środa, 1 maja 2013

11


Podchodzę coraz bliżej i coraz bardzie chce mi się śmiać. Piter leży na ziemi i jęczy a Jagoda siedzi na jego brzuchu i podskakuje. Chłopcy tarzają się po ziemi ze śmiechu. Kiedy już stoję koło nich nie mogę wytrzymać i wybucham śmiechem.
-Jagódko kochanie idź do cioci.
-Ale mi tu wygodnie.
-Ale wujek umiera. Mówię ze śmiechem i zabieram dziecko z brzucha mężczyzny. Piotrek oddycha jakby miał zaraz urodzić a ja rozsiadam się koło niego.
-Jak bark ?
-Chyba jak wnętrzności.
-Hahaha. A teraz poważnie jak bark ?
-Normalnie.
-Czyli ?
-Pobolewa.
-W tym miejscu co zawsze ?
-Nom.
-Dobra zajmiemy się tym. To co z tą kolacją może jutro bo dzisiaj to ja sił nie mam przepraszam.
 -Wiesz co masz racje, ja też dzisiaj jestem padnięty, czyli jutro ?
 - No tak. Teraz słuchaj mnie uważnie. Gdzie ? Jak się mam ubrać ? I o której ?
-Przyjadę po ciebie o 20:00. Załóż coś ładnego. Szczerze powiedziawszy nie widziałem cię jeszcze w sukience.
-Dobrze założę sukienkę i szpilki nie przyniosę ci wstydu.
-Jak już coś to ty się powinnaś martwić żebym ja ci go nie przysporzył.
-Ty . Bożyszcze Kobiet i najlepszy środkowy na świecie.
-Czemu nie powiedziałaś najlepszy siatkarz tylko najlepszy środkowy ?
-Widziałam lepszych ale środkowym jesteś najlepszym . Wyszczerzyłam się do niego niemiłosiernie
-No to powiedź kto jest tym wybrańcem?
-Nie.
-Mam użyć łaskotek.
-Nie mam  łaskotek.
-Chcesz się przekonać. Zaczyna się do mnie zbliżać
-Nie.
Krzyczę i zaczynam uciekać. No tak można się było spodziewać , Piotrek w mgnieniu oka mnie  dopadł i zaczął łaskotać. Dobrze że na hali nie było już tłumów ludzi bo przecież jakaś afera mogła by być. Leże na ziemi na mnie okrakiem siedzi Pit i mnie „maca” no niezłą sensacje miałyby portale plotkarskie. Łzy spływają mi po policzku i już ledwo oddycham co w połowie spowodowane jest ciężarem mężczyzny i napadem śmiechu.
-Dobra dobra poddaje się ale proszę cie przestań już.
-A powiesz ?
-Ale co ?   To właśnie jest moja taktyka na tz „głupią blondynkę”
-Kto jest twoim ulubionym siatkarzem.
-Nie mam takiego.
-Przypominasz sobie naszą rozmowę kilka minut wstecz ?
-Nie za bardzo.
Siatkarz teatralnie wywrócił oczami wstał ze mnie i podał mi rękę aby pomóc mi wstać.
-Kto nim jest ?
-Ale co ?
-Farbowałaś się kiedykolwiek ?
-Nie tylko końcówki jak widać a co ?
-No bo zachowujesz się jak przysłowiowa blondynka.
-Masz coś do blondynek.?
-Nie skądże znowu. Moja mama jest  blondynką.
-To skąd takie zdanie o nich ?
-Boże już nic powiedzieć nie można. Takie stereotypy o nich się rozeszły.
-Skończmy tą konwersację.
-Czyli ?
-Czyli idziemy rozruszać bark.
-Wiesz o co mi chodzi .
-Nie odpuścisz prawda ?
-Nie.
-Ale jak ci powiem nie szczelisz focha, nie będziesz latał i wszystkim rozpowiadał ani radze nie podniecać się za bardzo.
-Obiecuje.
-Igła.
-Serio ??
-Obiecałeś.
-Ale... serio Igła ?
-Co ja ??
Nagle jak z pod ziemi stanął przed nami Ignaczak. Pit szeroko się uśmiechnął a ja próbowałam zabić go wzrokiem aby nic nie powiedział.
-Nic nic Igłuś idź do szatni się przebrać.
-Ale o co chodzi ??
-Nic takiego. Pit idziemy. Pociągnęłam siatkarza za koszulkę i ruszyłam w stronę pokoju gdzie mogłam zając się jego barkiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz