otuchy. Znów chciałam ich usłyszeć, mogli nawet na mnie krzyczeć chciałam po prostu poczuć że się o mnie martwią. Poczułam jak ktoś zakłada mi koc na ramiona i szczelnie nim mnie opatula. Uśmiechnęłam się do siatkarza który zasiadł koło mnie i objął ramieniem.
-O czym myślisz ?
-O tym jak wielkie szczęście masz.
-Ja ?
-Tak ty. Sławny siatkarz spełniający swoje ambicje i marzenia. Masz kochającą rodzinę która w każdej sytuacji Cie może wesprzeć. Piotrek uśmiechnął się szeroko.
-Masz racje mam ogromne szczęście, ale nie wspomniałaś o jednym.
-O czym?
-O tym jakim wielkim jestem szczęściarzem ze spotkałem ciebie. 
Uśmiechnęłam, się szeroko i ujęłam jego twarz w dłonie.
-Lubie Cię Nowakowski, naprawdę cię lubię .
Pocałowałam go, i mocno wtuliłam w jego tors. 

..................
Jest. Kolejny !! Czekam na komentarze. Podoba się czy nie ?? 
Miłego czytania Jull xoxo 



środa, 22 maja 2013

23

Jagody nie było już w łóżku więc wywnioskowałam ze siedzi na dole z Pitem. Popatrzyłam na zegarek było 10 minut po 9. Wstałam ubrałam się TAK, włosy związałam w niedbałego koka, zrobiłam lekki makijaż i zeszłam do kuchni. Przy blacie siedziała Jagoda i razem z Piotrkiem który stał przy kuchni i piekł naleśniki śpiewali piosenkę ze Smerfów. Stanęłam w drzwiach, oparłam się o framugę i słuchałam tego jakże pięknego wycia. Po chwili mała odwróciła się i poszła na taras.
-Ej ty młoda wracaj no mi tu zaraz.
-Co się stało ?
-A buziak na dzień dobry ?
-Ojjj no.
-Żadne oj tylko tu poproszę. Schyliłam się i wskazałam palcem na policzek mała podeszła do mnie pocałowała i się do mnie przytuliła.
-Mogę już iść ?
-Tak leć.
 -Dzień dobry panie Piotrze.
-Witam piękną panią, jak się spało ?
-Wyśmienicie, tak się wczoraj wymęczyłam ze spałam jak zabita. Usiadłam w miejscu w którym kilka sekund wcześniej siedziała dziewczynka. 
-Ej ty młoda proszę mi tu zaraz podejść ! Popatrzyłam na Cichego z politowaniem i wstałam z miejsca podchodząc bliżej jego.
-Takkkk??
-A buziak na dzień dobry to gdzie ?
-Tekst mi kradniesz.
-Tu ! 
Nachylił się do mnie lekko tak jak ja wcześniej uczyniłam to przy siostrze i pokazał na swój policzek. Podeszłam jeszcze bliżej i chcąc pocałować go w polik natrafiłam na jego usta. Siatkarz objął mnie w pasie i przyciągnął do siebie coraz zachłanniej całując. Kidy w końcu się ode mnie oderwał, uśmiechnęłam się szeroko i mocno do niego przytuliłam. 
-Coś się przypala. Usłyszeliśmy głos dochodzący z drzwi w których jak się okazało stał pani Marta.
-Cholera. Pisnął pit.  Oderwałam się od siatkarza lekko zaczerwieniona i zmieszana zaistniałą sytuacją usiadłam na swoim poprzednim miejscu. Nowakowski kończył przyrządzanie śniadania a ja wraz jego mamą i Jagodą usiadłyśmy przy stole na altanie. 
-Piotrek nie mówił że jesteście razem.
-Bo w sumie to nie jesteśmy.
-Wyglądało to zgoła inaczej.
-Wiem ale po prostu ehhh.. to jest pani syn i nie wiem jak to powiedzieć bo pomyśli pani ze to głupie.
-Co ty, mów co ci leży na sercu, obiecuje się nie wygadać.
-Nie chodzi o to że ja nie chce tylko po prostu nie znamy się za długo a po za tym ., oj no chce żeby wziął mnie na jakąś romantyczną kolacji i spytał czy nie zostałabym jego dziewczyną, romantyczką jestem po prostu. 
-Zobaczysz prędzej czy później to zrobi, skłaniam się do opcji wcześniej bo widzę jak na ciebie patrzy, uwierz on też jest romantykiem i jestem pewna ze wymyśli coś pięknego. 
-Dziękuję.
-Nie ma za co słońce, jak masz jakiś problem dzwoń o każdej porze na prawdę chcę żebyście weszły z Jagódką do naszej rodziny bo obydwie jesteście wspaniałe, mądre a ty z Piotrkiem tworzycie na prawdę piękny obrazem.
-Jeszcze raz dziękuję. Wstałam od stołu i do niej podeszła, przytuliłam się do niej a łza szczęścia że ktoś w końcu się mną interesuje spłynęła mi po policzku. Po zjedzeniu pysznego śniadania poszliśmy na długiiiiiiiiii spacer. 


................
Zachęcam do komentowania Jull xoxo

wtorek, 21 maja 2013

22

Po 30 minutach jazdy zatrzymaliśmy się pod ogromnym budynkiem Aqua Parku. Wysiedliśmy z pojazdu i ruszyliśmy w stronę recepcji. Za ladą siedział mega przystojny  Chłopak , stanęłam koło siatkarza jak wryta i gapiłam się na bruneta. Otrząsnęłam się kiedy, Jagoda pociągnęła mnie za spódnice. W szatni szybko się rozebrałyśmy wzięłyśmy ręczniki i popędziłyśmy na basen. Był to na prawdę ogromny budynek pełno basenów mniejszych jak i tych dużych różne sauny, jakuzzi i różne dziwne zjeżdżalnie.  Wypatrzyłyśmy Pita i dołączyłyśmy do niego zasiadając na jednym z leżaków. Chłopak zajął miejsce akurat przy tym mniejszym z basenów w którym Jagoda mogła się pluskać bez niczyjej opieki po za tym była w zasięgu naszego wzroku.
-Przystojny ten recepcjonista co ? Popatrzyłam na siatkarza ze zdziwieniem w oczach i jedynie kiwnęłam lekko głową na znak ze się zgadzam.
-Jacek miał na imię fajny gość, chodził ze mną do gimnazjum.
-Serio ?
-No tak, ja do A on do B wszystkie na niego leciały, największy mięśniak.
-Mięśnie to on ma. Ale i tak wole ciebie.
Zanim się zorientowałam co powiedziałam Cichy zbliżył się do mnie i pocałował. Odwzajemniłam pocałunek  i lekko się uśmiechnęłam.
-Idziemy do wody ?
-Idziemy.
-Jagoda chodź idziemy na większą wodę.
Ja sobie przez kolejne 40 minut grzecznie pływałam, a te "dzieci" latały po cały obiekcie jak oszalałe i chyba nie było miejsca którego by nie zwiedzili. Zmęczona wróciłam na leżak, po chwili obok mnie usiadł Piotrek z Jagodą na kolanach, jednak ten względny spokój nie trwał długo bo dziecko od razu ruszyło do wody.
-Mówiłem ci ze pięknie wyglądasz w stroju ?
-Piotrek !!!
-No co ? Prawdę mówię.
Kolejna godzina minęłam nam bardzo szybko, pochwale się nawet że 3 razy zjechałam na zjeżdżalni i było dla mnie nie lada wyczynem. Ale żyje i to się liczy. Do domu Nowakowskiego wróciliśmy kilka minut po 21.
Wszyscy byliśmy padnięci i tylko szybka kolacja i każdy padł na swoje łóżko twarzą w dół. Nazajutrz obudził mnie huk i głośny śmiech. Otworzyłam szeroko oczy i uśmiechnęłam się samo do siebie myśląc co ten niezdara znowu zepsuł ?

sobota, 18 maja 2013

21

-Ale dlaczego ?
-Dziwnie się będę czuła.
-Przecież to nic strasznego.
-Uprzedziłeś ich przynajmniej ?
-Oczywiście,a sam fakt ze opiekujesz się młodsza siostrą im zaimponował i mama koniecznie chciała Cię poznać.
-Mówisz tak bo chcesz mnie przekonać, po za tym oni myślą ze ja kim jestem ?
-Dziewczyną, którą bardzo ale to bardzo lubię.
-Nadal nie jestem pewna.
-Teraz już nie masz wyboru.
Z pięknego rodzinnego domu wyszli państwo Nowakowscy.
-Dzień dobry.
-O dzień dobry dzień dobry ty musisz być Blanka.
-Tak to ja we własnej osobie.
-A gdzie mała ?
-Śpi w aucie.
-Tak w ogóle to Marta jestem a to Krzysztof. Wskazała na mężczyznę ściskającego swojego syna.
-Dzień dobry panie Krzysztofie.
- Witam młodą damę. Wiele o tobie słyszeliśmy.
-Tak ? Mam nadzieje że same superlatywy.
-Ależ oczywiście że tak, bierzcie swoje rzeczy i do środka zapraszam .
Pan Krzysztof wziął torbę Piotrka ja swoją a Pit Jagodę która spała jak zabita. Weszliśmy do domu i od razu można było wyczuć domową atmosferę. Domek mały ale wszechstronny i piękny przede wszystkim. Na dole mała kuchnia, jadalnia i mały salonik z którego można było wyjść na przepiękną altanę, u góry cztery sypialnie, i dwie toalety. Cichy zaniósł małą do naszego tymczasowego pokoju, to samo uczyniłam ze swoimi rzeczami.
-Blanka .
-Słucham ?
-Chcesz zobaczyć mój pokój?
-No jasne.
-No to chodź ale od razu zastrzegam że nie jest on zmieniony od czasów liceum więc się nie śmiej.
Weszliśmy do pokoju znajdującego się na przeciwko mojego, na pierwszy rzut oka nie wyróżniał się niczym szczególnym. Szare ściany, biurko,szafa, metalowe łóżko które badełej bardzo mi się spodobało, na ścianie nad nim zawieszone było mnóstwo zdjęć i dyplomów, dopiero teraz zauważyłam że na każdej półce widnieje jakaś nagroda lub medal. Metalowe łóżko wydawało bardzo wygodne, co od razu sprawdziłam kładąc się na brzuchu w stronę ściany ze zdjęciami. Obok mnie położył się siatkarz i zaczął opowiadać historię każdej fotografii.  
-Na tym tutaj jestem z moim starym kumplem z liceum Kamilem i dwoma przyjaciółkami Manią i Kaśką w ten sam dzień co je poznałyśmy. Pamiętam wtedy że byliśmy na dyskotece z Kamilem, i jakieś laski do nas zagadnęły bo poznały nas bo często graliśmy u nas na hali i powiem ci że dobrze nam szło.
- No chyba musiało ci iść dobrze jeżeli jesteś teraz siatkarzem helołłł!!
-Oj no cicho. Nie przerywaj.
-Słucham słucham.
-No i w każdym bądź razie zagadały i wgl takie tam srutututu. No ale po jakiś 30 minutach konwersacji przyznały ze są naszymi fankami i chcą sobie focie szczelić. My oczywiście zaciesz, i śliczne zdjęcie wyszło. Tak nam się dobrze gadało że się numerami powymienialiśmy się  i zaczęliśmy często spotykać, taką spoko paczkę tworzyliśmy plus jeszcze chłopak Mańki. Odnalazły to zdjęcie po 3 latach naszej znajomości i mieliśmy taki ubaw.
-Kontaktujecie się teraz ?
-Tylko z Mańka mieszka w Krakowie ze swoim mężem, Kaśka wyjechała ze swoim wybrankiem do Włoch, a Kamil to dłuższa historia będzie więcej czasu to ci opowiem a teraz chodź coś zjeść. Powoli bo powoli ale wygramoliliśmy się z łóżka, mała nadal spała co było dla mnie mega zaskoczeniem ale jak śpi to dziecka budzić nie będę. Razem z rodzicami Piotra zjedliśmy późny obiad w bardzo miłej atmosferze. Byłam wypytywana o wszystko ale by najmniej nie czułam się osaczona. Młoda wstała dopiero po 17 grzecznie przywitała się z Nowakowskimi zjadła, barszczyk i wymyśliła sobie że musimy iść na basen. Że Piotrek to drugie dziecko a nie porządny mężczyzna zaczął się cieszyć i piszczeć ze to wspaniały pomysł. Tak tak piszczeć wyobrażacie sobie. Aż go nagrałam. Dwumetrowiec podskakujący jak dziewczynka i piszczący że chce na basen BEZCENNE. Razem z Jagodą ruszyłyśmy do swojego pokoju. Do podręcznej torebki spakowałam ręczniki, szampony i różne bardzo potrzebne rzeczy. Ubrałam dwu częściowy strój w którym po spojrzeniu w lustro wyglądałam tak : tak :http://szafa.pl/c11780091-kostium-kapielowy-dwuczesciowy-wzorzysty-szukam.html
Swoją figurę nie uważałam za doskonałą i o to się najbardziej obawiała, w końcu siatkarz ma mnie zobaczyć prawie nago czy tylko ja bym była zestresowana. Ubrałam zwiewną sukienkę : http://szafa.pl/c13463236-letnie-sukienki-xs-s.html włosy związałam w niedbałego koka na środku głowy zrobiłam lekki makijaż przy czym pomalowałam oczy wodoodpornym tuszem i przygotowałam Jagodę do wyjścia. Jej ubrałam jednoczęściowy strój z myszką miki, włosy spięłam tak jak sobie i ubrałam kolorową zwiewną sukieneczkę i sandałki. Sama przywdziałam klapki i razem z środkowym ruszyliśmy na basen. Juhu.

............................
Tak wiem wiem powiedziałam ze mam wolne i dodam więcej a nie dodawałam prze kilka dni. Moja wina moja wina PRZEPRASZAM. Zacięłam komputer hahah mój geniusss i zostałam na lodzie. Miłej lektury czekam na komentarze. Pozdrawiam.
Jull xoxo



wtorek, 14 maja 2013

20.

Tak tak został na noc, jednak niestety lub stety do niczego nie doszło. Zakończenie tej nocy nie wyglądało jak w większości brazylijskich telenoweli bo nie wpadliśmy sobie w ramiona i nie przeżyliśmy wspaniałej nocy. Po pierwsze dziecko było w pokoju obok, po drugie nawet gdybyśmy chcieli Piotrek nie nadawał się do użytku nie żebyśmy wykazywali jakąkolwiek inicjatywę, Nieeee. Leżenie do góry brzuchem nie jest dobrym pomysłem bo zaczynam ironizować. Nic nie było i nic nie miało być koniec kropka. Jest godzina 11, co wydaje się dość rozsądną godziną na wstanie, pomijając fakt ze poszłam spać po czwartej rano.  Powoli zwlekam się z łóżka i podążam stronę kuchni, dziwne bo to zawsze Jagoda wstaje pierwsza widocznie wczoraj się wybawiła. Duży łyk , przy którym słychać każde połknięcie wody coś za cicho jest. Dziwne bo wydawało mi się że Piter zasnął  na kanapie a jego tam nie ma, to samo z małą która powinna jeszcze chrapać w łóżku. Z lekkim przerażeniem no bo nie codziennie ginie mi dziecko, wybieram numer do siatkarza. Jak się okazuje są na małych zakupach, o 11 ? SERIO ? Wyrównuje oddech i biorę szybki prysznic, włosy rozpuszczam i nakładam lekki makijaż, ubieram się tak :
Kiedy wychodzę z łazienki moje zguby już są, siedzą przy stole zajadając się czymś żywo rozmawiają. Patrze na Piotrka z politowaniem no bo jak można dyskutować z 5-latkom ? Zdążyłam przegryźć jedynie małego batonika, bo te dwie sieroty doszły do porozumienia i postanowiły mnie gdzieś zabrać.Wiem jedynie że zostaniemy tam na noc, będzie ciepło i trzeba zabrać strój kąpielowy i  wszystkie potrzebne mnie i Jagodzie rzeczy. Tak wgl to ja współczuje Cichemu pewnie jest od 9 na nogach bo mała do śpiochów nie należy. Mimo to wygląda jak zwykle przystojnie i aż się powstrzymać nie mogę od pocałowania go. Z miny siatkarza wywnioskowałam że  w żaden sposób mu to nie przeszkadza, uśmiechnął się szeroko i wydął usta w dzióbek. Pocałowałam go jeszcze raz i w końcu ruszyliśmy z parkingu. Po kilkunastu minutach podróży mała zasnęła.
-O której cie obudziła ?
-Coś przed 10.
-Trzeba było mnie obudzić a nie się męczyć.
-Tak słodko spałaś nie miałem serca.
-Sie nie rozpłacz, dziękuje.
-Buziak się należy.
-Prowadzisz.
-W policzek nie zaszkodzi. 
Dałam mu szybkiego buziaka, włączyłam radio.
-Moja ulubiona piosenka. Powiedzieliśmy jednocześnie i zaczęliśmy się śmiać. Po chwili dołączyliśmy do Grzegorza Markowskiego. 
Gdy nie bawi cię już
Świat zabawek mechanicznych

Kiedy dręczy cię ból niefizyczny
Zamiast słuchać bzdur głupich
Telefonicznych wróżek zza siedmiu mórz
Spytaj siebie czego pragniesz
Dlaczego kłamiesz, że miałaś wszystko
Gdy udając że śpisz
W głowie tropisz bajki z gazet
Kiedy nie chcesz już śnić
Cudzych marzeń
Bosa do mnie przyjdź
I od progu bezwstydnie powiedz mi
Czego chcesz
Słuchaj jak dwa serca biją
Co ludzie myślą - to nieistotne



Kochaj mnie

Kochaj mnie
Kochaj mnie nieprzytomnie
Jak zapalniczka płomień
Jak sucha studnia wodę
Kochaj mnie namiętnie tak
Jakby świat się skończyć miał


Piotrek śpiewając zerkał na mnie i szeroko się uśmiechał. Okazało się że ma płytę zespołu Perfect i to ona umiliła nam czas dalszej podróży. Byłam mega głodna więc po drodze wstąpiliśmy do Mc. Po 15 zajechaliśmy na miejsce. 
-Piotrek to nie jest dobry pomysł. 

...........................
Aż mi się atmosfera meczy przypomniała przez tą piosenkę. Kto uczestniczył w takiej zajebistej zabawie na trybunach ? Jutro mam wolne więc mam nadzieje dodać coś na mój drugi blog. Polecam także blogi które czytam http://sercezawszewielepiej14.blogspot.com
Miłego czytania i czekam na komentarze :D 
Jull xoxo

poniedziałek, 13 maja 2013

19.

http://www.youtube.com/watch?v=tg00YEETFzg    - Piosenka na dzisiaj <3
>>>>>>>>
                                                                                                                                                                          Po północy wszystkie dzieci już spały na rozłożonym materacu więc my dorośli haha jak to brzmi zważając na to że zaczęliśmy grać w butelkę. Dosyć dziecinna gra nieprawdaż ? Zasiedliśmy na środku salonu w kółeczku wzajemnej adoracji. Wiele osób już się ulotniło więc zostali tylko państwo Ignaczakowie, Achremowie, Bartmanowie( już wkrótce), Kosa, Schops  Perłowski i Piter. Oczywiście panowie byli nieźle jak by to powiedzieć zachlani, tylko my kobiety trzymałyśmy fason. Mnie jako gospodarzowi rozkazano rozkręcić butelkę jako pierwsza. Wypadło na Igłę, no super.
-Pytanie czy wyzwanie.
-Nie jestem aż taka odważna pytanie.
-Ejj miało być wyzwanie.
-No dawaj dawaj nie marudź.
-Kto jest twoim ulubionym zawodnikiem ?
Kiedy Piotrek usłyszał to pytanie od razu wybuchnął śmiechem, popatrzyłam na niego mrożącym krewy w żyłach wzrokiem, przez który na 10 sekund zamilkł po czym ponownie się zaśmiał. Reszta nie wiedziała o co chodzi a ja wyjaśniłam zajście głupotą Nowakowskiego.
-No to kto ? Dopytywał Igła a ja nie wiedziałam czy powiedzieć prawdę czy skłamać, postanowiłam zaryzykować.
-Powiem szczerze, tylko się nie śmiejcie i nie oburzajcie.
-No tak tak.    Coś bez przekonania.
-Igła.
-Serio ??
-Mieliście się nie śmiać.
-Nikt się nie śmieje.
Wszyscy popatrzyli po sobie i wybuchli śmiechem.
-Hahha bardzo zabawne, Igła kręć.
-Wiesz aż łezka się w oku kręci.
-Spadaj. Kręcisz ?
-No już już bez spiny. Że WTF ?
Tym razem padło na Nowakowskiego który zadał pytanie Igle, później Piter musiał wykonać zadanie Joanny.
-No to co mam zrobić ?
-Ale wiesz nie ma żadnego nie zrobię bo to głupie i dziecinne.
-To jest gra zrobię co mi rozkażesz.
-Zbyszek ty też mógłbyś tak czasami mówić. Ale dobra nie ważne, twoim zadaniem jest...
Joasia wymieniła porozumiewawcze spojrzenie z Iwoną i Krzyśkiem.
-Musisz pocałować ale tak wiesz pocałować pocałować Blankę. Momentalnie mnie zatkało aż wyplułam czerwone wino na dywan. Jak ja to później spiorę ?
-Że co ? Zapytałam nadal krztusząc się.
-I to jest to straszne zadanie.? Siatkarz nie wydawał się zaszokowany wręcz przeciwnie, się kurwa luzak znalazł. Wstał ze swojego miejsca i podszedł do mnie, nachylił się i pocałował. Nie był to taki sam pocałunek jak zawsze tylko taki pocałunek pocałunek jak to wyraziła Aśka. Po kilku chwilach oderwaliśmy się od siebie a Piotrek usiadł koło mnie obejmując ramieniem. Sobie już wyobrażam te ploty. Coś koło 4 towarzystwo się rozeszło po graniu w tą głupią butelkę, oglądnięciu horroru i rozegraniu partyjki w karty. Jeden z siatkarzy który jak tak obserwowałam był najtrzeźwiejszy został pomóc mi posprzątać. Tym siatkarzem był nie kto inny jak Pit. Rozkazałam mu na początku przenieść małą z materacu na łóżeczko, po czym zaczęliśmy sprzątać. Kiedy mieszkanie było w miarę uporządkowanie  Piotrek został na noc.


niedziela, 12 maja 2013

18


Tydzień minął bardzo szybko. Prawie co dziennie robiłam to samo, pobudka o 8, szybkie śniadanko odprowadzenie Jagody do przeczkola, praca na hali, czas spędzony z Jagodą i Pitem, znów hala i dom. Status nadal taki sam czyli- wolna. Bardzo zżyłam się z Piotrkiem i czuje że może być z tego coś większego. Jak na razie ograniczmy się do długich całusów w usta. Zaraz po tym jak dowiedziałam się od małej że boi się ze ją zostawię dałam Cichemu wyraźnie do zrozumienia że, jeżeli chce mnie to w pakiecie otrzyma jeszcze Jagodę. Siatkarz zrozumiał i przyznał ze bardzo polubił owocka jak często ją przezywał. Kilka razy też spotkałam się z dziewczyną Zbycha Joanną którą bardzo polubiłam i jak na razie jest nam po drodze. Ten Weekend chłopcy mieli wolny czyli że ja także, postanowiłam urządzić małą imprezę kończącą mój staż.
W piątkowy dzień był taki jak zwykle, oznajmiłam panom jedynie że organizuje imprezę i mają się zjawić z osobami towarzyszącymi i jeżeli chcą to także z dzieciakami. Podałam im swój adres i poszłam załatwiać sprawę u trenera. Dzięki mojemu urokowi osobistemu ubłagałam u pana Kowala odstąpienie od wieczornego treningu za co zostałam wyściska za wsze czasy i przez kolejne 20 minut to mi przydałby się porządny masaż. Wykonałam swoją pracę i wypadłam z hali z szybkością światła. Wcześniej Piotrek obiecał mi pomóc, a że on dotrzymuje słowa czekał na mnie przy swoim autku z Jagodą posadzoną z tyłu w foteliku. Zasiadłam na miejscu pasażera i ruszyliśmy do centrum handlowego. Chipsy, paluszki, chrupki, wino, piwo to nie moja bajka dlatego na podwój spożywczego wysłałam siatkarza a sama ruszyłam znaleźć
 jakąś kreacje na dzisiejszy wieczór. Już w trzecim sklepie znalazłam moją sukienkę która wyglądała tak :
Wróciłam do Pita i pomogłam w tachaniu zakupów. Do domu wróciliśmy coś po 14, Jagoda zajęła się zabawkami a ja i chłopak przygotowaniami. Mimo tego że kamienica z zewnątrz nie wyglądała najlepiej moje mieszkanie prezentowało się nienagannie, w tej chwili dziękowałam bogu za to ze wybrałam to lokum z większym salonem a nie z dodatkową sypialnią. Wystarczyło przesunąć trochę telewizor, sofę ustawić pod ścianą i w ten oto sposób przygotowałam parkiet do tańca. Od razu włączyłam wieże i tak  w rytmie hip-hopu minęło nam to popołudnie. Około 18 siatkarz pojechał do siebie się przebrać co ja także uczyniłam. Mała już najedzona i szczęśliwa bo Piotrek namówił mnie na zamówienie pizzy leżała przed telewizorem. Rozczesałam włosy i spięłam je w niedbałego warkocza który spoczął na moim lewym ramieniu, zrobiłam lekki makijaż i ubrałam zakupioną wcześniej sukienkę oraz kremowe sandałki. Weszłam do salonu i jeszcze raz wszystko sprawdziłam. Pierwszy pojawił się Zbyszek z Joasią a zaraz za nimi Piotrek, rozmawialiśmy przez chwilę przy lampce wina ale zaczęli schodzić się inni goście. Kolejno przyszedł Lotman z dziewczyną, Achrem z żoną i synkiem który od razu pobiegł z Jagodą do jej pokoiku się bawić, Kosa z "koleżanką " yhy koleżanka nie wnikam. Weszłam do salonu w którym była już większa cześć pasiaków, Piotrek włączył cicho muzykę. Wiedziałam że kogoś brakuje, bo coś za cicho było, dopiero wtedy zajarzyłam ze nie pojawił się jeszcze Igła. Kidy król parkietu dotarł impreza rozkręciła się na całego. Libero przybył z żoną, synem i córką którzy od razu zostali zaprowadzeni do pokoju Jagody gdzie była nie mała gromada pociech siatkarzy. Wróciłam do salonu i usiadłam obok Joanny, po chwili rozmowy stwierdziłyśmy że w takich warunkach nie da się normalnie rozmawiać i przeniosłyśmy się do kuchni. 
-Czyli co ty z Pitem ten teges ?
-Co ? Nie !
-Blanka na kilometr widać że was do siebie ciągnie.
-Ale wiesz znam go tylko dwa tygodnie.
-Ale ci się podoba.
-No brzydki to on nie jest haha.
-No nie haha. A jeśli mogę zapytać czemu Jagoda nie mieszka z waszymi rodzicami?
-Ale obiecaj ze nikomu nie powiesz i ze nie zmienisz podejścia do mnie.
-Obiecuje.
-Moi rodzice zginęli.
-Ale jak to ?
-Mieli wypadek trzy lata temu.
-Ale ty miałaś wtedy 19 lat jakim cudem zaopiekowałaś się wtedy dwu letnim dzieckiem.
Opowiedziałam dziewczynie całą moją historie, kiedy skończyłam wstała i mocno mnie przytuliła a później zaciągnęła na parkiet. 

..................
Przepraszam za zaległości ale sprawy rodzinne. Nie da się tego przeskoczyć. Obiecuje ze teraz w miarę możliwości będę dodawać systematycznie. Zachęcam do komentowania. 
Jull xoxo

środa, 8 maja 2013

17.

Wstałam o godzinie 8 i o dziwo nie byłam śpiąca i zmęczona wręcz przeciwnie czułam się wspaniale. Wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam włosy i je wyprostowałam, nałożyłam lekki makijaż i ubrałam się tak :
Zrobiłam śniadanie i obudziłam małą.
-Dzień dobry. Mała leniwie wyszła z pokoju i usiała przy stole.
-Dzień dobry, ej ej a gdzie buziak? Podeszła do mnie i cmoknęła w policzek.
-No tak już lepiej.
-Co dzisiaj na śniadanie.
-Płatki.
-Te takie czekoladowe ?
-Tak 
Podałam jej miskę i usiadłam na przeciw . Po chwili mała podniosła główkę i zaczęła mi się przyglądać z smutną miną.
-Stało się coś ?
-Mam pytanie.
-Słucham.
-Czy jak ożenisz się z Piotrkiem to urodzi się wam dzidzi i o mnie zapomnicie?
Spojrzałam na nią zaskoczona, co jej znowu do głowy przyszło. Momentalnie wstałam, podeszłam do niej i kucnęłam przed jej stołkiem.
-Kochanie dlaczego ci coś takiego do głowy przyszło. Wiesz że ciebie kocham najbardziej i nigdy o tobie nie zapomnę i nie pozwalam ci tak nawet myśleć.
Przytuliłam ją mocno i wycałowałam. Po skończeniu śniadania, mała ubrała się w swoje ulubione ciuszki :
Z domu wyszłyśmy o 9:15, zaprowadziłam małą do przeczkola cały czas mówiąc jak bardzo ją kocham. Źle czułam się z myślą że mogła pomyśleć że o niej zapomnę. Widać od śniadania humor się jej poprawił co spowodowało ze i mi wróciła poranna radość. Idąc w stronę hali, zaczynałam coraz bardziej panikować, bo nie wiedziałam jak się mam zachować. Postanowiłam iść na żywioł, co ma być to będzie. Pewnym krokiem weszłam na hale i skierowałam się w stronę sali. Stanęłam przed drzwiami do sali i stałam tak z 10 s wdech wydech wdech wydech cycki do przodu głowa do góry i do przodu. Pomysł z głową do góry okazał się nietrafny ponieważ zaraz na wejściu wyrąbałam się na jakimś kablu, rozbawiając przy tym siatkarzy. Siedziałam na ziemi i śmiałam się sama z siebie, momentalni podbiegł do mnie Piter któremu do śmiechu nie było. 
-Nic ci nie jest ?
-Nie 
-Na pewno ?
-Wywróciłam się tylko.
-No ale mogło ci się coś stać. 
-Nie dramatyzuj. 
Siatkarz uśmiechnął się i pomógł mi wstać, rozglądnął się w koło i kiedy upewnił się ze nikt nie patrzy skradł mi buziaka. Szczeliła m  największego smajla na jakiego mnie stać i poszłam w kierunku pana Jacusia. 



poniedziałek, 6 maja 2013

16

Tyle gwizdów oklasków i nie wiadomo jeszcze czego w życiu nie dostałam. Jedno wiedziałam na pewno nie mam życia u siatkarzy. Uśmiechnęłam się blado , napiłam wody i wróciłam do grupy. Tym razem wykonaliśmy układ razem. Po kursie, Kasia pani instruktor która badełej spodobała się bardzo chłopakom zawołała ich na środek. Siatkarze prezentowali swoje umiejętności a ja z Jagodą na rękach ledwo wytrzymywałam żeby się nie wywrócić ze śmiechu. Łzy spływały mi po policzku kiedy "tancerze" zaczęli robić shake nie no sory próbowali bo chyba tylko Bartmanowi się udało. Po przećwiczeniu kilka razy układu chłopcy byli gotowi i razem z nami jeszcze raz zatańczyli. Po tych wszystkich atrakcjach zostawiłam młodą u Pita a sama poszłam się przebrać. Po 10 minutach wyszłam z szatni, i razem z siatkarzem trzymającym na rękach Jagódkę poszliśmy pod mój dom. W kamienicy byliśmy grubo po 23, dziewczynkę ułożyliśmy w łóżeczku a sami zasiedliśmy przy stole z kubkami gorącej czekolady. Całkiem dobrze się nam rozmawiało zważając na godzinę, ręce trzymałam przed sobą na stole okalając nimi kubek ,w pewnym momencie Cichy przesunął swoje wielki łebsko tak że znalazło się na mojej rąsi. Popatrzyłam mu w oczy i obróciłam rękę tak abym mogła spleść nasze dłonie. Powoli nasze twarze zaczęły się do siebie zbliżać, poczułam jego miękkie usta na swoich w delikatnym pocałunku. Po chwili pocałunek ten przerodził się w bardziej zachłanny i kuszący. Nie odrywając się od niego wstałam ze stołka i przemieściłam się na kolana siatkarza siadając na nim okrakiem. Kiedy Piter trzymał ręce pod moją bluzką do kuchni weszła Jagoda.
-Blanka ? Co ty robisz wujkowi?
-Nic nic Kochanie chodźmy do łóżeczka. 
Poprawiając się zaprowadziłam małą do pokoju, zaśpiewałam jej kołysankę, kiedy już spała stanęłam chwilkę dla pewności w drzwiach. Po chwili poczułam silne dłonie na swoim brzuchu które przyciągały mnie coraz bliżej.  Przytuliłam się mocno do Nowakowskiego i delikatnie wyprosiłam go z domu, buziakiem w usta zakończyłam  ten wspaniały dzień u boku siatkarza.

.........................
Króciutki ale nie mam weny, jutro coś więcej :D
Zachęcam do komentowania.
Jull xoxo

niedziela, 5 maja 2013

15

Z Piotrkiem spędziłyśmy wspaniały dzień, na początku postanowiliśmy zjeść w jakiejś restauracji obiad bo nikt z nas nic nie jadł, później spacer po parku.
-Piotrek patrz nie wiedziałam ze tu uczą Zumby.
-A ja nie wiedziałem ze cie to interesuje.
-Piotrek bo Blanka jest tancerką. Powiedziała mała która od dłuższego czasu siedziała na barkach Pita.
-Co?? Mówiłaś ze nie umiesz tańczyć.Z czym się nie zgadzam ale nadal.
-Klasyk mi nie leży ale shake to co innego.
-Nie mów że umiesz.
-Byłam najlepsza.
-Czemu nie powiedziałaś ?
-Nie pytałeś.
Szybko wpisałam numer podany na ogłoszeniu do telefonu i zadzwoniłam .
"Dzień Dobry czy dodzwoniłam się do klubu fitness Neon ?"
"Dzień Dobry, tak przy telefonie właścicielka, w czym mogę pomóc?"
"Nazywam się Blanka Jasińska i chciałabym zapisać się na zajęcia Zumby"
"Miło mi pani Blanko ja nazywam się Agata Kolska, czy wcześniej trenowała pani ten taniec ?"
"Owszem należałam do grupy i uczęstrzał-am na zajęcia "
"Jaki ma pani stopień "
"Zaawansowany"
"Ooo z miłą chęcią zapraszamy, zajęcia są we wtorki i w piątki o 21:10"
"Jak najbardziej mi odpowiada, dziękuje i do zobaczenia"
"Do widzenia"
Spacerowaliśmy jeszcze chwile po parku po czym postanowiliśmy wrócić do domu, po drodze zahaczyliśmy jeszcze sklep w którym kupiliśmy wszystkie potrzebne nam składniki aby zrobić przepyszny deser.
Przy robieniu naleśników nie obyło się bez śmiechów i rzucania jedzeniem. Ja zjadłam tylko jedną porcję a Jagoda wraz z Piotrkiem zajadali już chyba 6 dokładkę, worek bez dna. Oglądaliśmy film i kiedy spojrzałam na Cichego zauważyłam ze trzyma w objęciach małą która śpi, kurczowo trzymała się jego koszuli i słodko wyginała ustką w dzióbek  Na ten widok nie można było isę nie uśmiechnąć, mężczyzna po mało zaniósł dziecko do łóżka i położył.
-Późno już będę się zbierał.
-Dziękuje ci za ten dzień,.
-Nie ma za co . Dobranoc Aniołku.
-Dobranoc Diabełku.
Pocałowałam go w policzek i mocno wyściskałam. Kiedy siatkarz opuścił moje mieszkanie wzięłam szybki prysznic i położyłam się spać.

Rano obudziła mnie ta sama piosenka co zawsze, szczerze powiedziawszy miałam jej dość i moim pierwszym dzisiejszym postanowieniem było zmienienie dzwonka. Na ekranie widniała godzina 7:30 więc z ociąganiem wstałam i przygotowałam śniadanie, obudziłam małą i wręczyłam jej dzisiejszy strój :

Sama także poszłam się ogarnąć, włosy związałam w wysokiego kuca, nałożyłam lekki makijaż i ubrałam się tak :

Poranny trening minął szybko, nie miałam dużo roboty z czego byłam bardzo szczęśliwa odebrałam Jagodę z  przeczkola i zjadłam obiad z nią i Pitem. Razem odprowadziliśmy ją do "Słoneczka" i poszliśmy na drugi trening. Pod koniec nikomu już nic się nie chciało więc siedzieli w kółku i udawali ze się rozciągają  Usiadłam koło nich i zrobiłam rozeznanie czy nikogo nic nie boli. 
-Chłopcy a wiecie ze Blanka idzie dzisiaj na kurs Zumby.
-Co?? usłyszałam jeden wielki krzyk chłopaków, zadawali mnóstwo pytań i oznajmili że przyjdą mnie oglądnąć. 
-O nie nie nie.
-Dlaczego ?
-Dawno tego nie robiłam.
-No i co ?
-Nie wiem czy potrafię.
-I tak przyjdziemy.
Po 20 wyszliśmy z hali, odebrałam małą i poszłyśmy do domu. Po szybkiej kolacji, spakowałam do torby kilka zabawek Jagody i mój strój na przebranie. Po 21 byłyśmy już w sali, pani Agata bez problemu zgodziła się na obecność małej. W szatni było już kilka dziewczyn, zapoznałam się z nimi i przebrałam :
Weszłam do sali, po której momentalnie rozniósł się gwizd. Spojrzałam w stronę drzwi i zobaczyłam siatkarzy, Super jeszcze mi tego brakowało żeby mnie pół nagą widzieli. Jagoda pobiegła w ich stronę a ja zaczęłam rozgrzewkę z wszystkimi. Po kilku próbach instruktorka kazała się wszystko rozejść na boki a na środek wywołała mnie.  
-Dziewczyny to jest Blanka, posiada ona stopień wyższy co jak wiecie łatwe nie jest, teraz pokażemy wam cały układ, dołączając shake okej?
-Dawno ich nie ćwiczyłam.
-Spoko dasz rade.
http://www.youtube.com/watch?v=rn1yow_CZgY   - Zaczęłyśmy tańczyć. 

............
Trochę  dłuższy , ale nie wiem za bardzo zadowolona nie jestem. Miłego czytania. Czekam na komentarze. 
Jull xoxo




sobota, 4 maja 2013

14


-Czyżby? Popatrzyłam na niego z pod uniesionej brwi. Mam masę tatuaży, duży tyłek i sianowate włosy.
-Kobiety. Westchnął i omiótł mnie całą spojrzeniem.
 Każda ma kompleksy które w żaden sposób nie odzwierciedla rzeczywistość.     Przecież każdy jest piękny na swój sposób.
-Z tym się akurat zgodzę. Nie ważne już zostawmy ten temat.
-Masz racje, zaprosiłem Cię tu żeby cię lepiej poznać.
-No to poznawaj. Uśmiechnęłam się zachęcająco i wzięłam kęs sałatki.
-Opowiedz coś o sobie, co lubisz najbardziej robić, jeść, , jakiej muzyki słuchasz chce wiedzieć wszystko.
- Wiem ze to może dziwne ale najbardziej lubię spędzać czas z Jagodą, przez studia no i teraz te praktyki za mało uwagi jej poświęcam i za każdym razem próbuje to jakoś nadrobić. Z jedzenia to moją ulubioną potrawą są szczerze powiedziawszy to jedyną rzeczą którą umiem sama ugotować to naleśniki z nuttellą i lodami waniliowymi. Co do muzyki to słucham wszystkiego, piosenka musi mieć duszę i chyba tym się kieruję.  Teraz ty co lubi robić sławny siatkarz?
-Po pierwsze nie jestem sławny.
-Człowieku jesteś dumą narodową.
-Bez przesady ja tylko odbijam piłkę.
-A jednak.
-Najbardziej lubię spędzać wolny czas śpiąc mało rozrywkowe ale jestem mega leniem. Jeśli chodzi o jedzenie to spodziewaj się mnie często u siebie, bo ja także uwielbiam naleśniki. Z muzyką mam dokładnie tak jak ty, widzisz dużo nas łączy.
-Najwidoczniej.
Rozmawialiśmy tak przez bite dwie godziny. Z przerażeniem zamrugałam oczami kiedy zobaczyłam godzinę na wyświetlaczu telefonu. 23:11.
-Chyba musimy się już zbierać.
-Dobrze ale najpierw musisz ze mną zatańczyć.
-Nie umiem tańczyć.
-Ja też nie, przypadek ?
Zaśmiałam się tylko i podałam dłoń Piotrkowi, zespół właśnie grał wolny kawałek który tak uwielbiam. Rihanna- Stay.
 Popatrzyłam siatkarzowi w oczy i założyłam ręce na jego szyje, on nachylił się lekko i objął mnie w pasie. Tym miłym akcentem zakończyliśmy ten wspaniały wieczór. Coś po północy byliśmy pod moja kamienicą. Piotrek odprowadził mnie pod same drzwi .
-Dziękuje za ten wieczór.
-Cała przyjemność po mojej stronie. Mam nadzieje ze powtórzymy.
-Z wielką chęcią. Dobranoc Piotrek.
-Dobranoc Aniele. Pocałowałam go w policzek i weszłam do mieszkania, przez wizjer zobaczyłam siatkarza odchodzącego z wielkim uśmiechem.
Dziewczyny już spały więc wzięłam piżamę i wskoczyłam pod prysznic. Po kąpieli wróciłam do pokoju gdzie zastałam Martę.
-Myślałam że śpisz.
-Usłyszałam szum wody i się rozbudziłam. Opowiadaj.
-Nie ma co.
Popatrzyła na mnie zabójczym wzrokiem i pociągnęła za bluzkę od piżamy tak że usiadłam obok niej.
-No dobra. Opowiedziałam jej o całym wieczorze o wspaniałej atmosferze i przepięknej restauracji.
-Będzie coś z tego ?
-Nie wiem.
-Czujesz coś do niego ?
-Nie znam go za długo może w przyszłości. Wiem że bardzo go lubię, nie chce się spieszyć.
-No i prawidłowo.
-O której masz jutro pociąg ?
-11:20.
-Musisz jechać ?
-Niestety tak ale nie martw się jeszcze się wproszę do was.
-Zapraszamy.
-Idziemy spać ?
-Nom. Razem ?
-Razem.
Zgasiłyśmy światło i położyłyśmy się w łóżku.
-Boże jak ja dawno z tobą nie spałam.
-Pamiętasz jak moja mama się złościła ze śpimy razem w łóżku. Twierdziła że się gnieciemy.
- Przekonywałyśmy ją wtedy że jest nam wygodnie.
-Zawsze gdy tak spałyśmy jedna budziła się na drugiej.
-Hahaha ale to łóżko jest 10 razy większe niż to 7 lat temu.
-W sam raz żeby się Piotrek zmieścił.
-Ejjjj. Boże z kim ja żyje.
-Co nie chciałabyś obudzić się koło takiego przystojniaka ?
-Miałyśmy iść spać.
-Chciałabyś !!!
-Nie krzycz mała śpi. Dobranoc .
-Chciałabyś, chciałabyś.
-Zachowujesz się jak dziecko. Zamilcz.
-Oj no dobra ale to nie zmienia faktu że byś chciała.
-Dobranoc.
-Dobranoc.
Obudziła nas Jagoda skacząca po łóżku. Było kilka minut po 9. Złapałam małą za rączki i przyciągnęłam do siebie. Pocałowała, w policzek i zaczęłam gilgotać, dziecko tak wymachiwało nogami że oberwało się Marcie która momętalnie się rozbudziła. Leżałyśmy jeszcze pół godziny a później zjadłyśmy śniadanie. Marta się pakowała a ja z Owockiem oglądałyśmy TV. Usłyszałam pikanie telefonu co oznaczało nową wiadomość.
Piter :D
„Dzień Dobry Aniele jak się spało ? Co powiesz dzisiaj na spacer ?”
„Dzień Dobry. Spało się wyśmienicie. A może naleśniki z lodami u mnie ?”
„A może spacer a później naleśniki ?”
„Uprzedzam że dzisiaj Marta wyjeżdża i Jagoda będzie z nami „
„To dobrze dawno jej nie widziałem. To co przyjdę po was o 14?”
„Dobra o 14. Do zobaczenia „
„Do zobaczenia „
-Mała idziemy na spacerek z Piotrkiem.
-Ale super. Weźmie mnie na barana ?
-Jak ładnie poprosisz.
O 11 pod naszą kamienice zajechała taxówka , pożegnałyśmy się z Martą i wróciłyśmy do mieszkania. Mała zajęła się zabawą a ja czytałam książkę, po 13 wzięłam szybki prysznic i się przebrałam.:

Jagodę ubrałam tak :


..............................
Jak można przegrać wygrany mecz ? Najwidoczniej można bo to właśnie uczyniły siatkarki Dąbrowy. Trzymałam za nie mocno kciuki ale niestety nie udało się. Cóż są wygrani i przegrani. 
Zachęcam do komentowania czy wam się podoba czy nie i co zmienic ?
Jull xoxo


piątek, 3 maja 2013

13


Przeszliśmy przez wspaniałą alejkę oświetloną kolorowymi lampkami i świecami, wkoło było pełno kwiatów drzew i zieleni która cieszyła oko. Z zachwytu nie mogłam wypowiedzieć żadnego słowa. Szłam z na pół otwartą buzią i podziwiałam każdy skrawek tego raju.  Po chwili marszu weszliśmy do wspaniałego ogrodu, w którym porozkładane były ciemne drewniane stoliki, w rogu stała mała kapela i grała nastrojową muzykę do której pary kołysały się na parkiecie położonym w środku ogrodu. Od razu podszedł do nas kelner i zaprowadził do zarezerwowanego stolika, podał nam menu i odszedł. Przeglądając kartę popatrzyłam na Piotrka któremu uśmiech nie schodził z ust, on zrobił to samo i nasze oczy się spotkały.
-Każdą dziewczynę zapraszasz tu na pierwszą randkę.
-Nie ponieważ jest to moja pierwsza pierwsza randka.
-Jak to jest twoja pierwsza randka to ja jestem święta.
-Wyglądasz dzisiaj nieziemsko aniele. Powiedział nadal patrząc w moje oczy. Uśmiechnęłam się nieznacznie i odwróciłam wzrok chowając się lekko za kartą aby nie zobaczył wypieków na moich policzkach. Złożyliśmy zamówienie i czekając na jedzenie podziwialiśmy otaczającą nas przestrzeń.
-Skąd znasz to miejsce ?
-Jakoś tak przypadkiem kiedy jechałem od rodziny zajechałem tu i odkryłem to wspaniałe miejsce.
-Naprawdę dziękuje że mnie tu przywiozłeś jest pięknie.
-Cała przyjemność po mojej stronie Aniele.
Serio??Czy on tak bardzo lubi mnie zawstydzać ? rzadko się komuś udaje ta sztuka a ten  pacan już drugi raz sprawił że moje policzki zabarwiły się na buraczkowo. Kelner dostarczył nasze zamówienie , nalał soku do naszych kieliszków i odszedł.
-Blanka naprawdę jeżeli chcesz możemy zamówić wino.
-Nie sok wystarczy nie lubię pić sama alkoholu, ogóle nie lubię go pić, w sumie dawno tego nie robiłam.
-Nie byłaś na żadnej szalonej imprezie ?
-Jak ci wiadomo mam dziecko na utrzymaniu.
-A no tak. Wiesz nigdy nie spotkałem jeszcze takiego mądrego dziecka.
-Ma to po mnie to pewne.
-Heh z pewnością Aniele.
-Możesz przestać tak mówić ?
-Ale jak Aniele ?
-Z tego co mi wiadomo Anioły są piękne a jak tak na siebie popatrzę to..
-Przecież jesteś piękna.

....................
Króciutki wiem jutro będzie dłuższy. 
Miłego czytania 
Jull xoxo 

czwartek, 2 maja 2013

12


Do domu wracam kilka minut po 23, śpiąca, głodna , i mega wykończona wchodzę do salonu. Na kanapie przed telewizorem leży Marta i ogląda jakąś brazylijską telenowelę. Z kuchni zabieram serek malinowy i siadam obok niej.
-Co tak późno ?
-Praca kochana praca.
-Praca pracą no ale bez przesady. Po za tym miałaś iść dzisiaj z Piotrem na kolacje.
-Oboje zgodnie stwierdziliśmy że przekładamy to na jutro. No właśnie idziecie z nami ??
-Proszę Cię bo ja nie mam co innego robić tylko randki koleżanką rozwalać.
-Już ci powiedziałam to nie randka. A nawet jeżeli to co ?
-No to zajebiście.
-Wiesz że cię kocham ale jestem wykończona a jeszcze jutro mamy lekki trening.
-Ale jutro jest niedziela.
-Co w związku z tym ?
-Wy macie jakiekolwiek wolne ?
-No tak. Od jutra do wtorku.
-Zaszaleli aż jeden dzień.
-Nie nabijaj się. Dobranoc.
-Idź się umyć
-Nie mam siły.
-Piotrek takiego śmierdziela nie będzie chciał.
-Rano się umyje ciołku.
Pocałowałam ją w policzek i poszłam do swojego pokoju. Padłam na łóżko i momętalnie usnęłam. Obudziło mnie pikanie budzika. 6:30 !! SERIO ?? Po dłuższej chwili wstałam. Szybki prysznic, wysuszyłam włosy i je wyprostowałam, nałożyłam lekki make-up i poszłam coś zjeść. Zrobiłam kilkanaście kanapek, sama zjadłam tylko dwie resztę zostawiłam dziewczynom. Na hali byłam kilka minut przed 8. Chłopcy już się rozgrzewali. Po ciężkiej pracy, do domu wróciłam po 13:00. Resztę dnia spędziłam z dziewczynami wygłupiając się i bawiąc. Kiedy na zegarze wybiła 19 zaczęłam lekko panikować i latać po domu jak oszalała. Dziewczyny poradziły mi iść się jak to określiły „zrobić” a one wybiorą mi ubranie. Szybki prysznic, włosy ułożyłam tak : 
Zrobiłam lekki makijaż, usta pomalowałam różową pomadką i w szlafroku weszłam do pokoju. Zestaw który mi przygotowały był idealny, szybko się  przebrałam:
Już gotowa usiadłam z dziewczynami na kanapie i znów ogarnęła mnie panika.
-Boże ja przecież ja na randce nie byłam ze sto lat, bo to randka prawda ?
-Mnie się pytasz ?? Chyba tak , w końcu kazał ci się wystroić.
-No tak.
-Blanka a co to ta randka ?
-Ciocia ci wytłumaczy dobrze bo muszę iść otworzyć.
Tak jak myślałam za drzwiami zastałam nie kogo innego jak Pita z bukietem róż.
-Hej.
-Witam. Proszę.
-Dziękuję , nie musiałeś.
-Ale chciałem. To co idziemy ?
-Tak pewnie tylko odstawie je do wazonu.
Szybko odstawiłam kwiaty, powiedziałam krótkie cześć i wyszliśmy z mieszkania.
-Pięknie wyglądasz.
-Dziękuję, ty też niczego sobie.
Niczego sobie, no tak postanowiłam się ograniczyć no bo chyba nie powiem że super sexi hot i jeszcze nie widomo co. Prawda ?? Piotrek miał na sobie dżinsy, białą koszulę nie do końca zapiętą i brązowe buty do kostek. Super hot!! Ja jako profesjonalistka miałam cały czas mega Poker Faca i nie dałam po sobie pokazać ze tak na mnie działa. Siatkarz otworzył przede mną drzwi do swojego auta, kiedy wsiadłam zamknął je za mną i usiadł na siedzeniu kierowcy.
-To gdzie mnie zabierasz ?
-Daleeeeeeeeeko.
-To wiele wyjaśnia a tak dokładniej ?
-Daleeeeko.
-Zaczynasz być irytujący.
-Też Cie lubię.
-Miło.
Pierwsze 5 minut drogi udawałam obrażoną ale kiedy Cichy włączył muzykę i zaczął śpiewać , Nie sory próbował śpiewać utwór PSY bo coś mu po chińsku czy po jakiemu to jest nie wychodziło, wybuchłam śmiechem. Po chwili dołączyłam do niego i tak minęła nam tam 40 minutowa podróż. Zajechaliśmy pod jakąś restauracje, która najwidoczniej była zamknięta bo nie świeciło się ani jedno światło.
-Chyba jednak nici z kolacji.
-Dlaczego ?
-Chyba już zamknęli.
-To tak tylko wygląda bo teraz wszystko odbywa się za tym budynkiem, na zewnątrz. Kawałeczek stąd ale podjedziemy autem.
-Nie nie, idźmy na nogach ,ślicznie jest na polu po co marnować taką noc.
-Masz racje.


.........................
Sory że ten rozdział tak późno ale cały dzień miałam zawalony, dzieci pilnowałam nie polecam, tak mnie wymęczyły że dopiero teraz wykrzesałam trochę sił żeby to napisać. Jutro kolejny miłego czytania. Czekam na komentarze. 
Jull xoxo